piątek, 30 czerwca 2017

[M] Instrumentalne rozczarowania

Jako że przeszedłem już okres fascynacji instrumentami VST oraz bezkrytycznej wiary w materiały promocyjne producentów, pora rzucić okiem na posiadany zestaw instrumentów i wskazać te, które zupełnie się nie sprawdziły (przynajmniej do tej pory). Przy czym należy mieć na uwadze, że nie uważam poniższych instrumentów za totalne badziewie, które do niczego się nie nadaje - nie, to są świetne instrumenty, ale z różnych przyczyn nie dopasowały się do mojego sposobu pracy i gustu dźwiękowego (tak to nazwijmy).

Izotope Iris 2

Zdecydowanie największe rozczarowanie i największa pomyłka zestawienia. I przykład, jak bardzo można się zasugerować filmikiem od producenta. Prezentacja Iris 2 mnie uwiodła - wyobraziłem sobie, jakie fajne dźwięki można tu uzyskiwać i to zadecydowało o zakupie. Po instalacji i wstępnym przesłuchaniu mina mi zrzedła. Próby tworzenia czegoś swojego spaliły na panewce. W rezultacie instrument pokrył się już grubą warstwą wirtualnego kurzu i w zasadzie go nie włączam.

Absynth 5

Tego zupełnie nie rozumiem. Absynth to naprawdę fajny instrument i jak oglądam sobie filmiki, na których ludzie tworzą swoje brzmienia, to aż chce się samemu spróbować. A to już nie wychodzi. Sytuacji nie ratują wbudowane brzmienia, które są (jak dla mnie) zbyt wydumane i dziwne. Może przez to, że są zbyt charakterystyczne? Słowem - dla kogoś, kto tworzy unikalne brzmienia jest to chyba ideał. Dla mnie - nie...

Orbit

Najbardziej wyczekiwany przeze mnie instrument. Zaczynając zabawę z muzyką w październiku, szukałem przede wszystkim źródła szerokich, pulsujących "plam dźwięku", czyli tzw. padów. Orbit jawił się jako idealne narzędzie - sporo barw, a wszystkie o oczekiwanym charakterze. Niestety, choć od czasu do czasu skorzystam, a nawet kilka presetów samodzielnie "wykręciłem", to odbiór psują drobne potknięcia. A to puls nie chce się zsynchronizować do końca z rytmem utworu, a to pojawiają się jakieś trzaski, a to nie zapamięta się ustawienie i po ponownym wczytaniu utworu trzeba od nowa szukać brzmienia...

Morphine

Kiedy podczas oglądania tutoriali do FL Studio zobaczyłem i usłyszałem Morphine, a potem obejrzałem, jak łatwo tworzy się w nim brzmienia, zapragnąłem masowo wykorzystywać ten syntezator w swoich kompozycjach. Po kilku próbach (choć względnie udanych) przeszło mi. Teraz nie pamiętam nawet, kiedy uruchamiałem Morphine.

Cóż dodać?

Jak widać, nie wszystko złoto, co się świeci i nie wszystkie instrumenty muszą nam odpowiadać, mimo że same w sobie są całkiem niezłe. Dlatego warto testować wersje próbne i do tego wszystkich zachęcam. Uczcie się na moich błędach.

[C] Ladaco - Słoń

środa, 28 czerwca 2017

wtorek, 27 czerwca 2017

[K] Granie-mordowanie

W graniu-mordowaniu chodzi oczywiście o gry FPS (ang. First Person Shooter), czyli niegdyś mój - od czasów klasycznego Unreala - ulubiony gatunek cyfrowej rozrywki. Zasadniczo chodzi tu o chodzenie po mniej lub bardziej futurystycznych lokacjach z giwerą w łapie (i kompletem innych upchanych po kieszeniach). Podczas tego chodzenia przede wszystkim strzelamy do wszystkiego, co się rusza, zanim to "wszystko" nie zastrzeli nas. Trzeba też kombinować, jak iść dalej (otworzyć drzwi, przetoczyć kamień, ruszyć jakiś pojazd z miejsca itp.)

Jako użytkownik platform Steam oraz GOG, w ciągu ostatnich lat dostałem albo zakupiłem za tzw. psi pieniądz sporo kultowych, zwykle starszych gier tego typu: Dooma w rozmaitych odmianach, wszystkie części Quake'a oraz Unreala. Trafił się też Duke Nukem 3D; ba, mam nawet Wolfenstein 3D, praszczura wymienionych!

Powyższe tytuły łączy wiele, a przede wszystkim to, że nie mam kiedy w nie grać. Ostatnio trochę pomęczyłem najnowszego Dooma i wzięło mnie na refleksję, którą się zaraz z Wami podzielę.

Refleksja jest w miarę oczywista: to już nie są gry dla mnie. O ile takiego Unreala byłem jeszcze w stanie "zmęczyć" trzy lata temu, to już przy Quake'ach się poddałem. Nie wspominam nawet o starych wersjach Wolfensteina czy Dooma z początku lat dziewięćdziesiątych - moje zamiłowanie do retro kończy się na czytaniu Piksela i Retro. Grać nie daję rady.

I o ile wcześniej myślałem, że to tylko kwestia kiepskiej grafiki w starszych grach, to po sesji z Doomem współczesnym po prostu wiem, że już nie bawi mnie sama formuła naparzania z granatnika we wszystko na ekranie. Bo czego jak czego, ale rewelacyjnej grafiki Doomowi odmówić nie sposób, spójrzcie na screeny:

No i co to zrobić... Chyba przyjdzie poczekać rok albo dwa - może mi się odmieni i jeszcze trochę poganiam z piłą mechaniczną albo innym BFG. Na razie wolę jednak zdjęcia i muzykę.

P.S. Swoją drogą, instalacja Dooma to była droga przez mękę i swoisty znak czasów. Wersja dostępna tylko elektronicznie, więc przed uruchomieniem trzeba pobrać całą zawartość. Nie pomyślałem o tym, myśląc za to: "A, pyknę sobie w Dooma przed obiadem". Rezultat? Ponad 70GB (tak, GIGABAJTÓW) ściągało się do późnego wieczora. To cena za wygląd.

czwartek, 22 czerwca 2017

[M] Repose

Na dowód, że nie wszystkie utwory na płycie Runaway będą dyskotekowo-energetyczne, dziś odrobina spokoju:

[S] Mysłakowice

Tydzień temu odpoczywałem w Karkonoszach. Bardzo je lubię, w ogóle Sudety są świetne - według mnie nie ma nic lepszego od powolnego wchodzenia łagodnym zboczem wśród drzew.

Zdjęć nie przywiozłem zbyt dużo, bo przede wszystkim był to wyjazd rodzinny. Z drugiej strony jednak nie byłbym sobą, gdybym przynajmniej na jeden wschód się nie wybrał. Poniżej kilka kadrów i dla porównania dwa z kolejnego dnia, gdy pogoda już tak nie dopisywała (a ja zrobiłem oba zdjęcia z okna). Wbrew tytułowi wpisu, na zdjęciach widać Łomnicę - w Mysłakowicach mieszkałem.

Miłego oglądania!

Przysłona: f/4, Czas: 1/5400 sec, Ogniskowa: 90,0 mm

Przysłona: f/4, Czas: 1/2200 sec, Ogniskowa: 90,0 mm

Przysłona: f/8, Czas: 1/2700 sec, Ogniskowa: 35,0 mm

Przysłona: f/8, Czas: 1/5400 sec, Ogniskowa: 35,0 mm

Przysłona: f/4,5, Czas: 1/200 sec, Ogniskowa: 90,0 mm

Przysłona: f/5,6, Czas: 1/200 sec, Ogniskowa: 35,0 mm

niedziela, 11 czerwca 2017

Kuleczki

Wyglądają jak szklane kulki. Twarde, szklane kulki, nagrzane słońcem. Ale dotkniesz i brrr! Nie dość, że zimne i wilgotne, to jeszcze obrzydliwie miękkie. Bardzo mylący wygląd!

Z ciekawości popstrykałem, różnymi obiektywami w ramach eksperymentu. Zapomniałem jednak spisywać, co którym obiektywem, więc eksperyment okazał się średnio przydatny. Ostały się tylko kolorowe kuleczki.

Przysłona: f/2, Czas: 1/210 sec, Ogniskowa: X

Przysłona: f/2, Czas: 1/200 sec, Ogniskowa: X

Przysłona: f/2, Czas: 1/300 sec, Ogniskowa: X

Przysłona: f/2, Czas: 1/480 sec, Ogniskowa: X

Przysłona: f/2, Czas: 1/280 sec, Ogniskowa: X

Przysłona: f/2, Czas: 1/350 sec, Ogniskowa: X

Przysłona: f/2, Czas: 1/220 sec, Ogniskowa: X

Przysłona: f/2, Czas: 1/320 sec, Ogniskowa: X

sobota, 10 czerwca 2017

[M] Airwolf

Pamiętacie jeszcze ten mocno naiwny i dziś już archaiczny serial? Dzisiaj patrzę na niego z pewnym rozbawieniem, ale jego emisja na Polsacie ćwierć wieku temu robiła spore wrażenie. A muzyka z niego (autorstwa Sylvestra Levaya) zawsze mi się podobała, więc postanowiłem zmobilizować się i nagrać swoją wersję.

wtorek, 6 czerwca 2017

[R] Ląd - militarnie

Zgodnie z obietnicą, dziś część "militarna" fotorelacji z XIII festiwalu kultury słowiańskiej i cysterskiej w Lądzie nad Wartą. Miłego oglądania!

Przysłona: f/2, Czas: 1/2700 sec, Ogniskowa: 90,0 mm

poniedziałek, 5 czerwca 2017

[R] Ląd - cywilnie

Byłem wczoraj w Lądzie na XIII ogólnopolskim festiwalu kultury słowiańskiej i cysterskiej. Działo się sporo i zasadniczo pogoda dopisała, więc narzekać można tylko na plagę komarów. Zapraszam do obejrzenia części "cywilnej", "militarna" - jutro:

Przysłona: f/1,4, Czas: 1/4000 sec, Ogniskowa: 35,0 mm

piątek, 2 czerwca 2017

[M] Die of Cold

Dziś chcę zaprezentować utwór, który powstał mniej więcej dwadzieścia lat temu - miałem wówczas obsesję na punkcie wykorzystania jakichkolwiek ludzkich głosów we własnych nagraniach. Pewnego dnia wpadłem na pomysł, że można by nagrać wiadomości i wyciąć z nich odpowiednie fragmenty. I tak oto powstało "Die of Cold", z urywkami newsów o wojnie domowej w Kosowie z końcówki lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia.

Przyznam, że mam do "Die of Cold" słabość, bo to pierwszy i na długie lata ostatni utwór, gdzie za pomocą programu Cubase udało mi się jakoś wykorzystać fragmenty audio. Teraz postanowiłem nagrać go ponownie, po pierwsze z sentymentu, a po drugie - w oryginale, rejestrowanym dość gorączkowo, mnóstwo jest błędów i rażących mnie dzisiaj niedociągnięć. Na szczęście zachowałem na płytach archiwalnych wspomniane fragmenty nagrań z CNN, więc mogłem w pełni zrekonstruować utwór.

Aha, ostrzegam - to była moja pierwsza próba zrobienia czegoś na wzór "techno", więc nie spodziewajcie się lirycznych plumkań na fortepianie...

[C] Ladaco - Zmiana pracy