środa, 3 czerwca 2015

[S] Ćwiczenia

Nie od dzisiaj wiadomo, że ćwiczenie czyni mistrza. Nic więc dziwnego, że gdy tylko mam okazję, trenuję robienie zdjęć starym, manualnym obiektywem Pentacon 50/1.8, a nie jest łatwo, szczególnie jeśli chodzi o zdjęcia "prawie-że-makro" żywych stworzeń. Trzeba się przysunąć naprawdę blisko i liczyć na mocne nerwy modela. Stąd wybór niewielki i niezbyt imponujący, ale od czegoś trzeba zacząć:

Przysłona: f/2.8, Czas: 1/4000 sec, Ogniskowa: 50,0 mm

Przysłona: f/8, Czas: 1/450 sec, Ogniskowa: 50,0 mm

Przysłona: f/6.3, Czas: 1/210 sec, Ogniskowa: 50,0 mm

Przysłona: f/5.6, Czas: 1/450 sec, Ogniskowa: 50,0 mm

Przysłona: f/8, Czas: 1/300 sec, Ogniskowa: 50,0 mm

Przysłona: f/6.3, Czas: 1/600 sec, Ogniskowa: 50,0 mm

Przysłona: f/6.3, Czas: 1/420 sec, Ogniskowa: 50,0 mm

A w bonusie - dmuchawcowo:

Przysłona: f/1.8, Czas: 1/1800 sec, Ogniskowa: 50,0 mm

5 komentarzy:

Grażyna pisze...

Aaaaaa wziąłeś pod uwagę nerwy tych, którzy będą oglądali te zdjęcia?! :)))
Pozdrawiam :)

Ladaco pisze...

Ale że co, że muszki są straszne? ;) :D

Grażyna pisze...

Muszki są w porządku. Ale to okropne pajęczysko! :))) Szeloba po prostu!

Art Plrang pisze...

"mocne nerwy modela" dobre. Z manualnym obiektywem to taka namiastka analoga, bardzo przyjemne

Ladaco pisze...

Tak, bardzo polubiłem ten sposób fotografowania - mocuję do Fuji Pentacona i kręcę tylko pierścieniami na obiektywie (przy stosowaniu pierścieni pośrednich trzeba jeszcze wykorzystywać specjalny przycisk do przymykania przysłony do wartości roboczej). Wprawdzie podobno zdjęcia rodzinne cierpią przez to czasem na ostrości, ale trudno ;o)