wtorek, 30 kwietnia 2019

Edgar Allan Poe - Serce oskarżycielem

Autor ilustracji: Harry Clarke, 1919

Postanowiłem niedawno przeprowadzić pewne testy związane z nagrywaniem głosu i jego obróbką. Początkowo chciałem też porównywać posiadane mikrofony pod kątem ich przydatności w tym właśnie celu, ale ostatecznie stanęło na tym, że... nagrałem audiobooka. Krótkiego, bo krótkiego, w końcu to tylko opowiadanie, ale może ktoś nie zna, a chce poznać. Zapraszam do słuchania i komentowania - od razu jednak zastrzegam, że wiem, że mój głos do czytania nadaje się raczej średnio :)

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Lasermania

Tło historyczne

Trafiłem niedawno na youtubowy kanał Arkadiusza Lubaszki i odżył mój sentyment do "małego" Atari - wszystko za sprawą "Gramy na gazie", gdzie Larek i RetroBorsuk grają w stare gry na "atarynkę". W tym miejscu gorąco polecam miłośnikom Atari ten kanał - bo to, że panowie grają, to jedno, ale jak i co przy tym opowiadają, to ogromna wartość dodana. Można się w ten sposób dowiedzieć mnóstwa rzeczy, których zwyczajnie nie można się było skąd dowiedzieć w czasach świetności maszyn ośmiobitowych.

Do sedna jednak. Po obejrzeniu jednego czy dwóch odcinków "Gramy na gazie" YouTube zaczął mi podpowiadać filmiki z gier, a wśród nich czołówkę z gry Lasermania. Miałem zawsze słabość do muzyki z tej gry, więc sobie - przez sentyment - włączyłem. No i jak to u mnie, nie skończyło się na posłuchaniu - musiałem wpaść na pomysł. Pomysłem tym, jak się może już niektórzy domyślają, było nagranie coverów "laserowych" utworów.

Muzyka bez muzyki

Żeby mieć muzykę "źródłową", wyszukałem w sieci obrazy dyskietek z programem Chaos Music Composer oraz plikiem LASER.CMC. Zamierzałem włączyć program w emulatorze "małego" Atari, nagrać dźwięk i przystąpić do tworzenia coverów. ALE... przecież - skoro zdobyłem plik LASER.CMC - to może skonwertować go na plik .mid i bezpośrednio wrzucić do DAW?

Problem pojawił się od razu - nigdzie nie znalazłem żadnego konwertera, który potrafiłby przerobić pliki .cmc na .mid. Sprawa wydawała się przegrana, kiedy natknąłem się na... specyfikację formatu .cmc. Co może pomyśleć programista, jeśli ma plik, który chce odczytać i opis formatu tego pliku? Oczywiście myśli: sam sobie napiszę konwerter.

No i tak się właśnie stało - odpaliłem wiernego IntelliJa i utworzyłem nowy projekt - CMC2MID. Wprawdzie nie miałem pojęcia, jak utworzyć plik .mid po tym, jak już odczytam dane z pliku .cmc, dla Prawdziwy Programista nie przejmuje się takimi drobiazgami.

Zadanie odczytu danych z pliku Chaos Music Composera było skomplikowane tylko o tyle, że w definicji utworu pojawiają się tam komendy specjalne (w rodzaju: powtórz ten fragment x razy albo skocz n linii naprzód). Nie zajmowałem się za to w ogóle interpretacją definicji instrumentów. Dwa wieczory później dysponowałem już programem, który potrafił "wylistować" zawartość pliku .cmc.

Pozostała jeszcze do zrobienia część tworząca plik MIDI - na szczęście okazało się, że Java ma wbudowaną obsługę tego formatu, więc wystarczyło tylko przenieść zdekodowane informacje o utworze i patternach do nowych struktur i zapisać plik. Trochę zabawy było tutaj ze zmianą organizacji danych - Chaos Music Composer ma budowę "trackerową", że tak to nazwę, w pliku MIDI trzeba było dane przypisać do poszczególnych instrumentów. Koniec końców Studio One zaimportowało ze stworzonego przeze mnie pliku coś, co z grubsza przypominało oryginalny utwór. Pozostała do wykonania część muzyczna.

Walor edukacyjny

Praca nad konwerterem sprawiła mi niespodziewanie dużo frajdy (np. przypomniałem sobie nieco szesnastkowy system liczbowy). Napisanie kilku fragmentów nie było trywialne i trzeba było się nagłówkować nad rozwiązaniem, ale ostatecznie całość elegancko zadziałała. Wprawdzie nie rozwiązałem wszystkich problemów (np. "komendy" skoków są zwyczajnie ignorowane), ale nie było mi to do niczego potrzebne, bo wolałem już przejść do DAW i bawić się muzyką.

Praca nad konwerterem uświadomiła mi jednak, jak bardzo zmieniło się programowanie od czasów ośmiobitowców, przede wszystkim w kontekście "oderwania się" od sprzętu (dacie wiarę, że taki Chaos Music Composer w swoim interfejsie użytkownika - notabene, bardzo prostym i przejrzystym - wyświetlał m. in. adresy w pamięci, gdzie była umieszczana muzyka?

Tak czy owak, zapraszam do przesłuchania efektów - ale to już w osobnym wpisie na profilu Gades.

środa, 24 kwietnia 2019

Perełka - Señorita

Perełka "zastrzeliła" mnie dziś informacją, że Mama obiecała jej wyjazd do Hiszpanii. Bo w Hiszpanii jest fajnie, jest słonecznie i w ogóle świetnie.

- Ale ja nic nie wiem! - oburzam się. - Czy ja też pojadę?

- Tak, nic się nie martw - pociesza mnie Perełka - zabierzemy cię.

Trochę udobruchany pytam:

- A czy Ty wiesz, jak na ciebie będą mówić Hiszpanie?

- Jak?

- Będziesz "señorita Margarita"!

Perełka uderza w głośny śmiech i powtarza parę razy na głos swoje hiszpańskie miano. W końcu pyta:

- A Mama jak się będzie nazywać?

- Pewnie "señora Juana" albo "señora Juanita" - wzywam na pomoc moją śladową znajomość hiszpańskiego.

- A ty?

- Ja będę "señor Conrado"! - mówię z dumą.

- Konrado-babado, masz najgorsze imię - śmieje się Perełka.

- Dlaczego najgorsze? "El nombre es hermoso"! - przypominam sobie cytat z serialu Zorro. Perełka jest strapiona:

- Co powiedziałeś?

- To po hiszpańsku znaczy "To imię jest piękne!"

Perełka macha ręką i stwierdza:

- Przecież mówię, że masz najgorsze imię. Ale na szczęście ja będę señorita Margarita!

poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Wiosna na kwadratowo

Nie udało się dotrzeć do ogrodu botanicznego, więc pozostał własny ogródek. Dzisiaj zatem nieco mniejsza dawka rodzimych kwiatków, za to sfotografowanych innym obiektywem i skadrowanych do kwadratu.

niedziela, 21 kwietnia 2019

Jeszcze trochę kolorów

Dzisiaj nieco kwiatków spoza własnego ogródka - w końcu święta i trzeba się ruszać z domu! Jeśli się uda jutrzejsza wyprawa do ogrodu botanicznego we Wrocławiu, kolorowych zdjęć jeszcze przybędzie, więc już się bójcie.

wtorek, 16 kwietnia 2019

Tulipany i nie tylko

Zima się nie poddaje i po kilku dniach ciepła zafundowała nam kilka zimna. Na szczęście kwiaty również się nie poddają i barwią trawnik:

Jako bonus takie ni to zdjęcie, ni to malunek:

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

[O] Rebeka - Post Dreams

Chciałbym Wam przedstawić dzisiaj zespół młody zespół, który... no, powiedzmy, że przekonał mnie do siebie.

Jak może wiecie albo i nie wiecie, jestem stałym czytelnikiem Estrady i Studia. Można tam poczytać między innymi wywiady z młodymi wykonawcami, którzy publikują swoje produkcje i dają koncerty, trafiając do odbiorców mimo tego, że nie mają podpisanych milionowych kontraktów z wielkimi wytwórniami. Zawsze wywiady są bardzo interesujące i dają możliwość lepszego poznania artystów, których - przyznam szczerze - sam bym nigdy nie wytropił pewnie.

Wywiady wywiadami, ale najważniejsze, że zwykle - gdy jakiś wykonawca szczególnie mnie zaciekawi - sięgam od razu po Spotify i przesłuchuję sobie jego twórczość. No, przynajmniej częściowo i wybiórczo, bo zwykle kończy się na dwóch czy trzech utworach.

W przypadku Rebeki było tak, że przeczytałem wywiad i pomyślałem, że warto byłoby posłuchać tej muzyki. No i włączyłem sobie najpierw Post Dreams.

Dwa albumy dalej zdałem sobie sprawę, że ciągle słucham Rebeki - to znak, że ich muzyka mi "wchodzi". Dla pewności dzień później znów włączyłem Post Dreams i sytuacja się powtórzyła. Odtąd słuchałem tej płyty co najmniej kilkanaście razy.

Gdy się tak zastanawiam, co mnie przyciąga, to przede wszystkim głos założycielki formacji, Iwony Skwarek (drugim członkiem zespołu jest Bartosz Szczęsny). W paru momentach ów głos jest taki, że aż przyjemne ciarki po plecach latają. Do tego dochodzi bardzo przyjemna i mało skomplikowana muzyka (co nie znaczy - prostacka, wręcz przeciwnie!) i mamy coś, czego naprawdę chce się słuchać. I co da się włączyć także "w tle", do pracy.

Polecam zatem - słuchajcie, a się nie zawiedziecie. Przynajmniej mam nadzieję - ja nie zawiodłem się na pewno.

niedziela, 14 kwietnia 2019

Kiermasz wielkanocny

Niedziela palmowa na szczęście przywróciła słońce na niebo, więc można było wybrać się na specjalnie zorganizowany kiermasz wielkanocny. A tam, jak to na kiermaszu, można się było obkupić przed Wielkanocą. Oprócz tego było kilka miejsc "robót ręcznych" - lepienie kurczaczków z plasteliny, przygotowanie "ogrodu w słoju", malowanie twarzy czy kącik malowania balonika. A wszystko to w miejscowym "domu ceramiki", gdzie na przykład chodzą na zajęcia przedszkolaki.

Jako bonus zdjęcie osiołka, który jest nieco zaskoczony sporą frekwencją na kiermaszu: