środa, 11 listopada 2015

Spojrzenie wstecz

Doświadczyłem ostatnio dziwnego, raczej nieprzyjemnego uczucia. Zaczęło się od tego, że do znajomych na Facebooku dodał mnie kuzyn. Osobiście nie jestem do FB przekonany i mój profil wygląda niezbyt imponująco, traktuję go jako alternatywę dla e-maili (niektórzy szybciej odpowiedzą na pytanie przez FB niż na pięć e-maili). Kuzyn przypomniał jednak o sobie i zajrzałem na jego listę znajomych (będących w części także moimi znajomymi). A to spowodowało...

Powrót do przeszłości

Z rodzinnego miasta wyprowadziłem się tuż po maturze i od tego czasu bywam w nim raczej rzadko, więc siłą rzeczy utraciłem też kontakt z mieszkającymi tam ludźmi. Przeglądanie zdjęć znajomych kuzyna było więc jak zaglądanie w przeszłość. Tym bardziej, że natura FB pozwala zazwyczaj przejść do konkretnej osoby i tam też przeglądać znajomych. O, tego pamiętam, o, ta chodziła do równoległej klasy w podstawówce. O, nauczyciel. O, ojciec kolegi...

Samo studiowanie listy osób sprowadziło mrowie wspomnień, a mimo że nie wszystkie były przyjemne, wpadłem w błogi nastrój nostalgii (tak już mam). Przypominałem sobie różne fakty, często zupełnie już - zdawałoby się - pogrzebane w pamięci.

Niezbyt budująca refleksja

Po pierwszej fali nostalgii przyszła chwila zastanowienia. Aktualne zdjęcia ludzi dawno znanych uprzytomniły mi, ile czasu minęło od wspominanych zdarzeń. Dorośli weszli już w etap "dziadkowania", rówieśnicy pozakładali rodziny i stali się statecznymi mamuśkami i tatuśkami (lub - co poniektórzy - stali się obywatelami świata i publikują zdjęcia a to z Barcelony, a to z Maroka, a to z Bali). Kilkuletnie dzieci są już dorosłe i często mają swoje dzieci. Nie jestem zatem już taki młody, jakim czuję się od skończenia dwudziestu lat!

Oczywiście, to nic nowego, człowiek zdaje sobie niby sprawę z mijającego czasu. Jednak takie nagłe nagromadzenie jaskrawych dowodów przemijania jest jak nieprzyjemne szturchnięcie w żebra - ej, chłopie, niedługo solidna siwizna czy łysina, a potem... ha!

Druga refleksja, gorsza

Wejście na czyjś profil FB bywa podobne do otrzymania ciosu w twarz. No, ewentualnie dopiero przy lekturze trzeciego, czwartego postu włosy jeżą się na głowie. O większości znanych mi w młodości osób miałem wyrobione zdanie (takie czy inne), oparte zazwyczaj na ich zachowaniu. Byłem chowany w szacunku do starszych, więc dorośli jawili mi się jako ciut mądrzejsi ode mnie. Tym bardziej przeżyłem szok, czytając to, co ludzie publikują na FB. To medium chyba zupełnie zrywa wszelkie tabu i wyzwala w ludziach przekonanie, że mogą wszystko. Nie będzie tutaj żadnych konkretnych przykładów, ale niejednokrotnie doszło do brutalnego zniszczenia opinii o pewnych osobach, które miałem np. za kulturalne, oczytane i, no, mądre. Wulgarny język, lekceważenie i pycha wyzierająca z kart FB, dowcipy tak niskich lotów, że nawet pijani wozacy z zażenowaniem odwracaliby głowy... Do tego "słitfocie" na tle bezdomnych czy palm ("patrzcie, gdzie bogacze jeżdżą!"), chwalenie się liczbą wypitych flaszek...

Pytanie, na ile ten fejsbukowy obraz jest prawdziwy - jednak mam przeczucie graniczące z pewnością, że bliżej mu do prawdziwości niż moim wspomnieniom z lat szczenięcych.

I co w tym dziwnego?

No właśnie... Co w tym dziwnego? Nie od dzisiaj wiadomo, że na FB czy innym portalu społecznościowym z ludzi wychodzą różne rzeczy, nie zawsze chwalebne. Po co o tym pisać?

Mnie chyba po prostu zaskoczyła ta podróż w przeszłość i zderzenie jej z teraźniejszością. Nie spodziewałem się, że wejście na listę znajomych kuzyna wywoła taki ciąg dalszy. Tymczasem po wyłączeniu komputera jeszcze długo nie mogłem zasnąć, rozmyślając o tym wszystkim. I nie wiem, czy było warto.

1 komentarz:

Grażyna pisze...

No i mam kolejny powód żeby nie zakładać konta na FB. :) Dałam się swego czasu skusić na NK, ale to było w czasach, gdy to zaczynało działać i wtedy jeszcze było ciekawie i sympatycznie. Teraz jest gorzej, rzadko tam zaglądam.
Na FB czasem zaglądam, np. na stronę ulubionego zespołu, oglądam zdjęcia mojego dziecka z wycieczek szkolnych. Teraz muszę znaleźć profil kuzynki, która robi świetne zdjęcia. :)