czwartek, 12 listopada 2015

Tablet na gładko - do trzech razy...

Niespełna miesiąc temu zamontowałem na moim tablecie Wacom czarne, błyszczące pleksi, mając nadzieję na zwiększenie komfortu pracy i zmniejszenie zużycia rysików. Po trzech tygodniach stwierdzam, że podejście z pleksi okazało się gorsze nawet, niż to z folią reklamową...

Pleksi do kosza

Szybko okazało się, że albo mam jakąś trefną pleksi, albo w ogóle to tworzywo się nie nadaje jako podkład do rysowania (choć znalazłem w sieci opisy, które temu przeczą). Dwa główne problemy to: nierównomierny poślizg (zaraz wyjaśnię) i zbyt duża grubość płytki.

Dużą grubość płytki dość łatwo zrozumieć (a i przewidzieć należało) - chodzi o to, że podczas rysowania nadgarstek lub przedramię ciągle było urażane twardą i dość ostrą krawędzią płytki, która wznosiła się nad poziom tabletu o 3 milimetry. Niby w opisach mówiono, że to nie przeszkadza i przez pierwszych kilka minut też tak myślałem, ostatecznie okazałem się jednak "księżniczką na ziarnku grochu" i dla mnie ten ciągły ucisk był nie do przyjęcia. Po naklejeniu pleksi nie chciałem już kombinować z fazowaniem papierem ściernym, bo w międzyczasie mój entuzjazm znacznie osłabł.

Drugi feler, czyli nierównomierny poślizg, irytował mnie dużo bardziej. Nie sposób było przewidzieć zachowania piórka - czasem do naszkicowania cienkiej linii trzeba było użyć ledwie muśnięcia, a czasem włożyć w pociągnięcie dużo siły. Co gorsza, często trzeba było używać RÓŻNEJ siły, aby uzyskać jednostajną grubość linii - pleksi z jakiegoś powodu (pewnie niejednorodność powierzchni albo licho wie co) potrafiła stawiać nierównomierny opór rysikowi. Tu mały, tam duży - nie można w takich warunkach marzyć nie tylko o komfortowej, ale nawet znośnej pracy. I nie była to wina programów graficznych, bo raz, że wcześniej tablet tak nie reagował, dwa, wszystkie programy zachowywały się identycznie.

Co dalej?

Dwa podejścia i oba kiepskie. Co pozostaje? Pogodzić się z losem i zakupić nowy komplet rysików? "Nie tak szybko!", zacytujmy klasyka. Są jeszcze dwa wyjścia: szukać alternatywnego tworzywa, które da się nałożyć na powierzchnię tabletu lub... przeszukać magazyny z akcesoriami Wacoma. I tę drogę właśnie wybrałem - znalazłem sklep, w którym względnie tanio nabyłem zapasową folię do Intuosa, ale w wersji 3, czyli sprzed dobrych paru lat. Firma Wacom, przewidując te niecne działania, zawczasu zmieniła wielkość obszaru roboczego tabletów przy przejściu z modelu 3 na 4 (i 5), więc musiałem kupić folię nieco wiekszą i ją dociąć, ale to była pestka. W efekcie mam gładką, twardą i przyjemną w pracy powierzchnię roboczą, zachowującą się przewidywalnie, bez marszczeń, bez grubego brzegu - słowem, mam to, co chciałem.

Czy żałuję czasu i środków, które poświęciłem na te wszystkie eksperymenty? Nie. Sprawdziłem w praktyce internetowe plotki, zweryfikowałem je - może ktoś inny nie będzie przez to tracił czasu. Ostatecznie w końcu jestem zadowolony, więc nie ma czego żałować. Do rysowania zatem!

Brak komentarzy: