środa, 5 sierpnia 2015

Z archiwum K - Inny wymiar

Fotografia to sztuka oszustwa - teza znacznie odbiegająca od pierwotnego odbioru fotografii w XIX wieku, która początkowo była przecież kwintesencją obiektywnego przedstawiania świata. Myślę, że dzisiaj już nikt nie wątpi w to, jak bardzo można kłamać obrazem fotograficznym. I nie piszę o ewidentnych fotomontażach, bo i bez nich da się zrobić fotografię czegoś, co nigdy nie istniało.

Kilka lat temu w mojej poprzedniej pracy Kolega Karol organizował dla fascynatów fotografii konkursy - pisałem już o tym nie raz i nie dwa. Rzeczy była o tyle ciekawa, że wymagała pewnego wysiłku do wymyślenia nie tylko samego obrazu, kojarzącego się z tematem, ale także sposobu, w jaki można go uzyskać.

Gdy zatem padł temat "Inny wymiar", jakoś tak automatycznie wpadła mi do głowy - śmierć. Nie kosmosy, hiperprzestrzenie, tylko zwykła śmierć. Oczywiście w wymiarze symbolicznym, bo trudno, bym biegał do kostnicy i robił zdjęcia nieboszczykom lub sam się charakteryzował. Chciałem Kostuchy jako symbolu innego wymiaru (proszę mi wybaczyć ten nieco trywializujący ton).

Naturalnie, pierwszy pomysł to zainscenizować coś w rodzaju narysowanej niegdyś (jeszcze prawdziwym tuszem) scenki:

Nie było jednak jak i kiedy zbudować odpowiednią scenografię, sam też raczej nie należę do osób wyglądających na wycieńczone, stąd pomysł - zdawałoby się - upadł.

Ale, ale... Ma być zdjęcie, a nie ma scenografii ani aktorów. Co się robi w takich wypadkach w budżetowych filmach? Kłamie.

Tak, to jest zdjęcie. Pojedyncza fotografia, praktycznie nieobrabiana (poza małym wykadrowaniem). W tle plakat z gry (CD-Action od czasu do czasu zamieszcza takie plakaty - tu chyba z Battlefronta). Sylwetki wycięte z papieru i pomalowane czarnym tuszem. Mała głębia ostrości i odpowiednie rozmieszczenie elementów na "planie zdjęciowym" - to wszystko. Czyli bezczelne oszustwo - dykta, klej i papier.

Nie pamiętam, czy ta fotografia wygrała miesięczne głosowanie, ale mnie się do tej pory podoba. Mimo że teraz zrobiłbym ją pewnie nieco inaczej, może nawet lepiej.

Brak komentarzy: