czwartek, 26 listopada 2015

Posesja

Spacerowałem sobie po Swarzędzu w jeden z tych mroźnych dni obecnego tygodnia. Zobaczyłem nagle całkiem ładny (moim zdaniem) widok słońca, przebijającego się przez gałęzie sosny czy jodły. Jako że aparat mam zawsze przy sobie, myk, wyciągnąłem go z torby i przymierzam się, szukam kadru, pstrykam i... słyszę otwieranie drzwi w domku obok. Już wiem, co usłyszę:

- A pan to czego tutaj szuka? Co pan fotografuje? - pyta pani w wieku około pięćdziesiątki.

- Podoba mi się słońce w gałęziach tego drzewa - wyznaję zgodnie z prawdą, ale to oczywiście nic nie znaczy, bo swoje muszę usłyszeć:

- Wypadałoby chyba spytać o pozwolenie?

- Dlaczego mam pytać o pozwolenie na sfotografowanie drzewa?

- Bo drzewo stoi na mojej posesji i mogę sobie nie życzyć!

Powiadam Wam, że w takich momentach odechciewa mi się fotografowania. Bo niby prawo jest po mojej stronie (można fotografować wszystko w zasięgu wzroku w miejscu publicznym*, a takim jest ulica i chodnik), ale jak powiem pani, że nie ma racji i fotografować mogę, to wiem, że zostanę postraszony policją albo strażą miejską i wyzwany od bezczelnych typów (tak, znam to z autopsji). Z drugiej strony zgodzę się, że ktoś może nie chcieć, by fotografowano jego własność, ale znów - za każdym razem pukać do drzwi i pytać, czy mogę zrobić zdjęcie owoców cisu albo kwiatka z ogródka? To absurd.

Więc idę sobie, chowając aparat do torby. I jakoś źle się czuję, chociaż nic złego nie zrobiłem...

Przysłona: f/2, Czas: 1/15000 sec, Ogniskowa: 90,0 mm

*) pomijam tutaj obiekty wojskowe lub inne o znaczeniu strategicznym

4 komentarze:

Grażyna pisze...

Przykre. Nie lubię takich sytuacji. A najgorsze jest w tym wszystkim, że ludzie zrobili się bardzo nieufni. W Internecie zbyt wiele jest miejsc, w których ludzie umieszczają czyjeś zdjęcia po to, żeby się z kogoś pośmiać. Zbyt wiele jest złośliwości i badziewia, i ludzie wolą, na wszelki wypadek, być na nie.
Inną sprawą jest to, że ludzie nie potrafią zrozumieć zachwytu nad promieniami słońca przeświecającymi przez gałęzie i chęci utrwalenia tego piękna.

Ladaco pisze...

Też uważam, że dużo złego zrobiły takie serwisy, jak wiocha czy kwejk (a nawet sam Facebook) - i ludzie się boją, że każdy z aparatem zrobi im albo ich własności kompromitujące zdjęcie... Tylko że takie zdjęcia robią zwykle ludzie ze smartfonami, a nie z aparatem fotograficznym ;o)

AnikaIC pisze...

Sytuacja, którą opisałeś należy do "koszmarów" fotografa. Przyznam, że nigdy dotąd (jeszcze!) mnie to nie spotkało, za to nie raz słyszałam pytanie A co pani fotografuje? Na szczęście nic złego z tego nie wynikło (często przyjemna pogawędka), jednak pewien dyskomfort, przy takim pytaniu, odczuwam.
Jasne, że nie zrobiłeś nic złego, a zdjęcie wyszło fajnie, więc byłoby szkoda, gdybyś go nie popełnił :-)

Mateusz C. pisze...

Bardzo fajnie! Podoba mi sie cały blog, a artykuły na bieżąco zamierzam czytać, bo można się wiele dowiedzieć.