niedziela, 20 listopada 2016

Perełka - Bajeczki

Gdy Perełka zasypia, Tata opowiada jej bajeczkę. Czasem krótką (kiedy Perełka "była łobuziem"), a czasami taaaką długą, jak odległość między szeroko rozstawionymi łapkami Perełki (kiedy była "bazio gziećna").

Bajeczki zwykle są wymyślane ad hoc, ale niektóre muszą być powtarzane po wielokroć. Choćby ta poniżej, która żyje już chyba ponad miesiąc. Przytaczam jedną z wersji, jakby Perełka powiedziała: bez policjanta*:

O przygotowaniach do zimy

Daleko, daleko stąd rósł wielki, ogromny, stary las. W lesie tym mieszkało mnóstwo zwierząt. Byli tam Wilk Marcin, Lis Franek, Sroka Sabina, Żółw Bogdan, Wąż Szczepan, Wiewiórka Agatka, Jeż Mietek, Żabka Żaneta, a nawet Łoś Waldek i wiele innych jeszcze, których chwilowo nie wymienimy, bo od tego są inne bajeczki specjalnie o nich.

Była już późna jesień i wszystkie zwierzątka przygotowywały się na nadejście zimy. Wilk Marcin przepatrywał swoją ogromną szafę na ubrania w poszukiwaniu zimowej kurtki:

— Musi przecież gdzieś tu być! — mruczał pod nosem.

Mimo to kurtka się nie znalazła i Marcin postanowił udać się do miasta, by zawczasu kupić nową. W końcu zima za pasem!

W tym samym czasie Lis Franek przeglądał swoją ogromną szufladę z butami, licząc na to, że szybko znajdzie odpowiednie na zimową porę kozaki. Niestety! Znajdował sandałki, adidasy, klapki i kalosze, ale po zimowych butach ślad zaginął.

— Trudno — rzekł do siebie — Pojadę do miasta i kupię nowe, nie ma innego wyjścia!

Jak postanowił, tak zrobił. Na dworze spotkał przechodzącego Marcina.

— Dokąd wędrujesz, Marcinku? — zapytał, a kiedy Wilk opowiedział mu o swoim kłopocie, zaproponował:

— Pójdźmy razem, zawsze to raźniej we dwójkę!

Marcin się zgodził, no i poszli. Nie uszli jednak daleko, gdy usłyszeli za sobą odgłos nadjeżdżającego samochodu i klakson - tutu! To Wiewiórka Agatka w swoim szybkim czerwonym aucie! Zahamowała tuż obok i przez okienko zapytała:

— Dokąd się wybieracie? Jeśli do miasta, to zapraszam, akurat jadę po karton mleka!

Wilk i Lis ogromnie się ucieszyli, bo droga była daleka, więc pomoc Agatki była im bardzo na rękę. Teraz podróż trwała naprawdę krótko!

Agatka zaparkowała na rynku i zapytała:

— Słuchajcie, wystarczy wam pół godziny na zakupy? Zdążycie?

— Pewnie, jasne! — odpowiedzieli niemal równocześnie Marcin i Franek.

— Dobrze, to umawiamy się tu, w samochodzie za dokładnie pół godziny. Tylko — tu Agatka podniosła ostrzegawczo pazurek — nie spóźnijcie się! Spóźnialscy będą wracać pieszo do lasu!

— Nie spóźnimy się, na pewno! — zapewnili Wilk i Lis, po czym wszyscy rozeszli się do swoich sprawunków.

Pierwsza do samochodu wróciła, oczywiście, Agatka — w końcu miała do kupienia tylko karton mleka. Ale i Marcin szybko znalazł kurtkę z mnóstwem kieszeni i kapturem, i wrócił do auta jeszcze przed czasem. Ale Franek!...

Franek wszedł do wielkiego sklepu obuwniczego i kiedy zaczął przymierzać buciki, zapomniał o bożym świecie! A nic go nie zadowalało: a to buciki były za duże, a to za małe, a to z rzepami zamiast sznurówek, a to w złym kolorze!... Dość, że kiedy w końcu znalazł swoje wymarzone pomarańczowe zimowe półbuty i zapłacił za nie, rzut oka na zegarek upewnił go, że pół godziny właśnie minęło! Ojej! Rzucił się biegiem do samochodu.

Tymczasem Agatka mówiła właśnie do Marcina:

— Musimy jechać. Franek się spóźnił.

— Ależ Agatko — prosił Marcin — poczekajmy jeszcze minutkę, na pewno się zjawi!

I rzeczywiście, Lis jak burza wpadł do samochodu i zaczął przepraszać. Agatka od razu mu powiedziała:

— To bardzo nieładnie nie dotrzymywać słowa i w dodatku się spóźniać! Następnym razem pojedziemy bez Ciebie!

A Franek zapewniał, że to już się nigdy nie powtórzy. I wiecie co? Nie powtórzyło się, bo odtąd Lis Franek stał się wzorem punktualności dla całego lasu!

K O N I E C

*) istnieje wersja, w której Wiewiórka Agatka jeździ swoim szybkim czerwonym autem jak pirat drogowy i zostaje tuż przed miastem zatrzymana przez policjanta, od którego dostaje mandat i któremu obiecuje wieczystą poprawę.

2 komentarze:

Grażyna pisze...

Fajna.:) Myślałam o ułatwieniu przy imionach, ale okazało się, że jest problem z żółwiem.:) Bo mogły być: Wilk Wicek, Lis Lucek, Żółw Żelek, Wąż Wiesiek, Wiewiórka Wiera, Łoś Łukasz i Jeż Jerzy.:)))

Ladaco pisze...

No, jest taki motyw w Śwince Peppie (ale angielskiej, bo w polskim tłumaczeniu zamiast np. Emily Elephant jest Emilka Słoń, a zamiast Pedro Pony - Konik Pedro). Też tak na początku chciałem (stąd Sroczka Sabina, Wilk miał na początku na imię Witek ;o)), ale potem córka wybierała imiona, więc siłą rzeczy przestały "pasować" ;o)