środa, 28 stycznia 2015

[S] Szybki marsz

Podczas oczekiwania na Krzyśka w ubiegłą sobotę pokręciłem się trochę po osiedlu Czwartaków, zachodząc też nad Jezioro Swarzędzkie. Miałem w tym swój ukryty cel (tak, pozostanie on na razie nadal ukryty), który po części udało się zrealizować. Tymczasem zapraszam do obejrzenia kilku fotografii z tej wypełnionej szybkim marszem niespełna godziny:

Czas: 1.8 sec, Ogniskowa: 58,0 mm

Czas: 20 sec, Ogniskowa: 58,0 mm

Czas: 30 sec, Ogniskowa: 58,0 mm

Czas: 0.7 sec, Ogniskowa: 58,0 mm

Czas: 1.2 sec, Ogniskowa: 58,0 mm

Czas: 0.3 sec, Ogniskowa: 58,0 mm

wtorek, 27 stycznia 2015

Prawie jak zima

Kiedy budzisz się i słyszysz dźwięk łopaty do śniegu, wiesz od razu, że zima znów próbuje ukąsić. No, przynajmniej ucapić za nogawkę. Dziś właśnie mamy kolejną (trzecią?) próbę przypomnienia sobie przez zimę, jak końcówka stycznia powinna wyglądać. Aha, śnieg. Trochę spadło. Mróz? Kurczę, znów coś nie wyszło...

Nabijam się trochę, a przecież odśnieżanie auta rano wcale nie jest przyjemnym obowiązkiem. Podobnie jak jeżdżenie po ulicach z tymi, który w samochód wsiadają tylko przy złej pogodzie i jeżdżą jak ofiary losu. Mimo wszystko jednak miło jest zobaczyć zimą trochę śniegu.

Zresztą, może po południu jednak nie będzie padał zapowiadany w radio deszcz? Może przyjdą śnieżyce, potworzą się ogromne zaspy, a dzieciaki jednak odkurzą zalegające w piwnicach sanki?

Hm...

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/40 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/45 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/1,4, Czas: 0.01 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/1,4, Czas: 0.02 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/8 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/40 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

sobota, 24 stycznia 2015

[S] Znów na Cytadeli

Trochę wbrew tytułowi, na Cytadeli nie bywam często. Zdaje się nawet, że jeszcze na blogu nie zamieszczałem żadnych zdjęć stamtąd. Jednak zazwyczaj, jeśli już tam zawitam, robię podobne fotografie. "Dzwon przyjaźni", "Nierozpoznani", "Piast i Rzepicha"... Taki standard, można powiedzieć. Nie inaczej było dziś rano.

Na wyprawę umówiliśmy się z Krzyśkiem, jednak ten zaspał haniebnie i zjawił się dopiero po godzinie, gdy ja już wracałem z "pierwszego okrążenia". Według wczorajszej prognozy, pogoda miała być ładna, ale do udanego wschodu słońca dzisiejszemu porankowi było dość daleko. Sprawiedliwie trzeba mimo to przyznać, że w tygodniu chyba lepszej pogody rano nie było.

Zapraszam zatem do oglądania:

Przysłona: f/2, Czas: 6 sec, Ogniskowa: 58,0 mm

Przysłona: f/2, Czas: 4 sec, Ogniskowa: 58,0 mm

Przysłona: f/2, Czas: 1.5 sec, Ogniskowa: 58,0 mm

Przysłona: f/2, Czas: 6 sec, Ogniskowa: 58,0 mm

Przysłona: f/2, Czas: 1/8 sec, Ogniskowa: 58,0 mm

Przysłona: f/2, Czas: 2.6 sec, Ogniskowa: 58,0 mm

Przysłona: f/2, Czas: 1/120 sec, Ogniskowa: 58,0 mm

Przysłona: f/2, Czas: 1/35 sec, Ogniskowa: 58,0 mm

Przysłona: f/9, Czas: 1/15 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/280 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/125 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Na koniec dwa zdjęcia utrzymane nieco bardziej w konwencji wschodu słońca:

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/340 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/8, Czas: 7 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/800 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

I jako bonus - jeszcze raz "Dzwon przyjaźni":

Przysłona: f/2,5, Czas: 1/8 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

środa, 21 stycznia 2015

Losowy numer

Dzisiaj nieco nietypowo. W ciągu ostatniego roku zaczął mnie irytować pewien proceder, uprawiany przez firmy sprzedające garnki, pościele i inne tego typu produkty "pierwszej potrzeby". Zaczyna się od tego, że otrzymuję telefon z nieznanego numeru (ale rzadko zastrzeżonego). Po odebraniu dowiaduję się, jakim to jestem szczęściarzem, bo akurat trafiła mi się świetna okazja zakupu bezkonkurencyjnego produktu lub udziału w bezprecedensowym pokazie kulinarnym. Na pytanie, skąd miła pani lub pan mają mój prywatny numer telefonu, słyszę przygotowaną odpowiedź: numer wylosował komputer.

Dlaczego komputer?

Wybieg z komputerem jest bardzo wygodny, ponieważ jakby z definicji wyklucza, że firma posiada jakiekolwiek dane na nasz temat (kupione lub wykradzione), podlegające GIODO (Głównemu Inspektorowi Ochrony Danych Osobowych). Gdyby tak nie było, moglibyśmy zażyczyć sobie zaprzestania korzystania z tych danych i usunięcia ich z bazy nękającej nas firmy. Skoro jednak numer jest losowany, nie ma bazy, więc nie ma skąd tego numeru usunąć. Prawda, że sprytne?

Co robić?

Najprostsze rozwiązanie to odrzucenie takiego niechcianego połączenia. Działa na krótko, bo po kilku godzinach lub dniach i tak znów odbierzemy kolejne. Drugie wyjście to (nie)uprzejme wyjaśnienie, że nie życzymy sobie ofert marketingowych i ogólnie nie jesteśmy zainteresowani. Można (jeśli ktoś ma dość wolnego czasu i jest z natury złośliwy) przeciągać rozmowę, mamić zgodą na udział, zadawać szczegółowe pytania, a na koniec podać fałszywe dane osobowe itp.

Co jednak, gdy chcemy problem rozwiązać definitywnie? Otóż - nie da się. W świetle polskiego prawa (z tego, co wyczytałem w różnych artykułach na ten temat) firmy "losujące" działają w pełni legalnie i niewiele da się im zrobić. Można jednak spróbować porozmawiać bardziej formalnie. Z własnego doświadczenia wiem, że działa następujący manewr:

  • prosimy teleankietera o powtórzenie dokładnej nazwy firmy, którą reprezentuje (dobrze jest też poprosić o adres strony internetowej); korzystne wrażenie robi zapytanie o numer REGON firmy, czasem teleankieter od razu się rozłącza
  • informujemy teleankietera o zamiarze włączenia rejestrowania rozmowy - jeśli nie wyraża zgody, może się rozłączyć (90% tak zrobi)
  • pytamy, czy zostanie nam przedstawiona oferta handlowa - jeśli tak, straszymy UOKiKiem (nie zamawialiśmy treści marketingowych od rzeczonej firmy)
  • jeśli teleankieter zwrócić się do nas po imieniu lub oferta dotyczy naszego miejsca zamieszkania, uznajemy "losowanie" z mało prawdopodobne zakładając, że firma wie o nas nieco więcej - straszymy GIODO i żądamy usunięcia naszych danych oraz pomijania ich przy kolejnych "losowaniach"

W powyższy sposób udało mi się "odczepić" od dwóch szczególnie namolnych firm. Widać zatem, że mimo deklarowanego braku baz danych jakoś udało się wykluczyć mój numer z "losowań". Warto spróbować.

Gra na czas

Na jednym z portali znalazłem też inny sposób - według autora dość skuteczny. Bazuje on na sposobie działania call-center, gdzie liczy się przede wszystkim efektywność. Czyli teleankieter musi zdobyć jak największą liczbę klientów, a to da się zrobić, gdy po pierwsze obdzwoni dużą liczbę osób, a po drugie poszczególne rozmowy nie będą trwały długo (ponoć na każdą rozmowę jest określony limit i ankieter widzi upływający czas oraz ostrzeżenia o jego przekroczeniu). Co zrobić zatem, aby zniechęcić do dzwonienia pod nasz numer? Oczywiście zabierać mnóstwo czasu. Jako że nikomu się nie chce gawędzić z obcym facetem lub kobietą, zwłaszcza że zwykle dzwonią w bardzo nieodpowiednich chwilach, należy rzucić do słuchawki zwykłe: "Proszę chwilę zaczekać i się nie rozłączać". Po czym wyciszamy telefon i odkładamy na bok. Teleankieter w końcu sam się rozłączy i raczej szybko do nas nie zadzwoni, bo będziemy mu psuli "statystyki". Brzmi to dość sensownie, a co najważniejsze, jest dużo mniej angażujące, niż "mój" sposób.

Żeby mieć święty spokój

Ostatnia porada bazuje na fakcie, że firmy na ogół nie ukrywają swojego numeru telefonu podczas dzwonienia. Możemy zatem - jeśli nasz telefon posiada odpowiednią funkcję - dodać ten numer do "czarnej listy", czyli numerów, z których połączenia telefon będzie odrzucać automatycznie. Jednak nawet jeśli nie posiadamy powyższej funkcji, też da się coś zrobić. Otóż dodajemy nachalny numer do książki pod nazwą "Nie odbierać" albo "Spam". Wtedy wiemy, że połączenie należy odrzucić bez odbierania i tracenia czasu. Zaśmieca to książkę adresową, bo numerów może być wiele i nie działa dla numerów nowych, ale coś za coś...

Telefoniczny spam

Ciekawe, że skoro mailowe oferty mogą być nielegalne, jeśli są dostarczane bez zgody (ew. rzetelne firmy umożliwiają wypisanie się z listy mailingowej), to telefonicznie mamy nadal Dziki Zachód. W zasadzie każdy może nas nękać twierdząc, że numer "wylosował komputer" i nie ma na to rady. Oby się to szybko zmieniło.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

[S] Zamglona niedziela

Wczorajsza wizyta w poznańskim Teatrze Animacji nie byłaby tak niezwykła, gdyby nie towarzyszące jej okoliczności. A okoliczności były bardzo mgliste - poniżej obejrzeć można kilka kadrów ze ścisłego centrum Poznania. Niestety, oprócz mgły dokuczała też dość niska temperatura, a tego już tygryski za bardzo nie lubią... Jednak - biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw - wypad był udany, przedstawienie ciekawe, a zdobyte doświadczenia - bezcenne.

Przysłona: f/4, Czas: 1/320 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/4, Czas: 1/420 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/5,6, Czas: 1/300 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/5,6, Czas: 1/280 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/5,6, Czas: 1/170 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

niedziela, 18 stycznia 2015

[S] W drodze z zakupów

Znów ciężko ostatnio o wypady plenerowe z aparatem w garści, więc trzeba się ratować takimi okazjami, jakie los zsyła. A w zasadzie ostatnio z domu wychodzę tylko do pracy lub na zakupy, zatem poniżej króciutka relacja, co też można zobaczyć, biegnąć do sklepu po mleko i bułkę tartą:

Przysłona: f/5,6, Czas: 1/15 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/500 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/5,6, Czas: 1/8 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

piątek, 16 stycznia 2015

[C] Ladaco - Powitanie

Ha, mam śmiały plan - otóż postaram się wprowadzić pewną cykliczność do mojego blogu. Co piątek oczekujcie kolejnego odcinka "przygód" Ladaco. Ciekawe, czy plan się powiedzie? A że od czegoś trzeba zacząć, dzisiaj powitanie:

środa, 14 stycznia 2015

[K] Nowy SNS-HDR w wersji beta

Ha, już traciłem nadzieję, że powstanie jakaś aktualizacja do najczęściej przeze mnie używanego programu do techniki HDR, a tu z blogu Ewy i Piotra dowiaduję się, że prace nad nową wersją SNS-HDR nie dość, że nie zostały zarzucone, to ukazała się właśnie wersja beta! Udział w testowaniu mogą wziąć osoby posiadające licencję Home lub Professional dla aktualnej wersji programu.

Większych testów nie robiłem, ale już to, co widzę, bardzo mi się spodobało. Po pierwsze, nie ma rewolucji. Program wygląda bardzo podobnie do poprzedniej wersji, więc obsługuje się go niemal identycznie. Po drugie, zdecydowanie przyspieszył! Wczytałem na próbę ten sam zestaw zdjęć do starej i do nowej wersji i zysk czasowy był zawsze w granicach 30-40%. Sam zysk czasowy to już coś, ale autor dodał jeszcze sporo nowych możliwości wpływania na ostateczny kształt obrazu (nowe rodzaje regulacji, pozwalające jeszcze lepiej "dopieścić" fotografię).

Niestety, trudno zgadnąć, kiedy ukaże się wersja finalna - chciałoby się już, zaraz, ale obecna postać bety wróży raczej przynajmniej kilkutygodniowe oczekiwanie. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że osobiście obrazy HDR robię bardzo rzadko, więc gdy najdzie mnie na to ochota, pewnie nowy SNS-HDR już będzie dostępny. Sebastianie, do dzieła!

wtorek, 13 stycznia 2015

[C] Ladaco - Poznajmy się

Dawno, dawno temu rysowałem przez krótki czas pewien komiks. Powstały bodajże trzy czy cztery odcinki, po czym proza życia wybiła mi z głowy kontynuowanie tak bezsensownego przedsięwzięcia. Zostałem jednak przedwczoraj namówiony do podjęcia próby wskrzeszenia niezbyt sympatycznego bohatera. Oto efekt:

poniedziałek, 12 stycznia 2015

[C] Skala

Myślę, że w każdej skali możliwe jest osiągnięcie zadowolenia z życia. Bo dlaczego niby nie miałoby tak być? Zatem z uśmiechem popatrzmy za okno, bo nawet jeśli jest tam szaro, to kto wie, co będzie jutro?

sobota, 10 stycznia 2015

Coś w tym jest

Podobno Polacy mają taką naturę, że znają się na wszystkim. Każdy wie, jak się leczyć, jak kłaść tapetę, jak bezbłędnie jeździć samochodem. A nawet jeśli nie wie, to chętnie innym doradzi. Zawsze należy mieć własne zdanie, niezależnie od dziedziny.

Powyższy rysunek czerpie inspirację z anegdoty dotyczącej Helmuta Newtona, jedzącego obiad w restauracji. I rzeczywiście, nie raz już słyszałem, że na pewno mam dobry aparat, bo fajne zdjęcie mi wyszło. Albo że gdyby X miał ten aparat co ja, to X zrobiłby takie samo, jeśli nie lepsze zdjęcie.

Kiedyś łudziłem się, że lepszy sprzęt wyniesie moje zdjęcia na nowy poziom. Niestety, obecnie jasno widzę, że to ja jestem największym ograniczeniem. Mój warsztat czy talent, jakkolwiek to nazwać. Tyczy się to zarówno fotografii, jak i odkrywanego na nowo rysunku.

Co robić? Ano działać. Fotografować, rysować. Bo - to też wiem z doświadczenia - ćwiczenie czyni mistrza i każde kolejne sensowne użycie narzędzia prowadzi do coraz lepszych rezultatów. Czego Wam i sobie życzę!

piątek, 9 stycznia 2015

Kolejny miesiąc później

Kilka dni temu minął kolejny miesiąc, odkąd zacząłem używać tabletu Wacom (czyli mówiąc prościej - odkąd znów zacząłem rysować). Czy w tym czasie nastąpiły jakieś zmiany? Otóż tak i kilka słów teraz o nich.

Co rysujemy, a czego nie

O ile początkowo rzuciłem się do rysowania "realistycznego", głownie zachęcony pewną malarskością używanego ArtRage'a, to obecnie dość mocno wykręciłem w stronę komiksu, czy może bardziej krótkich historyjek obrazkowych. Stało się tak zapewne z jednego ważnego powodu - małej ilości czasu. Takiego Azję rysowałem dobrych kilka godzin, ale już na przykład poniższy rysunek zajął około godziny.

Programy różne

Jak pisałem już wcześniej, przetestowałem całe multum programów, zanim znalazłem ArtRage'a. Kierunkując się jednak bardziej na komiksy i proste, szybkie rysowanie, znalazłem jeszcze dwóch kandydatów: Autodesk SketchBook Pro oraz Clip Studio Paint Pro (ha, jak widać, profesjonalizm pełną gębą!). Ten pierwszy jest nieco podobny do ArtRage'a, chociaż korzysta się z niego inaczej. Za to Clip Studio Paint Pro to klasa sama w sobie, jeśli chodzi o tworzenie historyjek obrazkowych. Nie dość, że ma mnóstwo gotowych elementów, takich jak dymki, ramki, wypełnienia, to jeszcze posiada jedną, jak dla mnie genialną, rzecz. To obsługa warstw wektorowych, które są niezależne od przyjętej rozdzielczości (można dowolnie skalować obrazek bez utraty jakości!).

I tak to się toczy

Chwilowo zatem ArtRage leży odłogiem i czeka, aż zachce mi się narysować coś bardziej ambitnego, zaś "miejsce w sercu" zajął Clip Studio Paint. Jedno jest pewne, tym razem rzeczywiście tabletowi udało się przetrwać trudne początki.

czwartek, 8 stycznia 2015

Zima zaskakuje

No, zima wreszcie postanowiła dogodzić wszystkim marudzącym na brak śniegu. Wprawdzie święta już za nami, ale lepszy rydz niż nic.

Przysłona: f/1,4, Czas: 0.02 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Niejako przy okazji - jak co roku - okazało się, że ludzie są kompletnie do zimy nieprzygotowani, mimo niemal połowy stycznia. Najlepiej widać to - o zgrozo! - na ulicach, gdzie coraz częściej zawodzą nie drogowcy, na których zazwyczaj wiesza się psy, ale kierowcy. Kto jeździ trochę po mieście, ten wie, że nadejście jakichkolwiek opadów zwiększa korki, bo część osób traktuje samochód jako parasol. Opady śniegu dodatkowo demaskują tych, którzy albo jeżdżą rzadko i czują się niepewnie, albo liczyli, że nowy rok rozpocznie się od wiosny i nie przygotowali auta do nieco cięższych warunków. Dodając do tego kompletne ignorowanie konieczności odśnieżenia pojazdu, toczymy się w ogromnych korkach z prędkością 5-10 kilometrów na godzinę. A wystarczyłaby odrobina wyobraźni, no nie?

Przepraszam, że narzekam - miałem się w tym roku ograniczać w marudzeniu, jednak czasem trudno się powstrzymać...