poniedziałek, 29 czerwca 2015

[R] Dni Swarzędza

Swarzędz jest dziwny pod względem świętowania. Najpierw wypadają dni patrona, czyli tak zwane Józefinki. Jako że św. Józefa jest 19 marca, z uwagi na pogodę i nastroje oficjalnie Józefinki świętuje się w majowy weekend. Jest wtedy "Mebloberek", scena na Rynku, występy różnych zespołów na Scenie nad Jeziorem, mnóstwo budek z pierdołami i w ogóle. Ludzie, spragnieni wiosny, są radośni i generalnie wszystko wypada znakomicie.

Myliłby się ten, kto wziąłby Józefinki za Dni Swarzędza. Te, znów oficjalnie, wypadają w ostatni weekend czerwca, często rywalizując z Jarmarkiem Świętojańskim w Poznaniu (i niestety, w mojej opinii przegrywają tę rywalizację). Jakoś tak się składa, że Dni Swarzędza kojarzą mi się z niezbyt udaną pogodą i hałaśliwymi koncertami nad Jeziorem Swarzędzkim.

Tak było i w tym roku - na Rynku pusto i cicho, na Scenie nad Jeziorem pusto (choć już nie tak cicho), a na placu przy ulicy Strzeleckiej wielka i głośna scena. Ludzi umiarkowanie dużo, bo w nocy z soboty na niedzielę lało, więc i entuzjazm mas niewielki. Najlepiej bawiły się - jak zwykle - dzieci, dla których ustawiono i trampoliny, i karuzele, i dmuchane zjeżdżalnie, i nawet kucyk był.

Bardzo przyzwoicie za to wyglądał repertuar: od Kobranocki i Revolfighter, przez Pectus, obskakującego chyba wszystkie imprezy w okolicy Kamila Bednarka po Dżem i Bordello a Capello (znany mi już sprzed roku). Do tego - niestety - "parodiujący" wszędzie i zawsze Lecha Wałęsę Jerzy Kryszak (nie uwierzycie, nawet wczoraj Wałęsa trafił do skeczu). Nie przepadam, ale ponoć artystów wybierali mieszkańcy, więc trzeba uszanować zdanie ogółu (chociaż trudno było zauważyć kogoś, kto by się śmiał).

Na pogodę organizatorzy nic poradzić nie mogli, więc wyszło, jak wyszło. Trzeba zatem życzyć wszystkim Swarzędzanom pięknego ostatniego weekendu czerwca!

Brak komentarzy: