czwartek, 25 września 2014

[R] Remont - zakończenie

No i koniec końców, ściany pomalowane. Jeszcze zostały porządki na klatce (chociaż nie wiem, czy to ekipa posprząta, czy zostawi sprzątaczce) i już. Pisałem wcześniej o odpadającej farbie:

Przysłona: f/1,4, Czas: 0.01 sec, ISO: 2500

Przysłona: f/1,4, Czas: 0.01 sec, ISO: 2500

Na szczęście poprawiono to i mam nadzieję, że podobne "odpryski" nie pojawią się na przykład za tydzień.

Przysłona: f/1,8, Czas: 0.01 sec, ISO: 1600

Przysłona: f/1,8, Czas: 0.01 sec, ISO: 2500

Przysłona: f/1,8, Czas: 1/75 sec, ISO: 3200

Przysłona: f/1,8, Czas: 1/45 sec, ISO: 3200

Przysłona: f/1,8, Czas: 1/60 sec, ISO: 3200

Przysłona: f/1,8, Czas: 1/80 sec, ISO: 3200

Przysłona: f/1,8, Czas: 0.01 sec, ISO: 1000

wtorek, 23 września 2014

[R] EKO Babie Lato 2014

Tym razem krótko, bo i odwiedziny na EKO Babie Lato były krótkie z konieczności. Nie udało się być na żadnym z koncertów, za to oddałem do punktu zbiórki odpadów elektronicznych zepsuty komputer (a reczej jego obudowę i płytę główną z zasilaczem). W mieszkaniu zrobiło się ciut przestronniej.

Impreza odbywała się nad Jeziorem Swarzędzkim, w bezpośredniej bliskości pływalni. Na parkingu postawiono kilka "bud" z zabawkami, punkt zbiórki elektrośmieci, namioty informacyjne firmy Stena i GOAP oraz eko-grę planszową dla dzieci. Z rzeczy, które dane było mi zobaczyć na własne oczy, była wystawa pojazdów latających zbudowanych przez młodzież z odpadów oraz "park rozrywki" nie tylko dla najmłodszych. Do dyspozycji odwiedzających oddano stoły do rysowania i malowania oraz szereg "machin", w rodzaju lustra równoległego, hipnotyzujących kół czy peryskopu.

Przysłona: f/4, Czas: 0.01 sec, ISO: 800

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/150 sec, ISO: 200

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/160 sec, ISO: 200

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/280 sec, ISO: 200

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/850 sec, ISO: 200

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/1600 sec, ISO: 200

Przysłona: f/8, Czas: 1/60 sec, ISO: 200

Przysłona: f/8, Czas: 1/30 sec, ISO: 200

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/1200 sec, ISO: 200

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/2900 sec, ISO: 200

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/2700 sec, ISO: 200

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/1200 sec, ISO: 200

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/2400 sec, ISO: 200

I bonusowo - element przyrody:

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/400 sec, ISO: 200

niedziela, 21 września 2014

[R] Remont

Od kilku dni na naszej klatce schodowej walczy ekipa malarska. Nie da się ukryć, że malowanie jest niezbędne, bo ściany są w fatalnym stanie. Na razie prace doszły do etapu zamalowywania gipsu, wypełniającego rysy i wykruszenia. Miejmy nadzieję, że do końca września uda się odmalować całą klatkę, choć dzisiaj zauważyłem, że w niektórych miejscach nowa farba odpadła całymi płatami - nie wróży to najlepiej... Tymczasem garść obrazków z tego tygodnia:

Przysłona: f/2, Czas: 0.01 sec, ISO: 2500

Przysłona: f/2, Czas: 0.01 sec, ISO: 1250

Przysłona: f/2, Czas: 0.01 sec, ISO: 1250

Przysłona: f/1,4, Czas: 0.01 sec, ISO: 640

Przysłona: f/1,4, Czas: 0.01 sec, ISO: 1000

Przysłona: f/1,4, Czas: 0.01 sec, ISO: 250

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/210 sec, ISO: 200

piątek, 19 września 2014

Pojedynek

Lustrzanka kontra bezlusterkowiec kontra kompakt

W internecie mnóstwo jest informacji o tym, jakie wady i zalety mają wymienione typy aparatów, chciałbym jednak do tematu podejść od strony czysto praktycznej, porównując aparaty, z którymi miałem do czynienia osobiście. We wpisie pojawią się zatem konkrety dotyczące Nikona D700 (lustrzanka), Fujifilm X-E1 (bezlusterkowiec) i Canon S95 (kompakt).

Rzeczy oczywiste

Do rzeczy oczywistych, różniących wymienione wyżej aparaty zaliczają się masa i rozmiar sprzętu. Zdecydowaną przewagę (dosłownie) ma D700. Sam korpus waży (z baterią i kartą pamięci) ponad kilogram. Fufu ze swoimi 350 gramami jest lżejszy o 700g. Zdecydowanym zwycięzcą jest jednak Canon - 195 gramów. Różnica na korzyść Canona jest tym większa, że do korpusów Nikona i Fujifilm trzeba doliczyć masę obiektywów - Nikkor AS-F 50/1.4G Nikona to niespełna 300g, zaś Fujinon XF35/1.4 waży ok. 180g.

Według wielkości korpusy utrzymują tę samą kolejność - D700 jest wielki, Fufu w sam raz (przynajmniej dla średniej wielkości męskiej dłoni), a S95 to drobiazg, mieszczący się nawet w kieszeni spodni (oczywiście ze schowanym obiektywem). Zdecydowanie nazwa "kompakt" jest w jego przypadku na miejscu.

Rzeczy prawie oczywiste

Zwykle w tym miejscu porównuje się jakość i wielkość matryc światłoczułych. D700 jest lustrzanką pełnoklatkową, czyli ma matrycę wielkości kadru filmu małoobrazkowego (dokładnie: 36 x 23,9mm). Przekłada się to na względnie małe szumy i dobre wysokie ISO (w praktyce przy dobrym naświetleniu sprawdzi się nawet ISO6400, zwłaszcza w druku). Niestety, D700 miał premierę w 2008 roku, co na rynku matryc jest czasem bardzo odległym. Nic też dziwnego, że wypuszczony w 2012 roku X-E1, mimo matrycy o połowę mniejszej, niemal dorównuje osiągami Nikonowi. Oczywiście mniejszy rozmiar nie pozostaje bez wpływu na charakter zdjęć (zwłaszcza dla bardzo jasnych obiektywów), jednak jakościowo nie jest to już przepaść.

Słabo wypada w tym porównaniu Canon S95. Zaprezentowano go w 2010, jednak matryca jest po prostu zbyt mała, by konkurować z Nikonem lub Fufu. Niskie użyteczne ISO też nie poprawia sytuacji, podobnie niezbyt duża rozpiętość tonalna.

Sterowanie

Ocena sterowania nie jest łatwa, bo trzeba po prostu do pewnych rozwiązań się przyzwyczaić. Ja nie mogę przyzwyczaić się do jednego - zmiany ważnych ustawień za pomocą menu, a nie odpowiednich przycisków/dźwigienek/kółek. Tutaj nie ma wyraźnego faworyta, Nikon i Fujifilm idą łeb w łeb. Zdecydowanie odstaje Canon, w którym wiele ustawień wymaga wejścia w odpowiedni tryb menu i wybór opcji. Nikon ma bardzo dużo elementów sterujących, które po nabraniu wprawy obsługuje się niemal (albo i całkiem) bezwzrokowo. Podobnie jest w X-E1 - wprawdzie elementów sterujących jest mniej, ale te najbardziej przydatne są zrobione lepiej niż w Nikonie! Po dłuższym używaniu Fufu teraz brakuje mi w Nikonie wygodnego kółeczka ekspozycji z jednoczesnym podglądem efektu jego działania, także kółko czasów jest przyjemniejsze w użyciu niż rozwiązanie Nikona (czyli przycisk + kółko + obserwacja wyświetlacza).

Co ciekawe, o ile Nikon w najnowszych obiektywach rezygnuje z pierścienia przysłon (przysłonę ustawia się w korpusie aparatu), o tyle Fujifilm stawia na obiektywy z takim właśnie pierścieniem i przyznam bez bicia, że to rozwiązanie zdecydowanie mi się podoba. Chociaż do czasu zetknięcia z tymi aparatami nikonowskie podejście wcale mi nie przeszkadzało... Naturalnie, do Nikona wciąż można kupić starsze obiektywy z pierścieniem przysłony, szkoda jednak, że nowe szkła są go pozbawione.

W ogóle okazuje się, że powrót Fujifilm do "klasycznego" sposobu sterowania (pierścień przysłony, kółko czasów, kółko ekspozycji) sprawia więcej przyjemności podczas fotografowania i jest zdecydowanie prostsze do opanowania niż jednoczesne przyciskanie guzików i kręcenie kółkiem (Nikon).

Dodatki

Przez dodatki rozumiem wachlarz obiektywów, filtrów, pilotów, wężyków itp. akcesoriów, które można dokupić, by jeszcze lepiej wykorzystać sprzęt. Pod tym względem jest tylko jeden faworyt - Nikon. Liczba obiektywów jest ogromna i to zarówno biorąc pod uwagę firmowe Nikkory, jak i produkty takich firm, jak Sigma, Tokina, Tamron czy Zeiss. Są długie i bardzo długie tele, są przyjemne zoomy, tanie i drogie obiektywy stałoogniskowe, fish-eye, obiektywy szerokokątne oraz ultraszerokokątne (tak zwane UWA, ultra wide angle). W różnych cenach i dające różną jakość obrazu, jednak trudno tu wybrzydzać. Także pozostałe akcesoria są dostępne w bogatym spektrum - jeśli nie chcemy wydawać majątku na rozwiązania firmowe, są też zamienniki (od gripów, przez wężyki po paski).

Fujifilm postawiło na firmowe produkty, więc ciężko jest z zamiennikami. Wprawdzie do jakości nie można mieć większych zastrzeżeń, jednak ceny Fuji ma zaporowe, co skutecznie zniechęca do zakupów. Liczba obiektywów rośnie, jednak przez długie lata nie będzie aż takiego wyboru, jak w Nikonie. Wprawdzie teoretycznie da się użyć specjalnych adapterów (w tym do Nikona!), jednak zawsze jest jakieś "ale" - a to nie ma autofocusa, a to nie działa pomiar światła.

Najmniej dodatków jest do Canona - w zasadzie poza pseudogripem, adapterem na filtry i adapterem fish-eye nie ma tu czego szukać. Ceny są umiarkowane (np. 50 funtów za adapter fish-eye), jednak w porównaniu z obecną ceną samego aparatu - wysokie.

Zastosowanie

To dość kontrowersyjny temat. Bez wątpienia każdy z aparatów można stosować do niemal wszystkich rodzajów fotografii. Ograniczeniem jest w przypadku Nikona i Fujifilm posiadany zestaw obiektywów, zaś S95 nie ma prawdziwego szerokiego kąta, a długa ogniskowa kończy się na odpowiedniku 105mm.

W moim przypadku lustrzanka jest wykorzystywana przede wszystkim do zdjęć, gdzie wymagany jest szybki autofocus (np. zwierzęta), a także wszędzie, gdzie mogę sesję zaplanować i pozwolić sobie na zabranie dużej torby lub plecaka. Używam jej do zdjęć makro i fotografii z lampą błyskową oraz w sytuacjach, gdzie zdecydowanie zależy mi na jak najwyższej jakości.

Fufu w małym pokrowcu rusza na większość spacerów, bo będąc względnie małym dysponuje świetną matrycą. Zwykle mam do niego przypięty obiektyw XF-35/1.4, który daje niezły obraz, w zupełności wystarczający do rejestrowania scen z życia czy fotografii "reporterskiej". Czasem przeszkadza wolny autofocus, jednak jest to mała cena za poręczność i możliwości.

Do czasu przejścia na Fufu to Canon S95 pełnił powyższą funkcję - małego aparatu branego do kieszeni na spacery. Obecnie jest jednak już tylko "deską ratunkową", czyli robi zdjęcia, gdy nie ma pod ręką innych aparatów (poza tymi w telefonach - ale te S95 bije na głowę jakością obrazu, przynajmniej modele, do których mam dostęp). Sprawdza się też jako rejestrator krótkich filmików.

Złoty środek

Wydaje mi się, że nigdy nie zostanie skonstruowany aparat idealny pod każdym względem. Jeśli ktoś preferuje konkretny typ fotografii, może wybrać jedno narzędzie, jednak fotoamatorzy chcący pstrykać zarówno ludzi, jak i przyrodę oraz architekturę, a od czasu do czasu robaczka, muszą nieźle się nagłówkować. Lustrzanki to dla nich wciąż aparaty dające najlepszą jakość obrazka i oferujące najszerszy wachlarz obiektywów. Wadą są gabaryty i masa (a i koszty są niebagatelne). Bezlusterkowce pozornie rozwiązują problem, bo mają i niezłą jakość obrazu, i wymienną optykę - jednak warto dokładnie przyjrzeć się temu, co oferuje konkretny producent, zwłaszcza w kwestii optyki. Raczej trzeba zapomnieć o obiektywach mocno szerokokątnych oraz bardzo długich tele. Pierwszych nie ma zbyt wiele, a drugie swoimi rozmiarami sprawiają, że zestaw obsługuje się znacznie gorzej niż lustrzankę.

Na koniec kompakty, zwłaszcza te ze średniej półki cenowej. Jakościowo są niżej od bezlusterkowców (głównie przez mniejsze matryce), ale oferują niezły obrazek przy zdecydowanie wygodnych rozmiarach. Nie trzeba kłopotać się o osobny obiektyw, wszystko mamy w małym pudełeczku, mieszczącym się w kieszeni. Wbrew pozorom to też niezły wybór w dziedzinie makro - małe matryce dają dużą głębię ostrości, co w lustrznkach wymaga mocnego przymknięcia przysłony lub wręcz stosowania stackingu.

Ech, sprzęt i sprzęt. A gdzie miejsce na zdjęcia?...

środa, 17 września 2014

[S] Wrześniowy Botanik

Ogród Botaniczny w Poznaniu warto odwiedzić o każdej chyba porze roku. Szkoda, że jest to niemożliwe w godzinach prawdziwie porannych, bo tematów do fotografowania jest tu mnóstwo. Tymczasem, jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma - stąd spacer w godzinach południowych.

Nieprzyjemną zmianą, którą wprowadziły w tym roku władze Ogrodu jest zamknięcie bramy od ulicy Botanicznej. Przyznam, że zwykle parkowałem właśnie na tej uliczce i trochę zdenerwowała mnie konieczność przejścia dobrego kilometra do głównej bramy...

Tymczasem zapraszam na relację fotograficzną ze spaceru, poczynając od zdjęcia wzgardzonej ulicy Botanicznej:

Przysłona: f/5, Czas: 1/170 sec, ISO: 200

Przysłona: f/4, Czas: 0.01 sec, ISO: 250

Przysłona: f/4, Czas: 0.01 sec, ISO: 500

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/2700 sec, ISO: 200

Przysłona: f/4, Czas: 1/140 sec, ISO: 200

Przysłona: f/1,4, Czas: 0.01 sec, ISO: 250

Przysłona: f/2,8, Czas: 0.01 sec, ISO: 250

Przysłona: f/2,5, Czas: 1/120 sec, ISO: 200

Przysłona: f/8, Czas: 1/75 sec, ISO: 3200

Przysłona: f/4, Czas: 1/450 sec, ISO: 200

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/1200 sec, ISO: 200

Przysłona: f/8, Czas: 0.01 sec, ISO: 1000

Przysłona: f/4, Czas: 1/420 sec, ISO: 200

niedziela, 14 września 2014

[E] Świetlny pędzel

Czy można robić zdjęcia w ciemnościach? Wydawałoby się, że nie - w końcu światło to podstawa fotografii. A gdy światła brakuje, trzeba go dostarczyć. Tym wpisem chciałbym nieco zgłębić termin tak zwanego "malowania światłem". Na czym polega ten rodzaj fotografii? W swoich założeniach jest bardzo prosty - fotografujemy w nocy (lub w ciemnym pomieszczeniu), a to, co ma się pojawić na zdjęciu po prostu oświetlamy sztucznym światłem. Jego źródłem może być lampa błyskowa, reflektory samochodu czy po prostu latarka. Efekty bywają zaskakujące, szczególnie dla osób, które wcześniej nie spotkały się z opisywaną techniką:

Aparat: NIKON D700, Przysłona: f/3, Ogniskowa: 105,0 mm, Czas: 2 sec, ISO: 200

Aparat: NIKON D200, Przysłona: f/8, Ogniskowa: 10,0 mm, Czas: 13 sec, ISO: 100

Aparat: NIKON D200, Przysłona: f/8, Ogniskowa: 105,0 mm, Czas: 10 sec, ISO: 100

Aparat: NIKON D200, Przysłona: f/5,6, Ogniskowa: 105,0 mm, Czas: 1/15 sec, ISO: 400

Powyższe przykłady powstały z użyciem latarki w niemal kompletnych ciemnościach.

Jak?

Zrobienie podobnych (albo lepiej - fajniejszych) zdjęć nie jest trudne. Potrzebujemy statywu i długiego czasu wyzwolenia migawki. Jak długiego? Wszystko zależy od tego, jak dużo "środowiska" (czyli tła) chcemy uwiecznić. W idealnej ciemności nie ma to znaczenia (byłoby widać tylko elementy oświetlone przez nas), jednak w praktyce zawsze okolica jest mniej lub bardziej oświetlona. Im dłużej pozostawimy otwartą migawkę, tym więcej światła zastanego pojawi się na zdjęciu (jednocześnie będziemy mieć więcej czasu na bieganie i oświetlanie, jeśli fotografujemy w terenie). Jedyną receptą jest eksperyment, a jedynym ograniczeniem możliwości aparatu - niektóre prostsze modele umożliwiają ustawienie maksymalnie 30 sekund naświetlania. Jeśli ten czas jest zbyt krótki, możemy wykonać kilka ujęć (na każdym oświetlamy inne elementy sceny), później zaś połączyć wszystko w jedno ujęcie za pomocą programu graficznego.

Ogólny scenariusz jest taki:

  • określamy fotografowany obiekt i decydujemy, które elementy będziemy oświetlać (i czym)
  • mocujemy aparat na statywie i ustawiamy kadr (co czasem może być trudne, jeśli panują duże ciemności - można się wspomóc podglądem LiveView, który wprawdzie będzie mocno szumiał, ale da mniej więcej pojęcie o rejestrowanym obrazie)
  • przestawiamy aparat na ustawienia ręczne (czyli wyłączamy autofocus, ustawiamy ręcznie przysłonę, wyłączamy wbudowaną lampę, a najlepiej przechodzimy do trybu M, jeśli aparat taki tryb posiada)
  • przypinamy wężyk lub ustawiamy najdłuższy możliwy czas naświetlania
  • chwytamy do ręki źródło światła i...
  • wyzwalamy migawkę, po czym zaczynamy oświetlać nasz obiekt, często zmieniając swoje położenie, jeśli jesteśmy widoczni w kadrze (dzięki długiemu czasowi naświetlania nie powinniśmy zostać zarejestrowani)
  • po oświetleniu zamykamy migawkę i podglądamy, co nam wyszło
  • namyślamy się, co i jak poprawić i wracamy do momentu wyzwolenia migawki

Przy okazji uwaga praktyczna - do tego typu zdjęć zaopatrzmy się w zapas akumulatorów, bo długie czasy naświetlania dość mocno wysysają energię.

Druga praktyczna uwaga to ustawienie możliwie niskiego ISO. Długie czasy zazwyczaj zwiększają szum na zdjęciu (matryca się zwyczajnie nagrzewa), a że w dużej mierze zdjęcia są z natury ciemne, jakakolwiek próba rozjaśnienia w programie graficznym wzmocni każdy szum, więc im mniej go będzie, tym lepiej dla ostatecznej jakości fotografii.

Samo naświetlanie zależy od wybranego źródła: najłatwiej jest lampą błyskową (błysk pokrywa w miarę duży obszar, więc szybko oświetlimy fotografowany obiekt). Do lamp można też w miarę tanio kupić modyfikatory koloru światła, co można twórczo wykorzystać.

Latarka wymaga dokładniejszego "malowania", aby rozświetlić wszystkie żądane miejsca. Aby uzyskać miękkie światło, należy zataczać koła (nie będzie wówczas widać wyraźnego śladu promienia). Natomiast dzięki stosunkowo dużemu skupieniu światła można precyzyjnymi pociągnięciami wzmacniać np. krawędzie czy elementy szczególnie ważne.

Można użyć też nietypowych źródeł - np. zimnych ogni, ekranu telefonu komórkowego, zapalniczki lub świeczki. Efekty na pewno będą ciekawe!

Przykład kombinowany

Poniżej zamieszczam efekt przykładowej sesji zdjęciowej. Pierwsze zdjęcie zostało wykonane "poglądowo" - ustawiłem bardzo wysokie ISO, aby nie czekać kilku minut na naświetlenie:

Przysłona: f/8, Ogniskowa: 18,0 mm, Czas: 6 sec, ISO: 6400

Drugie zdjęcie to jedno z kilku ujęć "malowanych". Posłużyłem się latarką o mocnym świetle, starając się w miarę równomiernie oświetlić cały wiatrak. Od razu rzuca się w oczy, że nie do końca dobrze został zaplanowany czas zdjęciowy - niebo jest już tylko czarną plamą, nawet przy niemal minutowym naświetlaniu. Trzeba było zjawić się na "planie" tuż po zachodzie słońca...

Przysłona: f/8, Ogniskowa: 18,0 mm, Czas: 42 sec, ISO: 200

Trzecia wersja jest połączeniem dwóch powyższych - wczytałem obie fotografie do Photoshopa jako osobne warstwy, ustawiłem wersję naświetlaną bez latarki na wierzchu z trybem krycia "Jaśniejszy kolor":

Uwagi sprzętowe

Z mojego doświadczenia wynika, że latarka i lampa błyskowa doskonale się uzupełniają. Lampą możemy oświetlić delikatnie cały obszar, zaś latarką wzmocnić ważniejsze elementy. Oczywiście ograniczeniem jest czas i koordynacja ruchowa (raz świecimy jednym źródłem, raz - drugim).

Wielkość latarki zależy od skali fotografowanych obiektów, u mnie dobrze sprawdzała się latarka akumulatorowa o zasięgu światła 150m. Na wyposażeniu miałem też rozpraszacz światła, który wprawdzie ogranicza zasięg, ale umożliwia "malowanie" mniej skupionym snopem światła. W praktyce zwykle posługuję się tylko latarką, bo mam ją zwykle pod ręką (leży sobie w samochodzie razem z ładowarką), zaś lampę zwykle trzeba przygotować do pracy (naładować, zabrać dodatkowe akumulatorki).

Jeśli chodzi o samą lampę błyskową, to do malowania światłem wystarczy każda, mająca przycisk ręcznego wyzwolenia. Nie musi być to więc lampa przeznaczona do naszego typu aparatu, bo i tak się ich w żaden sposób nie łączy. Po prostu biegamy wokół fotografowanego obiektu i w odpowiednich miejscach przyciskiem wyzwalamy błysk.

Rysowanie

Fotografowanie opisywaną techniką może być też... rozrywką towarzyską. W ciemnym pokoju wystarczy bowiem jakimś punktowym źródłem światła zacząć rysować w powietrzu:

Przysłona: f/4, Ogniskowa: 50,0 mm, Czas: 2.5 sec, ISO: 100

Przysłona: f/4, Ogniskowa: 50,0 mm, Czas: 6.7 sec, ISO: 100

Przysłona: f/4, Ogniskowa: 50,0 mm, Czas: 8.6 sec, ISO: 100

W powyższym przykładzie źródłem światła była czerwona lampka rowerowa, ale bardzo ciekawe efekty można uzyskać stosując np. zimne ognie - polecam na zabawę sylwestrową!

BHP

Efekty eksperymentów z malowaniem światłem bywają bardzo ciekawe, jednak nie zapominajmy o jednym istotnym szczególe: naszym i sprzętu bezpieczeństwie. Po pierwsze, dokładnie zbadajmy teren, po którym będziemy się poruszać. W ciemnościach łatwo o potknięcie lub uderzenie w coś głową (tym bardziej, że oczy mamy skierowane na jasny snop światła lub olśnione lampą błyskową). Łatwo też wpaść na koniec ujęcia na statyw z aparatem. Stąd dobrze jest w plenerze robić podobne zdjęcia w towarzystwie. "Malowanie światłem" oznacza także oddalenie się od aparatu na dłuższy czas (czasem nawet kilka minut), więc dobrze, aby ktoś miał na niego oko, gdy my biegamy i świecimy (zwłaszcza w warunkach miejskich, bo na odludziu ryzyko kradzieży jest mniejsze).

Do dzieła zatem - latarkę w garść i świecimy! Niedługo jesień i zima, noc zacznie nadchodzić coraz szybciej i trwać dłużej - idealne warunki do przećwiczenia opisanej techniki!