wtorek, 12 stycznia 2016

Ultraszeroko

Odkąd fotografuję za pomocą aparatów Fujifilm, brakowało mi szerokiego (naprawdę szerokiego) kąta, który w lustrzankami uzyskiwałem za pomocą obiektywu Sigma 10-20/4-5.6. Zgoda, że mam XF-18/2, w kitowym obiektywie jest także 16mm, jednak czasem trzeba scenę uchwycić jeszcze szerzej...

Dlaczego do tej pory nie używałem rzeczonej Sigmy? Bo jest to "nowoczesny" obiektyw, to znaczy taki, z którego usunięto pierścień przysłony, przerzucając sterowanie na kontrolkę w samym aparacie. O ile w Nikonach to nie przeszkadza, to już po podłączeniu do Fuji przez najprostszy adapter użycie obiektywu stoi pod dużym znakiem zapytania. Dzieje się tak dlatego, że na stałe włączony jest najmniejszy otwór przysłony.

Jakiś czas temu zdobyłem jednak troszkę bardziej zaawansowany adapter, który zaopatrzono w bardzo prosty popychacz przysłony. Wykonano go w postaci niewyskalowanego pierścienia o dość małym kącie obrotu. Uniemożliwia to precyzyjne ustawienie przysłon innych niż skrajne (największy i najmniejszy otwór), jednak już sama możliwość "otwarcia" obiektywu wynagradza te niedogodności. Nagle okazało się, że w pełni używalne we współpracy z Fuji są takie obiektywy, jak Nikkor 50/1.4G, Nikkor Micro 105/2.8 VR czy właśnie omawiana Sigma:

Obiektyw Sigma 10-20/4-5.6 z adapterem

Przykładowe zdjęcia, zrobione za pomocą X-T10, połączonym z Sigmą.

Przysłona: f/4, Czas: 0.3 sec, Ogniskowa: 10,0 mm

Przysłona: f/4, Czas: 1/40 sec, Ogniskowa: 10,0 mm

Przysłona: f/4, Czas: 1/40 sec, Ogniskowa: 10,0 mm

Przysłona: f/4, Czas: 0.1 sec, Ogniskowa: 10,0 mm

Co cieszy, to możliwość korygowania optycznego takiego zestawu - wystarczy w Lightroomie wybrać obiektyw z listy, a od razu zostanie prawidłowo usunięta winieta oraz dystorsja. Co cieszy mniej, to gabaryty - aparat + obiektyw + adapter są już sporych rozmiarów po złożeniu razem. No cóż, nic się na to nie poradzi...

Brak komentarzy: