środa, 30 grudnia 2015

[E] Bokeh do wyboru, cz. 2

Po pierwszej części bokehowego testu czułem małe rozczarowanie. Różnice między jasnymi portretówkami okazały się nie tak spektakularne, jakbym się tego spodziewał i właściwie jedynym, niezbyt odkrywczym wnioskiem było stwierdzenie małego kontrastu stareńkiego Jupitera 85/2. Postanowiłem skorzystać ze sprzyjających okoliczności (święta i łatwy dostęp do choinek) i szybko przetestować także jasne "standardy", czyli obiektywy o ogniskowej zbliżonej do 50mm.

Taki sobie standard

"Standard" wziąłem w cudzysłów nie bez powodu. Po pierwsze, na matrycy APS-C (a taką ma Fuji X-T10, do którego przypinałem obiektywy) ogniskowa 50mm daje kąt widzenia zbliżony bardziej do portretówki na pełnej klatce. Po drugie, dwa z pięciu obiektywów miało ogniskową powyżej 55mm, co jeszcze bardziej zawęża kąt widzenia.

Mniejsza jednak o słowa, czas przejść do czynów, czyli wykonanych zdjęć:

Fujinon XF-56, Przysłona: f/1,2, Czas: 0.3 sec, Ogniskowa: 56,0 mm

Nikkor 50/1.4G, Przysłona: f/1.4, Czas: 0.5 sec, Ogniskowa: 50,0 mm

Pentacon 50, Przysłona: f/1.8, Czas: 0.6 sec, Ogniskowa: 50,0 mm

Carl Zeiss Pancolar 50, Przysłona: f/1.8, Czas: 0.6 sec, Ogniskowa: 50,0 mm

Helios 44-6M, Przysłona: f/2, Czas: 0.6 sec, Ogniskowa: 58,0 mm

Ograniczyłem się tym razem tylko do jednej serii i można się od razu domyślić dlaczego. Znów różnice bokeh są kosmetyczne. Najbardziej rozmyte tło dał (moim zdaniem) Nikkor, choć to Fujinon dysponuje lepszym światłem (odpowiednio f/1.4 i f/1.2). Dodatkowo okazuje się, że XF56 pod względem kąta widzenia dużo bliżej do innych obiektywów 50mm niż do Heliosa z ogniskową 58mm.

Najbardziej charakterystyczne bokeh pokazał chyba Pentacon (spójrzcie na łańcuszek w tle), choć i Pancolar pod tym względem nie zawiódł.

Jako ciekawostkę podam, że podłączenie Nikkora 50/1.4G do X-T10 wymagało pewnej sztuczki. Nie dysponuję bowiem adapterem z przeniesieniem sterowania przysłoną i przy zwykłym połączeniu miałbym stałą wartość otworu f/16. Chciałem jednak mieć obiektyw maksymalnie otwarty, więc kawałkiem tektury musiałem zablokować popychacz przysłony na czas testu.

Wnioski

Wnioski są mniej więcej tak samo mało budujące, jak w poprzedniej części. Mogę jednak pokusić się o kilka słów ogólnego podsumowania - nie ma chyba co testować bokehu w sztucznych warunkach, tylko zapinać dany obiektyw i fotografować nim do upadłego. Dopiero w prawdziwym życiu może on pokazać "pazur" i ja w ostatnim półroczu taki pazur widzę u Pentacona, który jest chyba najczęściej przypinanym obiektywem. Lubię go i tyle.

Brak komentarzy: