niedziela, 31 lipca 2016

Perełka - Chrupki

Perełka jest szczerym dzieckiem. Jak się jej coś podoba, to o tym mówi, a jeśli nie - niezadowolenia także nie kryje. Niestety, jest w wieku, gdy częściej coś się nie podoba i za punkt honoru uznaje się stawanie okoniem i robienie na przekór. Gdy tego dnia tata i Perełka wrócili z przedszkola do domu, było o krok od awantury. Dziewczę wypatrzyło bowiem w zostawionym na podłodze dzień wcześniej plecaku woreczek z chrupkami.

—Pać, tata, chlupki! Źjem tloche, dobla?

Tata, jak to tata, musiał działać wychowawczo i praktycznie:

—Nie, najpierw musisz zjeść obiad, a chrupki można zjeść później, na deser.

Perełka zmarszczyła czoło i zaczęła intensywnie myśleć. Na tacie ścierpła skóra. Nagle jednak Perełka podała tacie woreczek i oznajmiła:

—Śchowaj, tata, daleko, źebym nie źablała. Źjem po obiedzie!

No, potrafi zadziwić.

sobota, 30 lipca 2016

[S] Po prostu chmury!

Czasem w fotografii najprzyjemniejsze jest to, że wystarczy uwiecznić coś, co wywarło na fotografie duże wrażenie. Jak na przykład fenomenalne chmury, z których jedna wygląda jak niebiański pudel wpatrzony w słońce...

Przysłona: f/8, Czas: 1/2000 sec, Ogniskowa: 50,0 mm

Przysłona: f/9, Czas: 1/800 sec, Ogniskowa: 50,0 mm

Przysłona: f/5,6, Czas: 1/6400 sec, Ogniskowa: 50,0 mm

czwartek, 28 lipca 2016

[S] Uniejów okiem turysty

Uniejów stał się znany parę lat temu, gdy istniejące tu termy zyskały rangę uzdrowiska. Trzeba przyznać, że kompleks basenów robi wrażenie, choć jeszcze większe wrażenie robi ogromniasta kolejka osób, które wolały pospać zamiast przyjechać do term zaraz po godzinie otwarcia. Jeśli się wybieracie tutaj w weekend po jedenastej, przygotujcie się na stanie w pełnym słońcu przez co najmniej godzinę. Serio!

Dla tych, którzy - jak ja - nie są Deszczowcami i nie przepadają za nasiąkaniem wodą, Uniejów ma zamek (można za 5zł wejść na wieżę i pooglądać okolicę), plażę (można się poopalać) i centrum (można coś zjeść). Aha, uwaga dla nowoczesnych ludzi gardzących gotówką - warto jednak mieć przy sobie bilety NBP, bo jedyny bankomat, jak znalazłem, znajduje się w kompleksie term - w samym mieście nie natknąłem się na możliwość wypłaty gotówki (a nie wszędzie da się płacić kartą).

No to co, zapraszam do obejrzenia kilku fotograficznych pamiątek z Uniejowa:

Przysłona: f/5, Czas: 1/400 sec, Ogniskowa: 24,0 mm

Przysłona: f/5, Czas: 1/640 sec, Ogniskowa: 24,0 mm

Przysłona: f/2,8, Czas: 1/640 sec, Ogniskowa: 56,0 mm

Przysłona: f/2,8, Czas: 1/3200 sec, Ogniskowa: 46,0 mm

Przysłona: f/2,8, Czas: 1/640 sec, Ogniskowa: 46,0 mm

Przysłona: f/2,8, Czas: 1/2000 sec, Ogniskowa: 31,0 mm

Przysłona: f/5, Czas: 1/1250 sec, Ogniskowa: 36,0 mm

Przysłona: f/6,3, Czas: 1/400 sec, Ogniskowa: 24,0 mm

Przysłona: f/5,6, Czas: 1/800 sec, Ogniskowa: 24,0 mm

A tutaj dam mały przykład, jak fotografia może wprowadzać w błąd. W zasadzie zmienione jest tylko kadrowanie, oczywiście nie ma żadnych fotomontaży ani przeróbek. Uroda kadrów nieco różna, przyznacie:

Przysłona: f/2,8, Czas: 1/1600 sec, Ogniskowa: 52,0 mm

Przysłona: f/5, Czas: 1/800 sec, Ogniskowa: 32,0 mm

I jeszcze jedna panorama, tym razem zrobiona ze szczytu wieży zamkowej:

Przysłona: f/5,6, Czas: 1/640 sec, Ogniskowa: 24,0 mm

środa, 27 lipca 2016

Drugi "Zlot Iksów" zapowiedziany!

Znany jest już plan drugiego "Zlotu Iksów", organizowanego przez firmę Fujifilm. Tym razem miejscem zlotu będzie Toruń, a w planach: sesja z modelką, fotospacer, wystawy, warsztaty z post-procesu. No i do tego możliwość testowania sprzętu Fuji, w tym najnowszego aparatu X-T2.

wtorek, 26 lipca 2016

[O] Dziewczęta na papierze

No i nadeszła pora sprawdzić, jak się ma "zwykła" fotoksiążka do fotoksiążki "premium". Dotarła do mnie bowiem paczka z CEWE, czyli popularnej firmy, drukującej fotoksiążki dla m. in. Rossmanna, Fotojokera czy Empiku. Wydrukowałem sobie album ze zdjęciami modelek, żeby móc na papierze obejrzeć wysiłki z ostatnich dwóch lat.

Najpierw najmniej ważne

Najmniej ważne, czyli program do składu. CEWE dostarcza własne oprogramowanie, które jest w miarę proste w użyciu. Jako że miałem już z nim do czynienia wcześniej, doceniam poprawki, które znacząco poprawiły komfort pracy. Dawniej skasowanie ramki ze zdjęciem mogło powodować utratę całego albumu (raz mi się takie coś wydarzyło), zaś skalowanie i przenoszenie fotografii było mordęgą. Teraz nieco wszystko ujarzmiono, wprowadzono przyciąganie do krawędzi strony i do innych fotografii, nie jest zatem źle.

Bez problemu wpiszemy też tekst, pomyślano nawet o edycji grzbietu, gdzie na chwilę cała książka obraca się o 90 stopni, by umożliwić wygodne wprowadzenie tytułu bez przekrzywiania głowy. Widać, że programiści popracowali i uwzględnili uwagi użytkowników (albo sami przemyśleli sprawę).

Niestety, nie znalazłem funkcji zapisu do pliku PDF, a szkoda, bo nawet z wielkimi napisami "Projekt", jak to było w przypadku książki o Amsterdamie, daje to możliwość pokazania komuś, jak rzecz się mniej więcej prezentuje.

No, ale co z drukiem?

Tu zaskoczenia nie ma. Zwykły druk cyfrowy nijak się ma do tego, co widać na papierze fotograficznym. Kontrast, ostrość, szczegóły - tutaj zwykła fotoksiążka (jak ta omawiana) po prostu nie ma szans. Mniej wygodne jest także przeglądanie, bo grzbiet jest zwyczajnie szyty i nie umożliwia rozłożenia książki całkiem płasko. Niemniej nawet w takiej postaci miło popatrzeć na zdjęcia przelane na papier - to zupełnie inny odbiór, niż na ekranie monitora czy telewizora.

Nie wiem, czy to kwestia mojej świadomości czy poprawek w programie edycyjnym, ale to pierwsza książka od CEWE, gdzie nie ma problemów z białymi paseczkami przy krawędziach stron. Zwykle wrzucam zdjęcia na całą stronę i w poprzednio drukowanych fotoksiążkach dostawałem milimetrowe białe paski, psujące odbiór i wyglądające irytująco źle. Tym razem tego nie ma - może dlatego, że w programie uwzględniono spad, a ja, nauczony podczas projektowania książki o Amsterdamie, skorzystałem z tego? Jak by nie była przyczyna, cieszy mnie to.

Która lepsza?

Pod względem jakości zdecydowanie wygrywa książka od Saal-Digital, ale to było pewne od samego początku, bo sam sposób druku już to zapewnił. Czy zatem warto inwestować w taką zwykłą fotoksiążkę?

Na pytanie troszkę łatwiej znajdziemy odpowiedź, gdy porównamy ceny. Książka Saal-Digital (gdybym ją zamówił w normalny sposób), kosztowałaby mnie 183zł + koszty wysyłki. Za omawianą książkę CEWE zapłaciłbym natomiast 135zł + koszty wysyłki (tutaj CEWE dostaje małą przewagę, bo książkę bez tych kosztów można odebrać w jednym z punktów). Daje to 50zł różnicy w cenie. Czy to dużo? Dla mnie osobiście warto byłoby dołożyć tę różnicę, żeby mieć album naprawdę pierwszorzędnej jakości.

Gwoli ścisłości warto wspomnieć, że CEWE także oferuje druk na papierze fotograficznym, co w połączeniu z niższymi kosztami przesyłki (bezpłatny odbiór w Empiku czy saloniku Rossmanna) jest już jakąś alternatywą. Jak tylko zgromadzę środki i materiał, spróbuję zweryfikować także taki produkt. A na razie - "siędę se" na kanapie i pogapię się na papierowe fotografie.

poniedziałek, 25 lipca 2016

[S] Święta Barbara

Bywam od czasu do czasu w Turku, a tam - w kościele pod wezwaniem świętej Barbary. Do kościółka mam sentyment ze względów osobistych, ale zasadniczo jest on kwintesencją bezguścia i przerabiania świątyni na namiot odpustowy... Być może nie rzuca się to w oczy na poniższych zdjęciach, ale kiedyś może pokażę pokraczne witraże, klejony z płyteczek ołtarz, namalowane marmury (a, te nawet widać na zdjęciu ze świętym Antonim) czy dziadowski portret Jana Pawła II na wściekle błękitnym tle.

Ale niech będzie, że ładny ;)

Przysłona: f/2,8, Czas: 1/125 sec, Ogniskowa: 70,0 mm

Przysłona: f/2,8, Czas: 1/125 sec, Ogniskowa: 24,0 mm

Przysłona: f/2,8, Czas: 1/125 sec, Ogniskowa: 24,0 mm

Przysłona: f/5, Czas: 1/125 sec, Ogniskowa: 24,0 mm

Przysłona: f/5, Czas: 1/125 sec, Ogniskowa: 24,0 mm

sobota, 23 lipca 2016

[S] Bokehowe testy

Na prośbę jednego z forumowiczów Nikoniarzy wytaszczyłem na światło dzienne obiektyw Helios 81H 50/2, by w tandemie z Nikonem D700 zrobić test bokehu, czyli pokazać, jak wyglądają rozmycia tła. Jako że na forum nie każdy zagląda, a może komuś się takie przykłady przydadzą, postanowiłem pokazać je także tu, na blogu:

piątek, 22 lipca 2016

[O] Na papierze

Lubię oglądać fotografię na papierze. Nawet bardzo. I jeszcze parę lat temu dość regularnie drukowałem swoje zdjęcia, korzystając z wygodnej postaci fotoksiążki. Wypróbowałem wówczas kilka firm, jednak z przyczyn finansowych zwykle wybierałem rozwiązania budżetowe, dające zadowalające, acz nie rewelacyjne rezultaty. Zdecydowanie lepiej wypadały zdjęcia drukowane na papierze fotograficznym, w formacie 15x21 lub większym.

W ostatnim czasie Kolega Rafał (oby światło zawsze mu sprzyjało!) zachęcił mnie do wypełnienia ankiety firmy Saal-Digital Fotoservice GmbH, która oferuje możliwość druku fotoksiążki w zamian za recenzję tejże fotoksiążki. Postanowiłem skorzystać z oferty, więc - skoro odebrałem już końcowy produkt od kuriera - nadeszła pora napisać kilka słów recenzji.

Półka wyżej

Od dotychczas zamawianych fotoksiążek produkt Saal-Digital różni się dość znacznie. Główna różnica tkwi przede wszystkim w jakości druku zdjęć - zamiast zwykłego papieru jest to papier fotograficzny. Jest to taka sama jakość, jak przy "wywoływaniu" pojedynczych fotografii w formacie A4, tylko tutaj wszystko starannie zszyto i oprawiono w porządną, twardą okładkę.

Co ciekawe, w odróżnieniu od już posiadanych przeze mnie "budżetowych" egzemplarzy, fotoksiążkę od Saal-Digital da się bez problemu rozkładać "na płasko". Znakomicie ułatwia to przeglądanie i umożliwia ciekawsze komponowanie zawartości.

Zasadniczo napiszę tak: pierwsze przekartkowanie książki naprawdę zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Kartki są grube, okładka solidna i dobrze wykonana. Do druku w ogóle nie mam żadnych zastrzeżeń, tylko dziękuję sobie, że wrzuciłem jednak ujęcia jak najmniej kadrowane - tutaj widać nawet bardzo małe szczegóły! Do tego dynamika jest bez porównania lepsza niż przy zwykłym druku, spójrzcie na porównanie fragmentów - z lewej omawiana fotoksiążka, z prawej - fotoksiążka "standardowa":

Oba fragmenty fotografowałem z tej samej odległości, oczywiście tym samym aparatem i obiektywem. Jako że pojawiła się niejasność, co to porównanie ma tak naprawdę pokazać, już wyjaśniam. Po lewej fragment nie dość, że zawiera wyraźniejsze kontury, to ma większą dynamikę (czerń jest czarna, biel - biała) i pozbawiony jest rastra, który widać na fragmencie po prawej (dodatkowo cienie po prawej nie osiągają czerni, są po prostu szare).

Nie jestem ekspertem od druku, więc napiszę wprost - do samej fizycznej postaci książki nie mam się jak przyczepić (choćbym chciał - a właśnie nawet chciałem, bo co czytam recenzję fotoksiążek Saal-Digital, to trafiam na laurkę!). Od razu oczywiście pożałowałem, że nie dopłaciłem do jeszcze lepszej okładki czy nie dodałem kilku stron - mój egzemplarz byłby jeszcze doskonalszy, he, he. Zatem kolejna laurka - nic nie poradzę, że firma odwala kawał porządnej roboty.

Skazy na ideale?

Wszystko to ładnie i pięknie, czy jednak rzeczywiście brak jakichkolwiek zastrzeżeń? W zasadzie tak, ale muszę się przyczepić do kilku drobiazgów. Nie wpływają one na wysoką jakość końcowego produktu, acz warto je poprawić moim zdaniem.

Pierwsza rzecz to edytor, który działa nieco onieśmielająco, zwłaszcza w pierwszym kontakcie, gdy zdecydujemy się skorzystać z kreatora. Kroków do "zaliczenia" jest sporo, ale na szczęście można pominąć ten etap i od razu skoczyć do projektowania. Obsługa jest przyjazna i w porównaniu do edytorów innych firm, ten prezentuje się przyjemnie. Dwa zgrzyty to niemożność wprowadzenia litery "ż" w polu tekstowym (działa jak Ctrl+Z, czyli polecenie "Cofnij") oraz "wykrzaczenie" się programu mniej więcej po pięciu minutach pracy. Pierwszą niedogodność można ominąć, edytując tekst w zewnętrznym programie (ma to ten plus, że dodatkowo możemy sobie sprawdzić pisownię), druga wystąpiła tylko raz, przy pierwszym uruchomieniu programu, więc nie była dokuczliwa.

Troszkę ubogo póki co wyglądają opcje wyboru dostawy i płatności. Album wysyłany jest wyłącznie DHL-em, zaś płatność realizowana jest tylko kartą lub PayPalem. Przyznam, że wolałbym mieć nieco więcej opcji do wyboru, zwłaszcza jeśli chodzi o transport, bo akurat w moim miejscu zamieszkania ciężko jest się "umówić" z kurierem DHL-u na godziny popołudniowe. Mam nadzieję, że Saal-Digital rozpozna rynek i zaoferuje choćby paczkomaty jako opcję. Miło byłoby także móc zapłacić przelewem. Tutaj wspomnę tylko, że napotkałem dziwne problemy z logowaniem się do konta PayPal z aplikacji SaalDesign. Bez problemu udawało się zalogować przez przeglądarkę, zaś SaalDesign mimo podania identycznych danych dostępowych ciągle raportował błędne hasło.

Tak czy owak

Ostatecznie jednak werdykt jest bardzo korzystny dla produktu firmy Saal-Digital. Fotoksiążka jest - jak dla mnie - rewelacyjna pod względem jakości wykonania i rzeczywiście wcześniejsze "budżetowe" egzemplarze nie mają najmniejszych szans przy bezpośrednim porównaniu. Za kilka dni powinienem dostać w łapki taki właśnie "budżetowy" album, postaram się może wtedy porównać te dwa produkty. Chociaż nie, to nie ma za bardzo sensu.

To tyle - wypada na koniec tylko podziękować firmie za tę akcję promocyjną - nie dość, że zyskałem bardzo dobrą fotoksiążkę, to wiem, gdzie w razie potrzeby zamówić kolejną.

[C] Ladaco - Wyprawa po skarby

środa, 20 lipca 2016

Perełka - Poranek

Tata śpi. Nagle czuje na policzku poklepującą go miękką łapkę Perełki.

— Tata, tata!

Tata otwiera oczy i nieprzytomnie pyta:

— Co takiego?

— Śpimy! Śpimy sibko!

Chwila na zrozumienie. Tata zamyka oczy i próbuje spać dalej. Łapka znów poklepuje:

— Tata, tata!

— Co tam? Śpię przecież!

— Śtajemy!

Tata nic. Perełka chwyta pluszowego dinozaura-grzechotkę, bije nim tatę po głowie i woła:

— Śtajemy, tata, juź lano psiecieź!

wtorek, 19 lipca 2016

[S] Stary, ale jary

Na potrzeby jednego z wątków na forum Nikoniarzy wyjąłem z szafy starego Nikona D200, aby porównać zdjęcia z niego do zdjęć z bardziej współczesnych aparatów, w tym Fuji X-T10. Wyniki porównań - jeśli znajdę czas, by je jakoś tu zaprezentować - pojawią się kiedy indziej.

Tymczasem jednak odbyłem już jeden spacer z "ożywioną" dwusetką i powiem Wam, że mimo całej swojej toporności (ech, ten mały, biedny ekranik! ech, ten tajemny sposób powiększania podglądu! ech, te odłażące gumy!), zdjęcia robiło się całkiem przyjemnie, a i w Lightroomie wypadły całkiem nieźle. Oczywiście, nie będę pokazywał tutaj tych najważniejszych (czyli wiadomo czyich), a tylko przyrodniczo-kwiatkowe, ale co zrobić. Może i te się Wam spodobają?

Przysłona: f/4, Czas: 1/125 sec, Ogniskowa: 50,0 mm

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/1000 sec, Ogniskowa: 50,0 mm

Przysłona: f/1,8, Czas: 1/1250 sec, Ogniskowa: 85,0 mm

Przysłona: f/1,6, Czas: 1/1000 sec, Ogniskowa: 50,0 mm