wtorek, 26 maja 2015

[K] Ciemna strona trzeciego "Wiedźmina"

W zeszłym tygodniu dostałem "Wiedźmina 3 - Dziki Gon". Po rozegraniu kilkunastu godzin mogę już o samej grze napisać coś więcej. Skoro jednak wszyscy dookoła zachłystują się zachwytami i nie szczędzą pochwał zespołowi CD Projekt RED, pójdę nieco pod prąd i opiszę, co mi się nie podoba.

Ale zanim o wadach...

Na początek jednak uwaga - mimo że gra napsuła mi mnóstwo krwi i nerwów, nadal uważam ją za jedną z najlepszych pozycji, w które dane mi było grać. Jestem nieuleczalnym fanem uniwersum Sapkowskiego i we wszystkie trzy części "Wiedźmina" grało mi się wyśmienicie. Tutaj nie ma dyskusji, gra jest naprawdę świetna - a że nie genialna? Trzeba coś zostawić dla "czwórki"...

Grafika

Zacznę prozaicznie, od grafiki, która miała miażdżyć jakością i wskazać innym miejsce w szeregu. Filmiki z rozgrywki, pokazywane w 2014 roku na targach E3 tylko podsyciły apetyt. W samej grze jednak tak dobrze nie jest. Chciałbym być dobrze zrozumiany - "Wiedźmin 3" ma grafikę na bardzo wysokim poziomie. Efekty świetlne, cienie, tekstury robią wrażenie. Zwłaszcza, gdy widząc ze szczytu jakiegoś wzgórza majaczącą gdzieś na horyzoncie wieżę wiemy, że wystarczy po prostu biec lub jechać dostatecznie długo, by do niej dotrzeć. Świat jest otwarty i piękny, jednak mógł być jeszcze piękniejszy (czy może realniejszy?).

Kilka dobrych lat temu bardzo duże wrażenie zrobiła na mnie grafika z "Obliviona","Bioshocka" oraz "Unreal Tournament 3" - miałem wtedy sporą przerwę w graniu i po zakupie nowego komputera mogłem nadrobić stracony czas. Te trzy gry spowodowały u mnie "opad szczęki". Z "Wiedźminem" było inaczej, mimo że grać nadal nie gram za dużo. W lutym przeszedłem wprawdzie "Wiedźmina 2" i być może dlatego oczekiwałem jakiegoś znaczącego skoku jakościowego...

Dziwy i dziwności

Do "Wiedźmina 3" przekradło się mnóstwo małych błędów, często związanych z wyświetlaniem grafiki. Na szczęście nie psują one rozgrywki, a tylko powodują przewracanie oczami - to falujące w zamkniętych pomieszczeniach włosy, gumowe gałęzie drzew, przenikające się elementy czy problemy gry z wyświetlaniem mijanych NPCów przy szybkiej jeździe cwałem (często postacie materializowały się, gdy byłem ok. 10 metrów od nich).

Nieco drażnią mnie też dwie sprawy zwiazane z powtarzalanością. Pierwsza to dialogi, przeprowadzane przez mijanych ludzi. Zdarzały się sytuacje, gdy (np. przy moście do miejscowości Wrońce) dwóch żołnierzy ZAWSZE powtarzało tę samą kwestię, gdy ich mijałem. A że we Wrońcach musiałem być kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt razy, zaczęło mnie to irytować.

Druga kwestia wiąże się z pomysłem twórców, by przypominać fabułę w trakcie ładowania stanu gry. Wygląda to tak, że na ekranie wyświetla się kadr, rysowany ręcznie, a z głośników lektor odczytuje kilka wersów w rodzaju "Wiedźmin po raz kolejny znalazł się w ciężkiej sytuacji, na szczęście pomogły mu okoliczności". I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie najgorszy błąd, który dopiero opiszę, a który skazywał mnie na częste (ZBYT CZĘSTE!) słuchanie tych przerywników. Już lepiej, gdyby ekran ładowania tylko prezentował "porady" (jak przy szybkim wczytywaniu stanu gry po śmierci bohatera).

Denerwuje mnie też sposób pomijania słyszanych już dialogów lub scenek. Są one podzielone na malutkie fragmenty, które "przeskakuje" się spacją. Czasem tę nieszczęsną spację trzeba nacisnąć kilkanaście razy, by przejść do rozgrywki! A dlaczego jest to denerwujące? Bo część pojedynków z bossami zaczyna się od gadania i animacji, a że stan gry można zapisać jedynie wcześniej, każda śmierć powoduje konieczność przeklikania nic już nie wnoszących kwestii. Chyba najlepszym rozwiązaniem byłoby automatyczne stworzenie przez samą grę szybkiego zapisu zaraz po takiej scence.

Największy kaliber

No i na koniec dwie rzeczy, przy których chciało mi się gryźć pięści i rzucać ciężkimi przemiotami. Największy "babol" trzeciej części "Wiedźmina" to zawieszanie się gry na ekranie ekwipunku. Znalazłem w sieci opisy, że dzieje się tak nie tylko u mnie, było nawet opisanych kilka rozwiązań (niestety, żadne z nich nie zadziałało u mnie). Jak to wygląda? Wyobraź sobie, że jesteś w trakcie n-tego pojedynku z bossem i już masz go pokonać, gdy psuje się miecz (tak, uzbrojenie się niszczy). Na szczęście masz zapasowy miecz, wchodzisz więc do ekwipunku, by wyposażyć weń Geralta, kilkasz i... Muzyczka nadal sobie gra, ale gra już umarła. Trzeba wyjść do systemu i ją ubić. Co oznacza, że za chwilę znów usłyszysz lektora, przypominającego fabułę, potem przeklikasz znane już dialogi i rozpoczniesz walkę od nowa. Chyba że...

...chyba że akurat natrafiłeś na drugi niezmiernie denerwujący błąd. Otóż szybki zapis nie zawsze się zapisuje. I może się okazać, że zamiast tuż przed walką, jesteś na początku lochu, bo od momentu wejścia do niego robiłeś tylko szybkie zapisy, które wyparowały. Nie wiem, miałem czasem wrażenie, że szybki zapis działa tylko dla bieżącej sesji gry (jakby zapisywał się w pamięci, a nie na dysku), ale znów kilka razy po restarcie znalazłem się tam, gdzie ostatnio ten szybki zapis robiłem. Nie wiem, ale taki niedeterminizm spowodował, że teraz co jakiś czas przedzieram się przez menu i zapisuję grę "po bożemu".

Żeby plusy nie przysłoniły minusów

Przyznam, że piszę ten tekst trochę z przekory. Wszyscy się zachwycają i nikt z recenzentów nie wspominał o powyższych problemach, co mnie dziwi, bo na różnych forach ludzie te rzeczy dostrzegają i próbują jakoś z nimi walczyć. Zresztą sam wierzę, że duża część to choroby wieku dziecięcego i np. dwa najpoważniejsze błędy (zawieszenie w menu ekwipunku i szybki zapis) producent naprawi jakąś łatką. To po prostu cena, którą płaci się za grę od dnia premiery. Chociaż chciałoby się, żeby produkt trafiający na półki po czterech latach tworzenia był jednak bezbłędny.

Brak komentarzy: