Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2018

Podział

Obraz
Od dłuższego czasu coraz więcej na moim blogu wpisów związanych z muzyką, a coraz mniej z grafiką i fotografią. Nie czas i miejsce, by dociekać teraz przyczyn, niemniej osoby, które zaczynały czytać mojego bloga lata temu, mogą się czuć zawiedzione dużą liczbą mało interesujących wpisów. Postanowiłem zatem założyć osobnego bloga "muzycznego" , żeby nie zaśmiecać strony Ladaco . Od teraz nie będą się już tutaj pojawiały wpisy związane z muzyką lub oprogramowaniem muzycznym. Myślałem, czy nie usunąć istniejących (są przeniesione na nowego bloga), ale szkoda mi komentarzy, więc raczej zostaną. Zatem zapraszam na https://gadesound.blogspot.com/ !

Tysiąc książek w jednej

Obraz
Nie pasuję do statystyk Lubię książki - bardzo. Zawdzięczam to Tacie, który od małego zapewniał mi lektury - od Bahdaja, przez Szklarskiego, Nienackiego, Ożogowską po Niziurskiego i Sienkiewicza. Czytałem dużo i czytam nadal, chociaż z niepokojem zauważam, że coraz częściej zdarzają mi się dłuższe przerwy, po których "nadrabiam". Szacuję, że tak czy owak rocznie pokonuję ponad 50 tomów, co wprawdzie nie jest żadnym rekordem, ale w końcu w czytaniu nie o rekordy chodzi. Z czytaniem jest jednak pewien problem - gdzieś trzeba te wszystkie książki trzymać. Tata ma sporą biblioteczkę, idącą w tysiące tomów, ja poszedłem w inną stronę. Mnie bowiem uwiódł Kindle . Elektronika? Ble! To w sumie dość ciekawe, bo zasadniczo nienawidzę czytać na ekranie (laptopa czy smartfona). Kiedy jednak po raz pierwszy zobaczyłem e-papier w Kindle'u , wiedziałem, że to urządzenie dla mnie. Nie chcę tutaj zachwalać konkretnego modelu i skupiać się na osiągach technicznych, bo w sumie jest

Gaz nikogo nie obchodzi

Obraz
Dziś historia prosto z życia pana K. Jak wiecie lub nie, pan K. kupił dom-bliźniak i po wielu, wielu nerwowych miesiącach ma się do niego wkrótce wprowadzić, zostało tylko kilka rzeczy do załatwienia, między innymi uruchomienie pieca gazowego. Serwisant pieca został umówiony na czwartek. Przyjechał, porobił analizy spalin, wyjaśnił obsługę, podbił książeczkę i pojechał. Prosta sprawa. Pan K., jako że jeszcze nikt w domu nie mieszka, piec wyłączył, gaz zakręcił. W sobotę pan K. wraz z rodziną przyjechali do domu. Pan K. zajął się skręcaniem mebli, córka - zabawą, a żona pana K. - porządkami w łazience. I to ona pierwsza poczuła zapach gazu. Faktycznie, przy zamkniętych drzwiach od łazienki czuć było gaz. Piec został wyłączony, gaz zakręcony. Serwisant nie odbierał telefonu. W poniedziałek pan K. wziął urlop, żeby oddać się błogiemu załatwianiu spraw w urzędzie gminy - zgłoszenie do podatku, umowa na śmieci, zameldowanie. Dodatkowo trzeba było coś zrobić z tym nieszczęsnym gazem.

Weekendowe kręcenie

Obraz
No, może nie tyle kręcenie, co skręcanie. A jeśli skręcanie, to mebli, choć wyjątkowo nie z Ikei. Tak czy owak - dwa śmiało można z półtorej dniówki wyliczyć. I całe szczęście, że mam już wkrętarkę, bo bez niej chyba po już po sobocie odpadłyby mi ręce... Teraz jeszcze "tylko" skręcenie łóżka i pokoi Perełki będzie umeblowany. Pomijam rozstawianie tego wszystkiego, bo to już będzie przysłowiowy "pikuś".

[O] John Grisham - Adept

Obraz
Trwa ciągle "faza Grishama" - pochłaniam kolejne tytuły i tym razem padło na "Adepta", który był już wydany w Polsce pod tytułem "Prawnik" (swoją drogą, strasznie nie lubię, jak wydaje się tę samą powieść pod różnymi tytułami - mam wrażenie, że bardziej niż o względy merytoryczno-językowe chodzi tu o zmylenie czytelnika, który kupi daną książkę, "bo jej nie czytał"; a wierzcie, wydawcy, nie każdy rzuca się do przeczytania streszczenia na okładce!). Szybko o fabule O fabule nie ma się co za bardzo rozpisywać: młody prawnik, Kyle McAvoy, zostaje zmuszony do pracy dla wielkiej kancelarii adwokackiej i podjęcia działań niezgodnych z etyką zawodową. W tle przewijają się firmy, FBI, pieniądze, piękne kobiety i zastępy prawników. Co nieco smęcenia Książkę czyta się szybko i z zaangażowaniem (przynajmniej tak było w moim przypadku), bo akcja - choć niespieszna - dostarcza odpowiedniej dozy napięcia, zwłaszcza w drugiej części. Głównego bohatera d

[M] Cubase stary i Cubase nowy

Obraz
Człowiek stary jest, a głupi. Taka refleksja naszła mnie, kiedy znalazłem banalne rozwiązanie trudnego (zdawałoby się) problemu. Pisałem już kiedyś, że używam Cubase w wersji 9.5, z którą jest związana pewna zagwozdka. Otóż od wersji 8 Cubase jest aplikacją czysto 64-bitową, co skutkuje tym, że akceptuje również wyłącznie 64-bitowe wtyczki VST (a i to nie wszystkie - każda wtyczka jest skanowana i "oceniana" przez tzw. Sentinela, który w razie "wątpliwości" umieszcza ją na black liście i nie pozwala z niej korzystać) No i wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że przez ostatnie lata udało mi się w Cubase popełnić parę utworów - m. in. "Neptunus" . Użyłem w nich kilku darmowych instrumentów VST, które istnieją wyłącznie w wersji 32-bitowej (i wiem na pewno, że nie powstaną wersje 64-bitowe - pisałem o tym z ich autorami). Oznacza to tyle, że w wersji 9 Cubase'a nie dam rady prawidłowo wczytać takich projektów... Pierwszy pomysł Początkowo chc

[O] John Grisham - Samotny wilk

Obraz
Wspominałem niedawno , że miałbym ochotę przeczytać coś Grishama. Faktycznie, lektura Outsidera Stephena Kinga przypomniała mi o książkach autora Klienta , Firmy czy Raportu Pelikana . Tutaj - podobnie jak u Kinga - nie jestem z tytułami na bieżąco, więc dość losowo wybrałem Samotnego wilka . Przy okazji udało mi się zaktualizować Kindle'a i skonfigurować stronę Amazona, żeby przesyłać wygodnie książki za pomocą wi-fi. Co nieco o treści Powieść opisuje losy prawnika, Sebastiana Rudda, który jest "adwokatem ulicy", czyli podejmuje się obrony największych szumowin (w myśl zasady, że każdy zasługuje na obrońcę). Rudd jest samotnikiem, którego jedynym towarzyszem jest Partner - kierowca, ochroniarz i człowiek do wszystkiego. Bohater opowiada nam swoje losy z własnej perspektywy, co jest ciekawym zabiegiem, zwłaszcza podczas śledzenia procesów na sali sądowej. Całość akcji podzielona jest na kilka części, które teoretycznie są osobnymi opowieściami, jednak ostatecznie

[M] Output - dziwna sprawa

Obraz
W swojej bogatej bibliotece instrumentów wszelakich mam grupkę aplikacji, wydanych pod szyldem Output - między innymi znajduje się tutaj Substance , Analog Strings , Analog Brass & Winds , Arcade , Exhale czy Signal . Jako że od jakiegoś czasu pracuję nad materiałem na nową płytę, zacząłem się zastanawiać, dlaczego tak mało wykorzystuję produktów Output , mimo że niegdyś wydawały mi się rewolucyjne i rewelacyjne? Początki - Analog Strings Od tego instrumentu zaczęły się moje kontakty z Output . Analog Strings miało być idealnym rozwiązaniem w czasie, kiedy poszukiwałem (intensywnie) dźwięków smyczków i padów (których nigdy nie jest mi dosyć). Prezentacje w necie - wspaniałe. A gdy instrument znalazł się u mnie - rozczarowanie. Chociaż może to za dużo powiedziane - jest tutaj sporo świetnych brzmień, jednak to nie do końca było to, czego oczekiwałem. Analog Strings trafiło więc na półeczkę "kiedyś się przyda", przegrywając z PadShopem Pro Steinberga oraz Luftrumo

[O] Stephen King - Outsider

Obraz
Krótki wstęp Zasadniczo bardzo lubię prozę Stephena Kinga. Cenię jego celność w tworzeniu charakterystyk postaci, wiecie, te drobne smaczki, dzięki którym nawet drugo i trzecioplanowe postacie mają jakiś indywidualny rys. Jednocześnie mam z Kingiem pewien problem - nie śledziłem jego dokonań z ostatnich 10-15 lat i tylko z opowiadań czy wrażeń innych dowiaduję się, że albo "King jest ciągle w formie", albo że "King się skończył". Cóż, pewnym wyznacznikiem dla mnie osobiście była dwa czy trzy lata temu lektura "Bastionu". Mnie osobiście "Bastion" nie zachwycił, bardziej wymęczył, był jednak sygnałem, że King potrafi eksperymentować i zaskoczyć (czy pozytywnie, to inna sprawa). I w sumie z takiej właśnie pozycji przeczytałem "Outsidera" - żeby zobaczyć, z czym King sobie tym razem poeksperymentuje. Rzut oka na fabułę Oczywiście, postaram się niczego nie zdradzać bardziej niż wydawca - fabuła z grubsza rzecz biorąc bazuje na pojawi

Facebook przydatny?

Obraz
Nie przepadam za Facebookiem - traktuję go bardziej jako komunikator i tablicę ogłoszeń niż jako miejsce, ehm, twórczej ekspresji. Tym razem jednak muszę przyznać, że dzięki zgromadzonej tam społeczności udało się zrobić coś dobrego! W zeszłym tygodniu we wrocławskim ZOO została znaleziona karta pamięci. Niby strata niewielka, w końcu taka karta to wydatek 30-50 złotych. Rzecz w tym, że zawierała zdjęcia z kilku ostatnich lat i były to zdjęcia pewnego maluszka, który się w tym czasie urodził i dorastał. Czyli - jeśli rodzice nie zgrali tych zdjęć - karta była niemal bezcenna! I tu do gry wszedł właśnie Facebook - opublikowana wiadomość o znalezieniu karty została udostępniona w kilka dni ponad dwa tysiące razy. I trafiła wreszcie tam, gdzie trafić miała. Dzięki temu karta dziś albo jutro ruszy w pocztową podróż do właścicielki i, miejmy nadzieję, "wszystko dobrze się skończy". Ludzie są niesamowici! Dopisek z 23 sierpnia 2018 - dostałem informację, że po prawie dwóc

[K] Vivaldi po pół roku

Obraz
Od lutego używam i w pracy, i w domu przeglądarki Vivaldi . Zastąpiła mi Operę i Firefoksa , a że sprawuje się bardzo dobrze, chciałbym pokrótce przedstawić kilka funkcji, które są tu obecne i rzeczywiście uprzyjemniają pracę. Wiele zakładek jako jedna Na początek funkcja, która przydaje się osobom prowadzącym bloga, a jednocześnie posiadającym tylko jeden monitor. Zaznaczamy klikiem myszki z wciśniętym klawiszem Ctrl dwie zakładki (w jednej mamy edytor posta, w drugim - podgląd) i z menu kontekstowego wybieramy polecenie Tile 2 tabs : Teraz okno przeglądarki podzieliło się na dwa obszary (w jednej zakładce!) - możemy spokojnie pisać posta i na bieżąco wyświetlać jego podgląd, bez konieczności badania zawartości w drugiej zakładce: Podobnie możemy zrobić dla trzech czy czterech zakładek, chociaż nie potrafię sobie akurat do tego wyobrazić zastosowania. Jeśli chcemy powrócić do poprzedniego widoku, klikamy prawym klawiszem na "wspólnej" zakładce i wybieramy Unti

Z archiwum K - "Manekin"

Obraz
Fotografowanie manekinów jest przyjemne. Manekiny się nie męczą, nie peszą, nie narzekają. Nie zmieniają wyrazu twarzy, więc wystarczy znaleźć taki model, który pasuje do naszej wizji (albo po prostu się nam podoba). Jednak istnieje pewna pułapka, o której nie wiedziałem, publikując swego czasu fotografie manekinów. Ta pułapka to fetyszyści (bo nie wiem, jak ich inaczej nazwać). Poniżej zdjęcie, które swego czasu wzbudziło pewną niezdrową sensację - nie mam pojęcia dlaczego, ale zaczęły pojawiać się pod nim komentarze typu "Zabójczo piękna", "Chciałbym, żeby tak wyglądała moja żona" albo "Czy masz więcej zdjęć tego typu?". W dodatku jeden z oglądających chciał je dodać do galerii, w której umieszczano, hm, dość perwersyjne zdjęcia manekinów... Przyznam, że tego się nie spodziewałem. Usunąłem zdjęcie - dodałem je wprawdzie później ponownie, ale już jako "scrap", żeby uniknąć podobnej sytuacji. I powiem Wam, że od tego czasu jakby rozważniej pu

[M] Acon Acoustica

Obraz
Obróbką dźwięku zajmuję się nie od dzisiaj i już od dwudziestu niemal lat wiem, że w podręcznym arsenale bardzo przydaje się szybki i mały edytor audio. Jakoś tak mam, że przed wrzuceniem ścieżek audio do DAW chcę, by były już maksymalnie przygotowane - odszumione, znormalizowane itp. Do tej pory używałem trzech aplikacji: Cool Edit Pro 2.1 (obecnie dostępny w modelu subskrypcyjnym Adobe jako Audition ), Audacity (jako rozwiązanie awaryjne, gdy nie ma żadnych innych edytorów pod ręką) oraz Sound Forge 12 (odkąd na nowo zająłem się muzyką dwa lata temu). Miałem też przelotny, dość krótkotrwały romans z WaveLabem od Steinberga . Dlaczego nie Sound Forge? Nie mogę, naturalnie, powiedzieć, żeby Sound Forge był kiepskim programem. Jest po prostu programem nieprzyjaznym (dla mnie). Ma spore możliwości, tego nie neguję, ale obsługuje mi się go tak topornie i niewdzięcznie, że przez dwa lata nie mogłem się do niego przekonać. Do tego ostatnio zdarzyło mu się zniszczyć plik dźwiękowy p

Trzydziestka lekką ręką

Obraz
Nie da się ukryć, że ostatnio lato pokazuje, na co je stać - dzień w dzień ponad 30 o C. Spanie na kołdrze, bez przykrycia. Zwiększone spożycie lodów i napojów. Ledwie zipiąca klimatyzacja albo pootwierane okna. Buczące wentylatory. Ale czy na początku sierpnia można chcieć czegoś innego? Niech żyje klasyczne lato i rozgrzane do białości słońce!