środa, 8 czerwca 2016

Perełka - Drzwi

Po powrocie z przedszkola zwykle sprawy idą tak, że Tata krząta się po kuchni i szykuje obiad, a Perełka bawi się w swoim pokoju. Przy czym zabawa polega w większości wypadków na wołaniu "Tata, choć tu!" albo przychodzeniu do kuchni z zabawkami. Dzisiaj słyszę poprzez skwierczenie mięsa na patelni, że zamykają się drzwi od pokoju. Odwracam się i widzę w progu Perełkę. Usteczka w podkówkę, oczy już nieco wilgotne.

— Co się stało? — pytam, kucając przy małej. Jej oczy wilgotnieją jeszcze bardziej.

— Dzi... amknęłam... dzi...

— Zamknęłaś drzwi? — Perełka potakuje, chwyta mnie za rękę i ciągnie do przedpokoju. Idę. Faktycznie, zamknęła drzwi. Otwieram. Ku mojemu zdziwieniu Perełka wybucha płaczem:

— Nieeee, nieee, tata, nie dzi!...

Nieco skołowany, zamykam pokój. Kolejny protest:

— Niee, tata, niee, dzi nie!...

— Perełko, o co chodzi? Chcesz mieć drzwi zamknięte czy otwarte?

A Perełka na to łkającym głosikiem:

— Chcie.... siśko!

Ostatecznie drzwi pozostały uchylone. Płacz ustał. Kto powiedział, że kompromis jest niemożliwy?

4 komentarze:

Pani Modigliani pisze...

no tak. pragnienie siśkiego na raz trudno zaspokoić:)
droższą wersją kompromisu byłoby przezroczyste skrzydło drzwiowe! Zamknięte a z widokiem do środka :)

Grażyna pisze...

A co się będzie dziecko ograniczać.:))) A tatuś jest od tego, żeby to siśko było.:))) Ale tatusie to lubią, prawda? :)

Ladaco pisze...

@Pani Modigliani: to by nie przeszło - drzwi muszą być nieprzezroczyste i koniec ;)

@Grażyna: no od tego jest tatuś :)

AnikaIC pisze...

No, to zaczęło się :-). Słodkie preludium do "Być albo nie być?"