czwartek, 26 lutego 2015

[K] Capture One Pro 8

Dzisiaj chciałbym przyjrzeć się programowi Capture One Pro 8. Jest to zaawansowana aplikacja do wywoływania RAWów, porównywalna do Adobe Lightrooma, choć przez niektórych stawiana jednak nieco wyżej pod względem możliwości i uzyskiwanych efektów. Każdy ma dostęp do trzydziestodniowej wersji próbnej, więc i ja postanowiłem przyjrzeć się, co ma do zaoferowania produkt firmy Phase One.

Początki są trudne?

Pobranie wersji testowej nie nastręczyło problemów, podobnie jej zainstalowanie. Po pierwszym uruchomieniu szybki rzut oka ujawnił, że różnice w porównaniu do Lightrooma są, ale nie tak duże, jakby można się spodziewać.

Filozofia pracy jest bardzo podobna - mamy bibliotekę zdjęć, do której importujemy z wybranych folderów lub kart pamięci obrazy. Program jest w podobny do Lightrooma sposób oparty na pojęciu katalogu, czyli bazy danych o obrabianych zdjęciach.

Inny natomiast jest podział funkcjonalny programu. Zamiast oddzielnego modułu Develop, znanego z Lightrooma, mamy tu od razu dostęp do poszczególnych zakładek (np. Composition, w której kadrujemy, korygujemy geometrię czy obracamy obraz, Exposure do korygowania ekspozycji (w tym odzyskiwania świateł, cieni, korekty krzywymi itp.). Zawsze dostępna jest wyszukiwarka czy narzędzia takie jak lupa, "rączka" do przesuwania, próbnik dla balansu bieli. Czy jest to lepsze od długiego (w pionie) panelu z Lightrooma, trudno jest mi powiedzieć. To chyba tylko kwestia przyzwyczajenia.

W pracy - pierwsza sesja

Sesją nazwano w Capture One fragment pracy nad zdjęciami od zaimportowania ich do aplikacji po eksport do docelowego formatu. Import fotografii trwa chwilę (mam niestety wrażenie, że dużo dłuższą chwilę, niż w Lightroomie), z czego większość czasu zajmuje wygenerowanie podglądów zdjęć.

Program bez problemu zaimportował zestaw zdjęć z Fuji X-E1 (przypomnę, że z RAWami z tego aparatu nie radził sobie DxO Optics Pro). Do testów wybrałem dość wymagającą pod względem kolorystycznym sesję nocną, program miał więc możliwość wykazać się korygowaniem balansu bieli oraz zmian w poszczególnych zakresach barwowych (np. obniżanie nasycenia odcieni niebieskiego). Program "sam z siebie" oferuje dla modelu X-E1 dwa profile kolorystyczny (Lightroom ma odpowiedniki chyba wszystkich profili dostępnych w aparacie), ale nie ma co narzekać, bo kolory wyszły bardzo podobnie do tych uzyskanych na plikach JPG bezpośrednio z aparatu.

Korekcja jest bardzo przyjemna, choć musiałem się przyzwyczaić do innego układu poszczególnych suwaków. Są oczywiście krzywe, jest też rozbudowana konwersja do czerni i bieli, więc pod tym względem niczego raczej nie brakuje.

Zarządzanie katalogiem

Opisywanie zdjęć jest wykonane podobnie jak w Lightroomie - można stosować kolory, można gwiazdki, wskazane jest uzupełnianie słów kluczowych. Możliwe jest także tworzenie kolekcji, w tym kolekcji inteligentnych, opartych na mechanizmie wyszukiwania (np. wszystkie zdjęcia ze słowem kluczowym "Kraków"). Pod tym względem nie można programowi nic zarzucić, przynajmniej przy tak pobieżnym teście.

Koniec prac

W programach takich jak opisywany, finalny efekt musi być specjalnie eksportowany do formatów docelowych. Można utworzyć sobie stosowne presety, choć program ma wbudowanych kilka przydatnych do wykorzystania "od zaraz". Można skalować, nakładać znak wodny, określić profil kolorystyczny czy jakość - rewelacji żadnych tu nie znalazłem.

Co wygląda lepiej niż w Lightroomie?

Spodobała mi się zakładka z korekcjami geometrycznymi. Bardzo przyjemnie jest zorganizowana korekcja trapezoidalna - przeprowadza się ją za pomocą specjalnych uchwytów, co w porównaniu do ustawiania "na czuja" korekcji w Lightroomie jest sporą pomocą. Choć z drugiej strony, Lightroom ma od wersji 5 całkiem nieźle działającą korekcję automatyczną.

Bardzo przyjemnie wyglądają także korekty lokalne - kolejne naniesione maski są oznaczone jako warstwy, co ułatwia zarządzanie nimi. Jest to chyba lepszy pomysł niż "szpileczki" w Lightroomie. W korektach lokalnych są dostępne oczywiście także maski gradientowe i w ogóle całe narzędzie wygląda bardziej spójnie niż "rozdrobniony" odpowiednik w programie Adobe.

Co się nie spodobało?

Generalnie program wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie, wyjąwszy jedną rzecz: narzędzie Remove Spot. Przeszkadzają mi w nim ograniczenie wielkości oraz brak "nieregularności" kształtu. Wszystko jest naturalnie kwestią rozpieszczenia przez Lightrooma, a konkretnie wersję 5, a tak naprawdę do zwykłego usuwania pyłków czy innych zabrudzeń narzędzie jest bardziej niż wystarczające. Można więc przymknąć na tę małą niedogodność oko.

Marudzić można też na zamkniętą architekturę programu, przez co nie pojawią się plug-iny firm trzecich (a np. w Lightroomie dodatkowym rozszerzeniem rozwiązałem problem braku definiowania białej ramki wokół zdjęcia). Nie ma narzędzia do geotagowania zdjęcia na podstawie ścieżek *.gpx

Podsumowanie

Capture One Pro 8 jest chyba pierwszą aplikacją, którą osobiście uznaję za godnego zamiennika Lightrooma (oczywiście spośród tych, których używałem). Ma wszystko, co potrzebne do zabawy fotografiami - moduł katalogujący oraz moduł obróbki. Możliwości są niemal identyczne, jak w produkcie Adobe, za to subiektywnie stwierdzam, że pomijając import, Capture One działa szybciej i płynniej. Kwestia uzyskiwanej kolorystyki (przez zwolenników C1P to najbardziej podkreślany plus tej aplikacji) jest bardzo subiektywna - niektórym osobom bardziej będą odpowiadać kolory uzyskane przez C1P, inni zadowolą się Lightroomem, a jeszcze inni utrzymywać będą, że nie ma nic lepszego niż dedykowana aplikacja producenta aparatu.

Martwi tylko jedna rzecz: cena. Phase One wycenia swój program na 229 euro, co na polskie warunki daje ponad 1000zł. Lightroom kosztuje połowę tego, a wcale nie jest o połowę gorszy. Jeśli ktoś ma niezbędne środki i odpowiadają mu kolory generowane przez opisywany program, może w spokoju w niego zainwestować. Podobnie jest z osobami "uczulonymi" na język angielski i wymagającymi spolszczenia - Phase One je oferuje, Adobe - nie (choć w sieci można znaleźć spolszczenia nieoficjalne). Dla większości jednak lepszym wyborem nadal pozostaje Lightroom, tym bardziej, że łatwiej w sieci znaleźć do niego różnej maści poradniki, a i dla niektórych nie bez znaczenia może być istnienie wersji mobilnej, która potrafi się synchronizować z wersją stacjonarną, zwiększając elastyczność pracy.

wtorek, 24 lutego 2015

Moje Bieszczady cz. 3

Dzisiaj trzecia, tymczasem ostatnia część zdjęć bieszczadzkich. Pochodzą z 2012 roku, czyli z drugiego pobytu. Jak już wspominałem, pogoda wówczas nie dopisywała - te zdjęcia powstały w pochmurny i częściowo deszczowy weekend. Zamiast biegać po górach, można było najwyżej wsiąść w auto i zrobić rundę w kierunku Soliny, przez Ustrzyki Dolne. Stąd mało zdjęć krajobrazowych, a więcej architektury, w tym słynnych bieszczadzkich cerkiewek.

Przysłona: f/4,5, Czas: 1/250 sec, Ogniskowa: 13,0 mm

Przysłona: f/5, Czas: 1/200 sec, Ogniskowa: 15,0 mm

Przysłona: f/4,5, Czas: 1/160 sec, Ogniskowa: 10,0 mm

Przysłona: f/5,6, Czas: 0.05 sec, Ogniskowa: 20,0 mm

Przysłona: f/7,1, Czas: 1/80 sec, Ogniskowa: 86,0 mm

Przysłona: f/4,5, Czas: 1/1000 sec, Ogniskowa: 70,0 mm

Przysłona: f/5,3, Czas: 0.01 sec, Ogniskowa: 210,0 mm

Przysłona: f/5, Czas: 1/320 sec, Ogniskowa: 165,0 mm

Przysłona: f/5,6, Czas: 1/320 sec, Ogniskowa: 82,0 mm

Przysłona: f/5,6, Czas: 1/500 sec, Ogniskowa: 70,0 mm

Przysłona: f/5,6, Czas: 0.01 sec, Ogniskowa: 145,0 mm

Przysłona: f/5,6, Czas: 1/400 sec, Ogniskowa: 82,0 mm

Jako bonus zdjęcia dwóch zwierzaków. Piękny daniel nie jest - niestety - dzikim zwierzęciem, stał sobie za ogrodzeniem przy jednej z cerkiewek, jako atrakcja turystyczna:

Przysłona: f/5,6, Czas: 1/320 sec, Ogniskowa: 180,0 mm

A psiak zyskał miano Łajzy, bo nieproszony towarzyszył przy spacerze do wyżej położonej cerkiewki. Bardzo spokojny i miły, miał w drodze powrotnej nieprzyjemną scysję z jakimś agresywnym, biegającym bezpańsko psem. Na szczęście do niczego nie doszło i Łajza spokojnie dotarł do swojego rewiru:

Przysłona: f/5,6, Czas: 1/320 sec, Ogniskowa: 210,0 mm

niedziela, 22 lutego 2015

[S] Kolory nocy

Czasem człowiek idzie sobie po własnym mieście i niby nic ciekawego się nie dzieje, ale jednak od czasu do czasu wyjmuje aparat i robi zdjęcia to na prawo, to na lewo. Dzisiaj pokazuję właśnie taki zestaw, zdjęć zrobionych podczas przejścia okolicznymi uliczkami. Powinienem je zrobić "po Bożemu", czyli ze statywem i wężykiem, aby zachować maksymalną jakość, ze względu wszak na "spontaniczność", wszystkie mają po prostu podniesione ISO. Na większości nie ruszałem też dobranego przez aparat balansu bieli, co często daje dziwnie kolorowe (jak na porę dnia) kadry. Zapraszam do oglądania!

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/55 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/1,4, Czas: 0.2 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/9 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/7 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/1,8, Czas: 0.05 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/1,4, Czas: 0.04 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/1,4, Czas: 0.4 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/40 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/1,4, Czas: 0.25 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/6 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Jako bonus zdjęcie rozgwieżdżonego nieba - kto wie, co to za gwiazdozbiór? Podpowiem, że na "O".

Przysłona: f/1,4, Czas: 0.25 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

środa, 18 lutego 2015

Moje Bieszczady cz. 2

Dziś druga porcja zdjęć bieszczadzkich. Te są młodsze o rok - pochodzą z wypadu w 2012 roku. Miejscem noclegowym były Ustrzyki Górne. Pogoda nie brzydsza niż rok wcześniej, więc i okazji zdjęciowych było mniej. Zapraszam jednak do oglądania, może i tu znajdą się zdjęcia, na których warto wzrok zawiesić:

Przysłona: f/5,6, Czas: 1/250 sec, Ogniskowa: 70,0 mm

Przysłona: f/5,6, Czas: 1/500 sec, Ogniskowa: 140,0 mm

Przysłona: f/5,6, Czas: 1/320 sec, Ogniskowa: 112,0 mm

Przysłona: f/5,6, Czas: 1/640 sec, Ogniskowa: 102,0 mm

Przysłona: f/5,6, Czas: 1/250 sec, Ogniskowa: 70,0 mm

Przysłona: f/5, Czas: 1/320 sec, Ogniskowa: 165,0 mm

Przysłona: f/4,8, Czas: 1/800 sec, Ogniskowa: 135,0 mm

Uff, warto było dać chwilę odpocząć stopom...

Przysłona: f/4,5, Czas: 1/500 sec, Ogniskowa: 70,0 mm

Oczywiście nie obyło się bez wyjść na wschody słońca (zaledwie dwa):

Przysłona: f/8, Czas: 0.1 sec, Ogniskowa: 85,0 mm

Przysłona: f/5, Czas: 0.01 sec, Ogniskowa: 10,0 mm

Przysłona: f/4,5, Czas: 1/200 sec, Ogniskowa: 70,0 mm

Przysłona: f/6,3, Czas: 1/80 sec, Ogniskowa: 70,0 mm

Przysłona: f/6,3, Czas: 1/400 sec, Ogniskowa: 95,0 mm

Przysłona: f/6,3, Czas: 1/160 sec, Ogniskowa: 70,0 mm

wtorek, 17 lutego 2015

niedziela, 15 lutego 2015

Moje Bieszczady cz. 1

Byliście w Bieszczadach? Jeśli tak, to wiecie, że można się w nich zakochać. Jeśli nie, to zachęcam do odwiedzenia! Ja - póki co - byłem tylko dwukrotnie, ale obie Połoniny i malutkie cerkiewki bardzo przypadły mi do gustu. Na szczęście, już wtedy robiłem zdjęcia, więc jakiś materiał pamiątkowy się ostał w szufladzie, choć technicznie mizerny (niestety). Dzisiaj chciałem zaprezentować część pierwszą, czyli fotografie wykonane podczas pierwszego pobytu, jeszcze w roku 2011.

Najpierw zwykłe, turystyczne pstryki z dziennej wyprawy na Połoninę Caryńską (wejście od Chaty Puchatka):

Przysłona: f/8, Czas: 1/125 sec, Ogniskowa: 50,0 mm, ISO: 100

Przysłona: f/11, Czas: 1/800 sec, Ogniskowa: 10,0 mm, ISO: 200

Przysłona: f/11, Czas: 1/400 sec, Ogniskowa: 16,0 mm, ISO: 200

Przysłona: f/11, Czas: 1/640 sec, Ogniskowa: 10,0 mm, ISO: 200

Przysłona: f/10, Czas: 1/160 sec, Ogniskowa: 20,0 mm, ISO: 200

Przezwyciężając zmęczenie, wybierałem się także na wschody słońca (dwa):

Przysłona: f/25, Czas: 1/80 sec, Ogniskowa: 17,0 mm, ISO: 200

Przysłona: f/8, Czas: 0.05 sec, Ogniskowa: 12,0 mm, ISO: 100

Przysłona: f/9, Czas: 1/125 sec, Ogniskowa: 50,0 mm, ISO: 100

Przysłona: f/8, Czas: 1/80 sec, Ogniskowa: 35,0 mm, ISO: 200

Przysłona: f/6,3, Czas: 0.01 sec, Ogniskowa: 35,0 mm, ISO: 200

Przysłona: f/10, Czas: 1/250 sec, Ogniskowa: 35,0 mm, ISO: 200

A na koniec, w ramach bonusu, zdjęcia pary zwierzaków, zamieszkujących pensjonat "U Oli" w Kalnicy - sunia Lusia i świnka Zocha:

Przysłona: f/3, Czas: 1/160 sec, Ogniskowa: 105,0 mm, ISO: 100

Przysłona: f/2, Czas: 1/1000 sec, Ogniskowa: 50,0 mm, ISO: 100