środa, 30 kwietnia 2014

[E] Cyfrowa ciemnia, część 7

Macie dużo zdjęć? Jak dajecie radę je segregować, przeszukiwać i do tego się nie zgubić? Dla osób, które mają dosyć problemów z wyszukiwaniem i przechowywaniem zdjęć w postaci elektronicznej kieruję poniższy tekst. UWAGA! Opisuję podejście stosowane z powodzeniem przez siebie od kilku lat, jednak oczywiście nie jest ono jedynym słusznym!

Foldery

Jeśli w ogóle podjąłeś kiedyś walkę z chaosem w fotografiach, zapewne pierwszym pomysłem było grupowanie plików w odpowiednio nazwanych folderach. Czyli - podłączamy aparat do komputera i każemy mu zgrać zdjęcia do folderu "Imieniny Cioci Janiny". Albo "Wakacje nad morzem". Być może bardziej przebiegli utworzyli sobie jeszcze foldery na poszczególne lata, żeby móc sobie wszystko uporządkować chronologicznie. Wszystko to jest lepsze niż trzymanie wszystkich zdjęć w jednym wielkim folderze...

Nazwy plików

Znaleźli się pewnie i tacy, którzy postanowili nieczytelne nazwy plików z aparatu (w rodzaju DSC_9932) zamienić na swojskie grill_u_Stefana_01. Niby jest to jakieś rozwiązanie, jednak w dalszej części będę chciał Cię, Czytelniku, zniechęcić do tego typu operacji. Zwłaszcza jeśli regularnie robimy kopie zapasowe, a zmiany nazw przeprowadzamy tylko od czasu do czasu. Można sobie w ten sposób napytać problemów, bo jeśli w kopii mamy oryginalne nazwy, zaś aktualnie nazwy już zmieniliśmy, to jak rozpoznać, które zdjęcia są do usunięcia z archiwum? Pewnie, jeśli przybył tylko jeden folder, a w nim tylko kilkanaście zdjęć, to nie ma problemu. Rzecz jednak w tym, że większość z nas kopie zapasowe robi rzadko i raczej w myśl zasady: "kurczę, nie robiłem kopii już od jednego (dwóch, trzech) miesięcy, więc wypada zrobić teraz..." A wtedy liczba zdjęć może śmiało iść w tysiące.

Na kłopoty... Lightroom

I w tym miejscu pojawiają się zalety korzystania z programów w rodzaju Lightrooma. Skupię się właśnie na produkcie Adobe, bo to jego używam i znam go najlepiej. Co takiego potrafi (poza wywoływaniem RAWów)?

  • opisywać zdjęcia metadanymi
  • porządkować zdjęcia przy imporcie
  • wyszukiwać i pokazywać przefiltrowane zdjęcia

Import plików

Tą szumną nazwą opisano wciągnięcie zdjęć do bazy danych Lightrooma. Przy zgrywaniu z karty pamięci wiąże się to ze skopiowaniem plików na twardy dysk, ale zawartością katalogu (bazy danych) mogą być dowolne, już istniejące foldery (odsyłam do części pierwszej "Cyfrowej ciemni"). Rozpatrzymy tę najczęstszą sytuację, czyli wkładamy kartę pamięci do czytnika i...

Pierwszą rzeczą jest przejście do modułu Library (skrót klawiszowy: G (siatka) lub E (podgląd)). Tutaj na dole ekranu widzimy przycisk importu - korzystamy z niego:

Pokaże się okno importu, podzielone na kilka ważnych części (opisane na ekranie poniżej):

Ustawienia importu

Wybieramy literę napędu, który symbolizuje naszą kartę pamięci. Lightroom powinien odczytać znajdujące się na niej pliki graficzne i wyświetlić je w postaci siatki. Teraz zaczyna nas interesować prawa strona okna importu, a konkretnie trzy jej sekcje:

  • File Renaming - tutaj możemy wskazać, w jaki sposób Lightroom ma automatycznie zmienić nazwy importowanych plików
  • Apply During Import - możemy zaaplikować importowanym plikom przygotowany zestaw ustawień oraz wpisać metadane lub słowa kluczowe
  • Destination - wskazujemy miejsce docelowe, do którego zostaną skopiowane importowane pliki

Zmienianie nazw plikom

Aparaty zwykle nadają plikom nazwy składające się z literowego przedrostka i liczby, np. DSC_2141.NEF. Szczerze zachęcam do zmieniania nazw plikom podczas importu, jednak nie chodzi o dodawanie słów, a dodatkowego przedrostka. W moim przypadku bardzo dobrze sprawdza się przedrostek złożony z daty w formacie RRRRMM. Co nam to daje? Przede wszystkim chronimy się przed "przekręceniem licznika" w aparacie - kiedy dotrze on do nazwy DSC_9999.NEF, kolejnym plikiem będzie oczywiście DSC_0000.NEF, który przecież już gdzieś na dysku pewnie mamy. Dodanie przedrostka z rokiem i miesiącem rozwiąże nam ten problem, a także ułatwi sortowanie w zwykłych menadżerach plików.

Nową nazwę budujemy za pomocą specjalnego okna dialogowego - wstawiamy do pola edycyjnego poszczególne fragmenty, jednocześnie obserwując przykładową nazwę pliku po zastosowaniu szablonu.

Krok niekonieczny

Apply During Import jest krokiem opcjonalnym, z którego osobiście rzadko korzystam, jednak warto mu się przyjrzeć. Dzięki niemu możemy aplikować nowym zdjęciom zapisany wcześniej preset, czyli komplet ustawień (np. winieta, korekta obiektywu, profil kolorów). Jest to spore ułatwienie dla osób, które i tak na początku stosują jednakową obróbkę do wszystkich fotografii.

Bardzo przydatną cechą jest wpisanie od razu kilku słów kluczowych, które zostaną przyporządkowane nowym plikom. Tutaj jednak lepiej jest uważać - rozwiązanie wydaje się być idealne dla zapominalskich (w końcu nadajemy słowa kluczowe od razu, a potem nie trzeba się tym kłopotać), jednak to właśnie zapominalscy mogą zapomnieć zmienić wpisany zestaw przy kolejnym imporcie, wprowadzając jeszcze większe zamieszanie.

Miejsce docelowe

Pliki z karty pamięci zgrywamy najczęściej do jakiegoś konkretnego folderu na twardym dysku. W sekcji Destination możemy wskazać ten folder, ale możemy też zrobić ciut więcej. Najważniejsze jest ustawienie z rozwijalnej listy:

  • Into one folder - zdjęcia będą zgrywane do jednego folderu (tego zaznaczonego w drzewku poniżej)
  • By date - zdjęcia wylądują w folderach, których nazwy zostaną utworzone na podstawie daty wykonania zdjęcia (format można wybrać z rozwijalnej listy)

Dodatkowo można utworzyć podfolder, zaznaczając Into subfolder i wpisując jego nazwę.

Warto rozważyć stosowanie opcji By date i ustawienia szablonu nazwy na RRRR/MM/DD - wówczas automatycznie będziemy sobie tworzyli odpowiednią strukturę katalogów z podziałem na lata, miesiące i dni. Bywa to przydatne, jeśli nasze archiwum obsługujemy także menadżerami plików.

Co osiągnęliśmy?

Po pierwsze, importowanie plików zawsze w ten sam sposób zapewnia utrzymanie porządku w zbiorach. Wprawdzie z punktu widzenia Lightrooma struktura folderów nie ma dużego znaczenia (możemy zdjęcia porządkować, korzystając z mechanizmu kolekcji), jednak musimy też wziąć pod uwagę konieczność tworzenia kopii zapasowych i spojrzenia na zdjęcia jako zwykłe pliki na twardym dysku. A łatwiej przeszukiwać i sortować uporządkowany, strukturalny zbiór niż jeden wielki folder z dwudziestoma tysiącami plików.

Po drugie, oszczędzamy czas - nie musimy ręcznie zmieniać nazw plików, tworzyć katalogów i przenosić zdjęć z miejsca na miejsce.

Po trzecie, korzystając z Lightrooma dysponujemy mocnym narzędziem do przeszukiwania naszego zbioru, a dzięki aplikowaniu słów kluczowych podczas importu możemy łatwo tworzyć kolekcje tematyczne.

Alternatywa?

Rzecz jasna, przy pewnej dozie samozaparcia można obyć się bez Lightrooma - niemal wszystkie powyższe czynności można wykonać ręcznie, korzystając z Eksploratora plików lub (lepiej) Total Commandera. To tylko kwestia czasu i systematyczności.

niedziela, 27 kwietnia 2014

Wiosna na parapecie

Nie, tym razem nie chodzi o rzeżuchę - mimo pewnego zaniedbania w ciągu ostatniego roku, niespodziewanie zakwitł jeden z kaktusów. Zabierałem się do zdjęć trzy dni, aż w końcu udało się:

Przy okazji wypróbowałem "leżący odłogiem" program Control My Nikon, dzięki czemu nie musiałem tracić tchu i nadwerężać pleców przy statywie - wystarczyło kadrować na ekranie.

sobota, 26 kwietnia 2014

[S] Przykona

I znów okazało się, że prognozy pogody sobie, a rzeczywistość sobie. Korzystając z pobytu w Turku, postanowiłem wybrać się nad Zbiornik Przykona, aby zrobić kilka zdjęć wschodu słońca nad wodą. Dojechawszy na miejsce musiałem posiedzieć kilka minut w aucie, bo... zaczęło kropić. Gdy już miałem się zbierać i odjechać z niczym, kropić przestało, a nad wodą niebo nieco pojaśniało. Zabrałem zatem graty i pobiegłem w stronę pomostu. Nie udało się jednak - niebo wprawdzie jaśniało, ale ciągle było szarej barwy i tuż po wschodzie znowu zaczęło padać. Zatem tylko trzy w miarę sensowne (powiedzmy) kadry:

Resztę można potraktować reportażowo:

środa, 23 kwietnia 2014

Fujifilm X20 - testy ISO

Zostałem poproszony o zamieszczenie porównania różnych poziomów ISO w aparacie Fujifilm X20 (ech, ta szumofobia!). Jakimś wielkim metodologiem od spraw testów nie jestem, więc można ten test traktować jako klasyczny przykład OKD, niemniej kilka słów wyjaśnień zamieszczę.

Najpierw sfotografowałem książki, żeby zobaczyć efekt szumu na jednolitych powierzchniach i zakłócenia w obszarze liter:

Małe fragmenty są wycinkami w skali 1:1, niewyostrzanymi i nieodszumianymi w Lightroomie. Duże zdjęcie było poddane już wyostrzaniu i odszumianiu, bo i tak jest przeskalowane.

A teraz normalna sytuacja zdjęciowa, czyli w tym przypadku martwa (ale smaczna) natura:

Ten drugi przykład ma uświadomić Czytelnikowi, że nawet mocno (nie da się ukryć) szumiące ISO 3200 przy publikacji w sieci nie jest dużym problemem - oto wersja powyższego pełnego kadru w takim właśnie wysokim ISO:

Jak widać, mimo teoretycznie fatalnych szumów, oba przeskalowane obrazki różnią się dość nieznacznie, a zapewne można by jeszcze troszkę popracować i uzyskać lepszy rezultat z tego bardziej zaszumionego. Wniosek? Nie ma się co specjalnie przerażać wysokim ISO w X20.

Tytułem uzupełnienia dodam tylko, że jeśli planujemy używanie wysokich wartości ISO i późniejszą obróbkę, warto fotografować w RAW - wprawdzie JPG z Fuji są bardzo przyzwoite, ale moim zdaniem lepsze efekty wyostrzenia z jednoczesnym odszumieniem można uzyskać, korzystając z Lightrooma.

wtorek, 22 kwietnia 2014

Fotografia krajobrazowa - przydatne informacje

Sezon się powoli rozkręca, dni stają się ciepłe i już nie tak straszno jest wychodzić z aparatem z domu. W tym wpisie będzie mniej mojego pisania, a więcej odsyłaczy do różnych ciekawych miejsc w sieci, które pomagają w fotograficznych wyprawach (zwłaszcza jeśli chodzi o sprawdzenie pogody i warunków "na miejscu"). Wiadomo, nie ma nic gorszego, niż wstać w połowie nocy, jechać godzinę do wybranej miejscówki i przekonać się, że właśnie zaczyna padać lub ciekawsze kadry można znaleźć po zachodniej stronie nieba. Warto też poczytać o fotografii krajobrazowej i poznać kilka reguł (do złamania) i przydatne sztuczki, z których skorzystali już inni. Gdzie zatem warto zajrzeć?

Czas i geografia

  • SunCalc - pomaga sprawdzić godziny wschodu i zachodu słońca, a także sprawdzić, gdzie dokładnie będzie słońce w konkretnej chwili
  • Mapy Google'a - umożliwia poznanie (dość szczegółowe) topografii terenu (np. odnalezienie drogi do jakiegoś interesującego miejsca), choć polecam bardziej Google Earth
  • Calendar.sk - bardzo przyjemny kalendarz; nie dość, że możemy poznać godziny wschodów i zachodów słońca i księżyca, to możemy poznać daty świąt (nie tylko katolickich), co przydaje się przy podróżach turystycznych
  • jekophoto.eu - bardzo przyjemna strona do sprawdzenia godzin wschodu i zachodu słońca oraz księżyca wraz z wykreśleniem kierunków na mapie

Pogoda

  • meteo.pl - dość solidny serwis pogodowy; prognoza krótkoterminowa sprawdza się często, długoterminowa rzadziej; do skontrolowania, czy na drugi dzień warto zwlec się z łóżka - chyba najlepsza opcja
  • twojapogoda.pl - prognoza szesnastodniowa; wiadomo, że z trafnością bywa różnie, ale warto tam zajrzeć, żeby mieć porównanie z innymi serwisami

Poradniki i triki

  • szerokikadr.pl - bardzo przyjemny portal z wieloma artykułami dotyczącymi fotografowania - od spraw czysto technicznych po kompozycyjne
  • fotoblogia.pl - drugi warty odwiedzenia portal, ma sporo poradników w postaci filmów, co niektórzy wolą od przekazu tekstowego
  • Digital Foto Video - szkoła dfv.pl - warto odwiedzić zarówno dział dla początkujących, jak i zaawansowanych
  • swiatobrazu.pl - ciekawy artykuł na temat eliminacji najczęstszych błędów w fotografii krajobrazowej

Oczywiście, jeśli znacie jakieś ciekawe strony, proponujcie je w komentarzach!

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Hoya znów kwitnie

W ubiegłym roku hoya zakwitła po raz pierwszy. Tym razem zajęło jej to mniej czasu i w pełni rozwinięte kwiaty pokazały się jeszcze w marcu. Obecnie jeden pęk przekwitł, jeden już kapie, jeden jest w pełni rozwinięty, w jednym lada dzień kwiaty wyjrzą z pąków, jeden pąki dopiero pokazał, a przynajmniej jeden jest jeszcze małą "trąbką".

O ile w sprawie zapachu zdania są podzielone, to jednak zarówno pąki, jak i same kwiaty hoya ma na pewno oryginalne:

piątek, 18 kwietnia 2014

[E] Mizianie szarym filtrem

Dziś wpis dla osób, które preferują uzyskiwanie fotograficznych efektów podczas samego procesu powstawania zdjęcia w aparacie, zamiast posiłkowania się programami graficznymi. Konkretnie będzie kilka słów na temat praktycznego zastosowania szarych filtrów. Do czego można wykorzystać taki filtr? Przykładowo do:

  • rozmycia wody, chmur, ruchu
  • usuwania ludzi ze zdjęć architektury
  • robienia portretów w plenerze przy dużej ilości światła i małej głębi ostrości

Jeśli ktoś nie lubi tabelek i cyferek, może odczuwać pewien dyskomfort w czytaniu dalszej części, doradzam przewinąć od razu na koniec i obejrzeć na zdjęciach, co tak naprawdę można szarym filtrem uzyskać, ewentualnie (jeśli moje próby go nie przekonają) wpisać do wyszukiwarki obrazków "długa ekspozycja" lub "long exposure".

Do rzeczy

Na pewno widzieliście zdjęcia jedwabistych potoków górskich czy gładkiego morza. Takie zdjęcia wymagają długiego czasu naświetlania, co najczęściej z braku innych środków uzyskuje się poprzez przymykanie przysłony oraz maksymalne obniżenie ISO. Z kilku powodów jednak nie zawsze to wystarcza:

  • przymykanie przysłony poza wartości f/8-f/10 w lustrzankach pełno- i niepełnoklatkowych powoduje degradację jakości obrazu z powodu rosnącej dyfrakcji (słowniczek, obliczanie limitu)
  • zwykle aparaty mają dolną graniczną wartość ISO ustaloną na 100 i niżej nie można już zejść
  • nawet pomijając dyfrakcję, obiektywu też nie da się w nieskończoność przymykać

Na ratunek przychodzą filtry szare - zwykle w postaci okrągłych, nakręcanych na obiektyw szkieł o ciemnym (czasem wręcz czarnym) zabarwieniu. Ograniczają one ilość padającego na matrycę światła, pozwalając wydłużyć czas naświetlania.

Jak, co i dlaczego?

Jeśli nabraliście chętki na zakup filtra szarego i zdążyliście już przyjrzeć się ofercie w sklepach foto, z pewnością poczuliście zawrót głowy - filtrów jest mnóstwo i tak naprawdę nie wiadomo, czym się kierować przy zakupie, żeby niepotrzebnie nie wydać nie tak znowu małych pieniędzy.

Przede wszystkim warto wiedzieć, że podstawową cechą filtra szarego jest jego "zaciemnienie", czyli to, jak bardzo tłumi on przechodzące przez niego światło. Zwykle podawana jest gęstość optyczna w postaci ND0.3, ND0.9 czy ND1.8. Inni producenci podają "mnożnik filtra", oznaczając filtry symbolami NDx8, NDx100, NDx400 itp. Mnożnik mówi, o ile EV zostanie wydłużona ekspozycja. Firma B+W wpadła na pomysł jeszcze innego numerowania filtrów: wartościami 101, 102, 103, 106 i 110, gdzie wartości dodane do setki są liczbą EV. Praktycznym wspólnym mianownikiem wszystkich tych oznaczeń jest wartość, o jaką filtr zmienia ekspozycję (wartość wyrażona jest w EV). Myślę, że wszelkie wątpliwości rozwieje poniższa tabela:

Gęstość
optyczna ND
MnożnikRedukcja
ekspozycji EV
B+WHoyaInni
0,32-1101ND x2ND 0.3
0,64-2102ND x4ND 0.6
0,98-3103ND x8ND 0.9
1,216-4 ND x16ND 1.2
1,532-5 ND x32ND 1.5
1,864-6106ND x64ND 1.8
2,1128-7 ND x100 
2,4256-8 ND x200 
2,7512-9 ND x500 
3,0~1000-10110ND x1000ND 3.0
4,0~10.000-13   
6,0~milion-20   

W drugiej tabeli można sprawdzić, jaki wpływ na czas ekspozycji ma zastosowanie konkretnej gęstości filtra:

Siła filtra -3EV (0,9ND) -6EV (1,8ND) -9EV (2,7ND) -10EV (3,0ND) -13EV (4,0ND) -20EV (6,0ND)
Ekspozycja bez filtra
           
1/1000s 1/125s 1/15s 1/2s 1s 8s 16m
1/500s 1/60s 1/8s 1s 2s 16s 32m
1/250s 1/30s 1/4s 2s 4s 32s 1h
1/125s 1/15s 1/2s 4s 8s 1m 2h
1/60s 1/8s 1s 8s 16s 2m 4h
1/30s 1/4s 2s 16s 32s 4m 8h
1/15s 1/2s 4s 32s 1m 8m 16h
1/8s 1s 8s 1m 2m 16m 32h
1/4s 2s 16s 2m 4m 32m 64h
1/2s 4s 32s 4m 8m 1h 128h
1s 8s 1m 8m 16m 2h 256h

Sprzęt i technika

Oprócz filtra szarego potrzebować będziemy statywu. W przypadku czasów dłuższych od 30 sekund (w większości aparatów taki jest maksymalny czas, możliwy do ustawienia) potrzebujemy też wężyka spustowego oraz stopera.

Zdjęcia wykonuje się następująco:

  • ustawiamy odpowiedni kadr i ostrość (oczywiście nie mamy jeszcze nakręconego filtra)
  • najlepiej na tym etapie skorzystać z trybu priorytetu przysłony i ustawić przysłonę tak, aby uzyskać zakładany efekt (duża lub mała głębia ostrości)
  • notujemy obliczony przez aparat czas
  • przełączamy się na ostrzenie ręczne oraz ręczny dobór parametrów
  • ustawiamy taką samą przysłonę, dla jakiej robiliśmy wcześniejszy pomiar czasu
  • odczytujemy czas dla filtra z tabelki lub go wyliczamy
  • jeśli czas jest mniejszy od 30 sekund, ustawiamy go w aparacie, a jeśli nie, wybieramy tryb "bulb" i zerujemy stoper
  • wyzwalamy migawkę!
  • dla pomiarów stoperem czekamy mniej więcej do obliczonego czasu i zamykamy migawkę

Wspomniałem tutaj o wyliczaniu czasu - można to zrobić za pomocą wzoru:

t = tp * 2ND

gdzie:

  • t - czas dla filtra
  • tp - czas początkowy bez filtra (w sekundach)
  • ND - liczba działek przysłony (EV), o ile wydłuża czas nasz filtr

Przykładowo dla filtra Hoya NDx8 (filtr 0.9ND, czyli 3EV) i czasu początkowego 1/250s otrzymujemy:

t = 1/250 * 23 = 0,004 * 8 = 0,032 = 1/30s

UWAGA - jak słusznie zauważono w komentarzu, wspomniany wyżej wzór, zaczerpnięty ze źródeł, nie sprawdza się w praktyce - czego (przyznaję się wstydliwie) nawet nie zauważyłem, opierając się bardziej na zamieszczonej wyżej tabeli i doświadczeniu. Wzór jest dobry dla krótkich czasów (jak w przykładzie), dla dłuższych należałoby dodawać wartość 1 do ND. Nie chcę jednak wypisywać teraz dwóch wzorów albo wyznaczać jakiegoś pośredniego - zerkajcie po prostu na tabelę, da ona Wam czas orientacyjny, i tak wystarczający do zrobienia prawidłowego zdjęcia.

Łączenie filtrów

Mając dwa filtry szare, możemy je połączyć uzyskując trzeci filtr o mocy prostej do obliczenia: gęstości optyczne lub działki przysłony dodajemy, zaś mnożniki - mnożymy. I tak filtry o mocy 0,9ND i 0,6ND dadzą filtr 1,5ND, zaś filtry oznaczone mnożnikami 8 i 200 dadzą filtr 1600. Stąd wniosek, że warto mieć na podorędziu filtr słabszy i mocniejszy, bo w razie konieczności dadzą się one połączyć w filtr naprawdę mocny.

Czy są jakieś minusy łączenia filtrów? Zwykle filtr wynikowy jest dość silny i może dać duży zafarb, zaś dwa szkiełka przed obiektywem zawsze mogą doprowadzić do pogorszenia jakości obrazu (choćby przez tworzenie blików/odbić). Dodatkowo na szerokokątnych obiektywach dwa filtry mogą dać całkiem sporą winietę w narożnikach.

Uwagi

Podczas stosowania filtrów szarych należy mieć na uwadze następujące fakty:

  • gęstsze, ciemniejsze filtry mogą wprowadzać do zdjęcia niepożądany zafarb (brązowy lub niebieskawy), dlatego warto fotografować w RAWach, aby móc łatwiej skorygować balans bieli na etapie obróbki
  • bardzo długi czas naświetlania może powodować powstawanie szumów, ponieważ matryca aparatu nagrzewa się podczas naświetlania
  • dobre i silne filtry szare kosztują nawet kilkaset złotych, dlatego w przypadku posiadania kilku obiektywów o różnych średnicach warto kupić jeden filtr o największej potrzebnej średnicy, a dla pozostałych obiektywów dokupić redukcje
  • podczas długiego naświetlania warto zakryć wizjer aparatu (lustrzanki)
  • warto zadbać o zapasowe ogniwa zasilające - długie naświetlanie pożera więcej prądu
  • lepiej unikać słonecznych dni do wykonywania zdjęć o długim czasie ekspozycji - czasem nawet filtr 3,0ND może okazać się za słaby...

Praktyka

Tabelki tabelkami, ale skąd mamy wiedzieć, jak gęsty filtr będzie nam potrzebny? No cóż, to zależy, co chcemy fotografować. Do większości zastosowań wystarczą filtry z zakresu 0,6-1,2 ND. W ten sposób będziemy mogli wygładzić wodę potoku w świetle dziennym czy zrobić portret przy przysłonie rzędu f/1.4-2.8. Raczej nie warto kupować filtrów 0,3 ND (czyli x2), bo zysk z ich stosowania jest niewielki - prościej jest przymknąć przysłonę.

Trochę gorzej mają fotografowie, dążący do dłuższych czasów uzyskiwanych w plenerze przy świetle dziennym. Jakiego typu zdjęcia można w ten sposób zrobić? Np. bardzo wygładzona woda w morzu/jeziorze, gładkie, aksamitne niebo, jest to też sprytny sposób na "pozbycie się" ludzi z uczęszczanych miejsc. Zamiast robić wiele ekspozycji i mozolnie je później łączyć w edytorze graficznym, "podpierając" się klonowaniem, można zamocować aparat na statywie i zrobić zdjęcie z filtrem szarym i ekspozycją wydłużoną do kilkunastu sekund (lub dłużej - zwykle im dłużej, tym lepszy efekt). Do tego typu zdjęć potrzebujemy gęstych filtrów, rzędu 3, 4 a nawet 6ND.

Poniżej zamieszczam kilka przykładowych zdjęć, które zrobiłem dysponując filtrami 2,4ND i 3,0ND . Pod zdjęciami podaję odpowiednio czas dla prawidłowej ekspozycji bez filtra oraz faktyczny czas ekspozycji już po zastosowaniu filtra:

f/8, czas: 1/10s

f/8, czas: 46s

f/8, czas: 1/13s

f/8, czas: 83s

f/5, czas: 1/1600s

f/5, czas: 30s (oba filtry nakręcone)

Aby przekonać się, że przy dłuższych ekspozycjach warto zasłonić wizjer lustrzanki, można przyjrzeć się zdjęciu, na którym tego nie zrobiłem (choć czas wynosił "zaledwie" 13s):

Poniżej dwa kadry bardziej "życiowe". Pierwszy zrobiony jest z krótkim czasem (1/13s), widoczne są drobne fale na powierzchni jeziora:

Na drugim kadrze widać wpływ wydłużonego czasu (48s) - woda jest już niemal idealnie gładka, podobnie na niebie mniej wyraźne stały się chmury:

Podsumowanie

Myślę, że warto przynajmniej spróbować zabawy z szarym filtrem lub wymyślić jakieś nowe zastosowania, gdzie pasuje nam wykorzystanie długiego czasu naświetlania. Co najlepsze, w większości wypadków uzyskamy efekt bardzo trudny do zasymulowania w programie graficznym.

Materiały pomocnicze

Podczas opracowania tego wpisu korzystałem między innymi z następujących źródeł:

wtorek, 15 kwietnia 2014

Oznaczenia

Aby ułatwić przeglądanie postów, postanowiłem wprowadzić pewne symboliczne oznaczenia w tytułach, które od razu przypisywałby dany wpis do konkretnej kategorii. Sam się złapałem na tym, że tytuł sam w sobie bywa mylący, stąd wprowadzenie następujących kategorii:

  • [R] - szeroko rozumiany reportaż, relacja z jakiegoś wydarzenia lub sytuacji
  • [E] - wpis o charakterze "edukacyjnym"
  • [S] - zdjęcia ze spaceru lub fotowyprawy
  • [K] - wpis dotyczący komputerów, oprogramowania itp.
  • [O] - recenzje książek, filmów itp.
  • [C] - komiksy, rysunki itp.
  • [M] - muzyka

Uporządkowałem też listę kategorii, więc mam nadzieję, że powyższe zmiany nieco ułatwią przeglądanie wpisów o określonej treści.

niedziela, 13 kwietnia 2014

[S] O poranku w Gnieźnie

Tym razem miejsce wypadu fotograficznego wytypował Krzysiek i tym to sposobem znaleźliśmy się o wpół do szóstej rano w Gnieźnie. Zaparkowaliśmy na tym samym co zwykle parkingu, jednak okazuje się, że wprowadzono na nim ograniczenia. Jest czynny od 7:30, zatem nie było miłego pana pobierającego opłaty.

Pogoda płatała nam dzisiaj figla za figlem - jechaliśmy z obawą, że ze wschodu będą kompletne nici (nie było widać śladów brzasku), jednak na miejscu troszkę poświaty udało się złapać. Gdy nabieraliśmy nadziei, że nie będzie tak źle, chmury zakryły słońce i niestety, ładne światło już się nie pojawiło... Wykorzystaliśmy czas na obejście nieznanych nam jeszcze uliczek i chociaż plon fotograficzny jest dość lichy, to znamy kilka fajnych skrótów i coś jeszcze może się kiedyś urodzi z gnieźnieńskich wypraw.

Poniżej kilka z tych mniej fatalnych zdjęć z dzisiejszego poranka - na dysku ocalało raptem kilka innych, raczej w celach dokumentacyjnych niż "ahtystycznych":