Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2017

[M] Bitwig Studio

Jak pewnie wiecie, albo i nie, od kiedy zajmowałem się muzyką, stosowałem program Cubase firmy Steinberg . Znacznie później przeszedłem na FL Studio 12 , w którym pracowało mi się bardzo dobrze (i którego notabene wcale nie porzucam na wieki). Ale... FL Studio Kończąc prace nad albumem "Runaway" nie raz i nie dwa zżymałem się na FL Studio . Coraz częściej przeszkadza mi przyjęty w tym programie workflow , czyli sposób pracy. Najważniejsze wady można wypunktować: brak powiązania między patternem, playlistą i mikserem (osobne nazwy, osobne kolory itp.) = bałagan irytująca przeglądarka instrumentów VST (czasem po ponownym skanowaniu pojawiają się niechciane wpisy, których trudno się pozbyć, kłopotliwe jest grupowanie instrumentów) brak możliwości łatwej transpozycji fragmentu utworu (konieczność duplikowania patternów i ręczne zmienianie każdego z nich) automatyzacja na playliście jako osobny "klocek" (znów brak powiązania, co prowadzi do bałaganu) błęd

[C] Ladaco - Do roboty!

Obraz

[S] Park Dzieje

Obraz
Dziś w ramach testu razem ze znajomymi byliśmy w Park Dzieje w Murowanej Goślinie (Wielkopolska). Był to test, bo sam ośrodek powstał dopiero w tym roku i jeszcze go nie odwiedziliśmy. Zasadniczo widać, że rzecz jest ciągle w budowie, ale pomysły i zaangażowanie ekipy daje nadzieję, że za rok będzie to miejsce ściągające dużo więcej turystów niż obecnie. My trafiliśmy akurat na pokazy sokolnika, przedstawienia teatralne (dla dzieci i nie tylko) oraz różne gry (ustawianie wiaderek za pomocą liny na żurawiu, strzelanie z katapulty czy rzucanie oszczepem). Dzieciaki - zachwycone, zwłaszcza że w sklepiku można się było uzbroić w miecze, hełmy i łuki. A kto nie lubi strzelać z łuku? Odwiedzić warto - dla oszczędnych w tygodniu jest ok. 2x taniej niż w weekend, ale też nie ma przedstawień. Poniżej wrzucam kilka fotek z pokazów sokolniczych, choć zamiast sokołów - sowy: Przysłona : f/2, Czas : 1/1900 sec, Ogniskowa : 90,0 mm

[M] Michel Delving - Władca pierścieni

Wczoraj wieczorem miałem wielką przyjemność odbyć nostalgiczną podróż w lata dziewięćdziesiąte. Zaczęło się dość niewinnie - podczas przesłuchiwania jakiegoś utworu w serwisie SoundCloud jedna z fraz przypomniała mi nagranie, którego słuchałem namiętnie 20 lat temu. Głupie, ale zatęskniłem za przeszłością. Podobnie jak we wcześniejszym przypadku , postarałem się przypomnieć sobie wszystko, co wiem, żeby ustalić autora. Wiedziałem, że album był ilustracją muzyczną do książki (!) "Władca pierścieni", autorstwa jakoś nazwanego duetu, którego połowę stanowił Bartłomiej Dramczyk, którego z kolei znałem jeszcze z czasów Bajtka i Top Secret . Bartek zresztą obecnie pisze na łamach Piksela , więc przynajmniej było pewne, że nie odciął się zupełnie od życia publicznego. Chwila szukania na FaceBooku i... wysłałem do niego prośbę, czy nie ma gdzieś w archiwach rzeczonego albumu. Bo ja owszem, nadal go mam, ale po pierwsze jest na kasecie magnetofonowej, a po drugie - leży w szufladzi

[C] Ladaco - Brak pomysłu

Obraz

Creatism

Obraz
Creatism to nazwa algorytmu stworzonego przez Google do... tworzenia zdjęć. Czy może inaczej - do zamieniania zdjęć powstałych na potrzeby StreetView na zdjęcia, nazwijmy to, artystyczne. Więcej konkretów można doczytać na Fotoblogii , zaś przykłady działania da się obejrzeć tutaj (jeden wklejam na zachętę poniżej). by Google Creatism Co w tym takiego niezwykłego? Ano to, że Creatism nie tylko odpowiednio dobiera sobie materiał wyjściowy (mówiąc obrazowo: obraca się wokół i szuka odpowiedniego skomponowanego kadru), ale także przeprowadza obróbkę - wyciąga detale z cieni i świateł, ustawia balans bieli itp. itd. W efekcie dostajemy zdjęcia, których większość z nas nie tylko by się nie powstydziła, ale wręcz byłaby z nich dumna... Google chwali się, że testowało efekty prac algorytmu z wykorzystaniem profesjonalnych fotografów, którzy mieli ocenić, czy dane zdjęcie zrobił automat, czy też człowiek. No i jak można przewidzieć, fotografowie często się mylili, w co jestem skłonny

[M] Pray

I tak oto zbliżam się powoli do końca z gromadzeniem materiału na nową płytę. Dzisiaj na spokojnie:

[S] Trochę przyrody

Obraz
Żeby nie było, że tylko siedzę w domu i przyrody nie fotografuję: Przysłona : f/2, Czas : 1/7500 sec, Ogniskowa : 35,0 mm Przysłona : f/2, Czas : 1/4700 sec, Ogniskowa : 35,0 mm Przysłona : f/2, Czas : 1/1250 sec, Ogniskowa : 90,0 mm Przysłona : f/2, Czas : 1/800 sec, Ogniskowa : 80,0 mm Przysłona : f/2, Czas : 1/800 sec, Ogniskowa : 80,0 mm Przysłona : f/2, Czas : 1/6000 sec, Ogniskowa : 80,0 mm Przysłona : f/2, Czas : 1/2500 sec, Ogniskowa : 80,0 mm Przysłona : f/2, Czas : 1/6400 sec, Ogniskowa : 80,0 mm Przysłona : f/2, Czas : 1/8500 sec, Ogniskowa : 80,0 mm Przysłona : f/2, Czas : 1/1250 sec, Ogniskowa : 80,0 mm Przysłona : f/2, Czas : 1/4000 sec, Ogniskowa : 80,0 mm Przysłona : f/2, Czas : 1/16000 sec, Ogniskowa : 80,0 mm Przysłona : f/2, Czas : 1/2500 sec, Ogniskowa : 80,0 mm

[C] Ladaco - Bałtyk

Obraz

[R] Władysławowo

Obraz
Ostatni poranek pobytu we Władysławowie poświęciłem na obejście najczęściej odwiedzanych miejsc. Pech chciał (a może była to Opatrzność), że poranek był ponury i szary, więc idealnie wpisał się w moje odczucia. Pod każdym zdjęciem znajdziecie kilka słów na temat tego, czego ono dotyczy. Sklep "Potrykus" - jedyny chyba sklep w promieniu pół kilometra, gdzie można było płacić kartą. Otwarty od 6 do 23, codziennie (włącznie w niedzielę) świeże pieczywo. Czego chcieć więcej? Odwiedzany przez nas co najmniej kilka razy dziennie. Bardzo miła i szybka obsługa. Tutaj mieliśmy wynajęty pokój. Dom bez numeru, choć numer 10. Pościel i czajnik elektryczny w pakiecie. Oraz - oczywiście - parawan do uprawiania parawaningu na plaży. Nie został użyty ani razu. Tania jadłodalnia, w której omal nie zjedliśmy pierwszego obiadu. Nie zjedliśmy, bo nie mieliśmy gotówki (dobrze, że zapytaliśmy przez zamówieniem). W tle "Sklep u Gracjana", otwarty do północy. Mało "Lecha"

[S] Ocean Park

Obraz
Ocean Park jest jedną z niewielu sensownych rozrywek we Władysławowie, przede wszystkim dla dzieciaków. Zdecydowanie lepiej zjawić się tutaj, niż wpychać małoletnich na wieżę Domu Rybaka. Obiekt ma odpowiednią wielkość oraz parę naprawdę fajnych elementów, np. gadającego interaktywnego wieloryba, namiot z wielkimi klockami (choć tu trochę duszno) oraz plac zabaw. Niejako "obok" jet lunapark - trzeba za atrakcje płacić osobno (tylko jedna jest wliczona w cenę głównego biletu). Na miejscu można się posilić i zrobić zdjęcia z figurami zwierząt morskich (w skali 1:1!) Świeci słońce, ale jest za zimno na plażę? Tutaj spędzicie pewnie parę godzin, a dzieciaki będą zadowolone. Przysłona : f/8, Czas : 1/1600 sec, Ogniskowa : 18,0 mm Przysłona : f/2, Czas : 1/17000 sec, Ogniskowa : 18,0 mm Przysłona : f/2, Czas : 1/32000 sec, Ogniskowa : 18,0 mm Przysłona : f/4, Czas : 1/7000 sec, Ogniskowa : 18,0 mm Przysłona : f/4, Czas : 1/8000 sec, Ogniskowa : 18,0 mm Przysłona : f/

Polskie morze

Obraz
Powiedzmy sobie to od razu - nie jestem fanem morza, zwłaszcza Bałtyku. Kojarzy mi się wyłącznie z nudą i zimnem. Zdecydowanie wolę hasać po górach, przynajmniej człowiek robi coś konkretnego, zamiast gnić na plaży. No, ale czasem trzeba się przemóc. Jedynym magnesem, który do morza mógłby mnie przyciągnąć, są oczywiście zdjęcia wschodów i zachodów. Nic dziwnego, że większość zamieszczonych zdjęć powstała w takich właśnie okolicznościach - w zasadzie tylko "Trzy mewy" zostały sfotografowane po południu. Nasyciłem się nieco i starczy mi na dłuższy czas. Ale do rzeczy - jak było nad tym Bałtykiem? No, beznadziejnie. Nie piszę tego marudząc. Piszę to z wielkim żalem. Nie chodzi mi bynajmniej o pogodę, bo wiadomo, zimnej wody i kapryśnego słońca nie sposób zmienić - taki już urok Bałtyku. Chodzi mi o całą resztę: korki, hałas, brud, tłok, brak atrakcji (tudzież atrakcje zrobione byle jak). O mentalność większości "wypoczywających", dla których szczyt relaksu to - mówi