[O] Cowboy Bebop

Jako dawny miłośnik anime i (nieco mniejszy) mangi, nawet dzisiaj oglądam od czas do czasu pewne produkcje, a że Netflix nawrzucał ich do swojej oferty całkiem sporo, bo i mam wiele do nadgonienia (choćby "kultowy" Evangelion, o którym czytałem w SecretService chyba jeszcze, w latach dziewięćdziesiątych, ale którego nigdy nie widziałem). Podobnie rzecz się miała z Cowboy Bebop, znanym mi tylko ze słyszenia. I ten właśnie wziąłem na pierwszy ogień.

Ostrzegam, że mogę chcąc nie chcąc zdradzić szczegóły fabuły, więc jeśli ktoś nie chce sobie psuć odbioru, to może skoczyć od razu do podsumowania.

Serial, serial

Tak, Cowboy Bebop to animowany serial, składający się z 26 epizodów. Opowiada on losy świata - i statku "Bebop" - po tym, jak zostały wynalezione sposoby podróży kosmicznych z wykorzystaniem specjalnych portali, zaś Ziemia została trwale uszkodzona przez wybuch jednego z takich portali. "Bebop" należy do Jeta Blacka, łowcy nagród, który podróżuje od kilku lat z towarzyszem, Spike'm i psem Einem. W trakcie fabuły dołącza do nich Faye Valentine i Ed, dziewczynka-superhaker. Tworzą drużynę, starającą się łapaniem kryminalistów zarobić na naprawy i żywność, co idzie im zwykle dość średnio. W tle mamy też syndykat Czerwony Smok, do którego dawniej należał Spike, a który chce przejąć Vicious, były przyjaciel Spike'a, któremu ten odbił dziewczynę, Julię.

No i tak to się kręci, załoga "Bebopa" lata to tu, to tam, rozwiązując różne zagadki i starając się wiązać koniec z końcem, a równolegle psychopatyczny Vicious walczy z wszytkimi, w tym z własnymi szefami z Czerwonego Smoka. Przygrywa nam do tego nastrojowa muzyka Yoko Kanno i zespołu Seatbelts.

Generalnie przez pierwszych kilka(naście) odcinków traktowałem ten serial jako taką cyberpunkową komedię, bo zdarzają się odcinki wybitnie "jajcarskie" (jak ten z grzybkami). Dopiero pod koniec robi się coraz poważniej i kończy faktycznie pożegnaniem. To mnie odrobinę zbiło z tropu, ale nie narzekam - ostatecznie serial bardzo mi się spodobał i jedyne, czego żałuję, że powstał tylko jeden sezon. Wprawdzie Netflix, żerując na popularności anime, nakręcił serial aktorski, ale ponoć jest on tak słaby, że już zapowiedziano, że drugiego sezonu nie będzie.

Podsumowanie

Jeśli ktoś lubi klimat cyberpunka, a do tego nie czuje wstrętu na widok "wielkich oczu w chińskich bajkach", jak pogardliwie nazywają anime jego przeciwnicy, to zachęcam do obejrzenia. Postaci są sympatyczne i łatwo się do nich przywiązać, przygody mają barwne i często można się uśmiać, zaś całość ma też drugie dno i... klimatyczną muzykę. Jak na animowany serial - chyba wystarczy.

Komentarze