poniedziałek, 18 lutego 2019

Expectation nie tylko w BandCamp

Osoby, które niespecjalnie przepadają za serwisem BandCamp, gdzie opublikowałem Expectation, mogą skorzystać już z serwisów streamingowych, czyli Spotify, Tidal, Deezer czy Amazon Music. Lada chwila album powinien być też dostępny w Apple Music. Pełna lista serwisów poniżej:

  • Spotify
  • Apple Music
  • iTunes
  • Google Play/YouTube
  • Amazon
  • Pandora
  • Deezer
  • Tidal
  • Napster
  • iHeartRadio
  • ClaroMusica
  • Saavn
  • Anghami
  • KKBox
  • MediaNet

Życzę przyjemnego słuchania!

Czarodziejski flet

To było bardzo miłe popołudnie we wrocławskim Teatrze Lalek. Dlaczego? Bo córka zabrała mnie (a raczej całą rodzinę) na "Czarodziejski flet". To była moja pierwsza wizyta w tym teatrze i bardzo się cieszę, że przedstawienie było tak dobre!

Źródło: https://teatrlalek.wroclaw.pl/

Ogólnie "Czarodziejski flet" był już mi znany wcześniej, ale tak naprawdę podobała mi się z niego tylko muzyka, bo samo libretto sprawiło na mnie wrażenie mocno niejasnego i wydumanego. Na szczęście Marek Zákostelecký, reżyser, podszedł do adaptacji na tyle twórczo, że i historia jest w miarę czytelna (szczególnie dla dzieci!), a na domiar złego - zabawna!

Źródło: https://teatrlalek.wroclaw.pl/

Duża w tym wszystkim jest też zasługa zespołu, z którego na pewno należy wyróżnić Grzegorza Mazonia w roli samego Mozarta. Postać ta, będąca jednocześnie narratorem, śpiewakiem, muzykiem wzbudzała salwy śmiechu wśród dzieci (i nie tylko) i była zagrana bardzo dobrze. Reszta obsady także wypadła świetnie, a pięknych głosów Królowej Nocy (w tej roli Patrycja Łacina-Miarka) czy Sarastra (Krzysztof Grębski) nie spodziewałem się w przedstawieniu dla najmłodszych.

Źródło: https://teatrlalek.wroclaw.pl/

Wypada także podkreślić pomysłową i przemyślaną scenografię (teatrzyk cieni - genialne!) oraz muzykę (choć tu, wiadomo, częściowo chwali się Mozarta). W zasadzie trudno znaleźć mi jakieś niedociągnięcia - i nie będę ich szukał na siłę.

Źródło: https://teatrlalek.wroclaw.pl/

Cieszę się z tej wizyty w teatrze tym bardziej, że "Czarodziejski flet" właśnie schodzi z afisza i od marca nie będzie go już w repertuarze - zdążyliśmy więc przysłowiowym rzutem na taśmę. Perełka była zachwycona i podobały jej się wszystkie postaci, co sprawiło, że mnie się przedstawienie podobało w dwójnasób.

Tylko szkoda, że tradycyjna wersja dla dorosłych jest... no, mniej porywająca...

Źródło: https://teatrlalek.wroclaw.pl/

Informacje

Libretto: Emanuel Schikaneder
Tłumaczenie: Bogdan Ostromęcki, Witold Rudziński
Reżyseria: Marek Zákostelecký
Adaptacja: Marek Zákostelecký, Elżbieta Chowaniec
Dramaturgia: Elżbieta Chowaniec
Scenografia: Marek Zákostelecký
Opracowanie muzyczne: Vratislav Šrámek
Korepetycje wokalne: Magdalena Śniadecka
Choreografia: Aneta Jankowska
Wizualizacje: Robert Maniak, Alicja Pietrucka

Obsada

Trzy damy Królowej Nocy: Anna Bajer, Kamila Chruściel, Jolanta Góralczyk
Sarastro, Kapłan Izydy i Ozyrysa: Krzysztof Grębski
Papageno, ptasznik Królowej Nocy: Marek Koziarczyk
Pamina, córka Królowej Nocy: Marta Kwiek / Agata Cejba (gościnnie)
Królowa Nocy, Pamina: Patrycja Łacina-miarka
Mozart: Grzegorz Mazoń
Tamino, książe egipski: Sławomir Przepiórka
Papagena: Edyta Skarżyńska

niedziela, 17 lutego 2019

[S] Mokro i sucho

Dziś krótka fotograficzna relacja z wrocławskiego ZOO. Trochę zwierzaków z wody i trochę z miejsc suchych - może jeszcze uzbieram lądowe zwykłe. Systematyka niestandardowa, ale obrazowa. Zapraszam do oglądania!

niedziela, 10 lutego 2019

Perełka - Rysunkowe zagadki

Rysujemy. To znaczy, Perełka rysuje, a Tata zgaduje, co to takiego. Niektóre rysunki są bardzo udane (na przykład baranek czy pszczoła), a niektóre są... bardzo odkrywcze.

- Tu ci, Tata, narysuję takie coś... - mówi Perełka i coś tam maże na papierze. Co - nie wiadomo, bo Tata leży na łóżku i nie wszystko na biurku widzi.

W końcu nadchodzi chwila prawdy i...

- Co to jest? - pyta Tata.

- Ślimak - wyjaśnia cierpliwie Perełka.

- Ślimak? A nie ma tu czegoś za dużo? - Tata wskazuje palcem na część budzącą wątpliwości.

- Oj, Tata - przewraca oczami Perełka - bo on ma dwa pokoje: sypialnię, a tu z przodu - łazienkę.

- Aha...

Perełka wzrusza ramionami:

- No, żeby nie musiał daleko biegać, jak mu się zachce.

sobota, 9 lutego 2019

Kwiatki domowe w lutym

Kwiaty są piękne o każdej porze roku, ale w styczniu czy lutym szczególnie cieszą oko - są jednym z niewielu kolorowych roślinnych akcentów. Aż szkoda nie sfotografować!

czwartek, 7 lutego 2019

Expectation cyfrowo

Dzisiaj opublikowałem mój najnowszy album, czyli Expectation - na razie w postaci cyfrowej, w serwisie BandCamp. Wersja CD się tworzy - trzeba przygotować okładkę i nadruk na płytę, wytłoczyć i tak dalej. Tym niemniej, słuchać już można, do czego gorąco namawiam - a krytyczne uwagi najlepiej zamieszczać w komentarzach!

środa, 6 lutego 2019

[K] Do znudzenia - przeglądarki

Co jakiś czas robię sobie przegląd rynku przeglądarek. Po co? W sumie moja praca bazuje w dużej mierze na testowaniu oprogramowania działającego właśnie w przeglądarkach, więc siłą rzeczy używam kilku z nich równolegle, aby sprawdzać działanie aplikacji. Poza tym lubię od czasu do czasu potestować sobie, co też ludzie ciekawego wymyślili.

Ranking popularności

Według danych ze strony https://www.w3schools.com/browsers/, obecnie bezwzględną dominację zapewniła sobie przeglądarka Chrome, której używa ponad 80% użytkowników - wcześniej taka sytuacja miała miejsce w połowie 2004 roku, kiedy ponad 80% popularności miał... Internet Explorer.

Drugie miejsce w rankingu zajmuje Firefox, który ma nadzieję po gruntownej przebudowie na wzrost - ale póki co, z miesiąca na miesiąc traci popularność i być może w chwili obecnej spadł już poniżej 10%.

O drugie i trzecie miejsce walczą zgodnie Edge/IE oraz Safari, tradycyjnie w niespełna dwuprocentowym ogonie ciągnie się Opera. Reszta przeglądarkowego tłumu nie załapała się do rankingu.

Rzecz jasna, wyniki popularności zależą też od tego, jaki serwis i w jaki sposób gromadzi dane o przeglądarkach użytkowników - na Wikipedii można porównać dane z końcówki ubiegłego roku dla kilku najpopularniejszych pomiarów. Generalnie jednak Chrome wszędzie wygrywa, różnice występują w środku stawki(raz wyżej jest Safari, raz Edge, a raz Firefox).

Silniki trzy

Obecnie dominującym silnikiem renderującym w przeglądarkach jest Blink (ponad 40% rynku), który niedawno został nawet wrzucony do Edge'a, zastępując w nim autorski silnik Microsoftu. Alternatywami są WebKit (m. in. Safari) oraz Gecko (Firefox i pochodne). W statystykach widnieją wprawdzie jeszcze stare silniki Trident (Internet Explorer) oraz Presto (stara Opera), ale od lat nie są już one rozwijane i prawdopodobnie ich udział w rynku będzie dążył do zera.

Co komu potrzebne

Zasadniczo dostrzegam dużą unifikację przeglądarek - zdecydowana większość bazuje na projekcie Chromium, z którego wywodzą się m. in. Chrome, Vivaldi, Comodo Dragon, Slimjet czy Opera i Edge. Ma to swoje oczywiste zalety - spójny sposób wyświetlania stron WWW, wspólne narzędzia (np. devkit dla programistów) czy - chyba najważniejsze - wspólna baza rozszerzeń.

Właściwie doszliśmy obecnie do sytuacji, gdy o przewadze danej przeglądarki nad innymi decydują na dobrą sprawę tylko osobiste preferencje użytkownika. Oczywiście, są jeszcze różnice w wydajności, zwłaszcza jeśli chodzi o interpretację JavaScript. Przeprowadziłem kilka samodzielnych testów w serwisie JetStream) i otrzymałem następujące wyniki:

  • (Blink) Brave 0.55.22 - 96.8
  • (Gecko) Firefox 65.0 - 81.9
  • (Blink) Opera 57.0.3098.116 - 72.7
  • (Trident) Internet Explorer 11.0.9600.19236 - 56.2
  • (Blink) Vivaldi 2.2.1388.37 - 58.3

Wnioski zostawię Wam - według serwisu, im wyższa ocena, tym lepiej.

Niemniej mało kto przed wyborem przeglądarki przeprowadza pomiary - raczej szukamy w niej jakiejś unikalnej, pożądanej przez nas funkcji (np. fajną rzeczą w Operze jest tryb "turbo" lub wbudowany bloker reklam - mimo że bez problemu można dodać rozszerzenie do usuwania reklam). Czasem rolę grają przyzwyczajenia albo... uprzedzenia - np. niektórzy ludzie unikają popularnego Chrome'a, bo zniechęca ich duże zapotrzebowanie tej przeglądarki na zasoby komputera (pamięć!) lub boją się o poufność swoich danych - krąży przecież plotka, że Google wyciąga za pomocą Chrome'a mnóstwo danych o użytkownikach.

Ale co wybrać?

Dla osób, które nie potrzebują przeglądarki "zawodowo", w zasadzie jest wszystko jedno, na co się zdecydują. Można użyć szybkiego Firefoksa, można popularnego (ale zasobożernego) Chrome'a. Jeśli ktoś ma Windows 10, może pozostać przy wbudowanym weń Edge'u.

Bardziej zaawansowani użytkownicy powinni wziąć pod uwagę szybkość pracy i oferowane specjalne funkcje - na przykład synchronizację konta przeglądarki (pomaga synchronizować dane między przeglądarkami zainstalowanymi np. na komputerze stacjonarnym, laptopie i w smartfonie), blokowanie reklam, narzędzia deweloperskie czy specjalne panele lub tryby przeglądania stron.

Słowo na koniec

I w sumie z tych wszystkich statystyk i pomiarów wynika tylko tyle, że warto poszukać przeglądarki zwyczajnie wygodnej. A tego już tak łatwo zmierzyć się nie da - dla jednego wygodne są przyciski z prawej, dla drugiego z lewej, ten wybierze takie kolory, tamten - inne. Ktoś woli gesty, inny - skróty klawiaturowe.

Ja tymczasem pozostaję przy Vivaldim, mimo że wydajnościowo nie jest obecnie zbyt rewelacyjny (że tak to eufemistycznie określę). Przyzwyczaiłem się do niego, mam te swoje panele po lewej stronie, polubiłem kolorowanie zakładek w zależności od odwiedzanej strony oraz tryb czytania. No i ten czarny interfejs użytkownika...

wtorek, 5 lutego 2019

Muzyczny Kwiat jabłoni

Znacie zespół Kwiat jabłoni? Nie? Ja też nie znałem - do dzisiaj. Nieoceniony Krzysiek przysłał mi pytanie, czy słyszałem ich nagranie i co sądzę. Zainteresowałem się więc.

Znów pomógł Spotify i szybko odszukałem płytę "Niemożliwe", która ukazała się pierwszego lutego. Włączyłem.

Zespół tworzą dwie osoby, rodzeństwo Kasia i Jacek Sienkiewiczowie. Oboje śpiewają, a za instrumentarium wystarcza im fortepian (Kasia) i mandolina (Jacek). No dobrze, Jacek dodaje do tego trochę elektroniki, ale dość oszczędnie, niczego nie odbierając minimalistycznym kompozycjom. Wokale są bardzo przyjemne, a teksty niegłupie, więc przyznaję bez bicia, że zostałem pozytywnie zaskoczony. Charakter muzyki trochę skojarzył mi się z niektórymi utworami Zaz, a że Zaz lubię, to i Kwiat jabłoni chyba też polubię.

I teraz się zastanawiam, czy próbować dostać się na ich koncert we Wrocławiu? Bo to już 27 lutego. Podejrzewam, że na żywo duet tylko zyskuje. No nic, na razie pozostaje słuchanie płyty. A czy polecam? Jeśli lubicie delikatny popowy folk, to jak najbardziej.

[O] Vangelis - Nocturne

Najnowszy album Vangelisa wziął mnie z zaskoczenia. Pod koniec stycznia zobaczyłem informację, że właśnie ukazała się płyta "Nocturne. The Piano Album". Tutaj swoją siłę pokazało Spotify, bowiem bez biegania po sklepach czy zamawiania przez internet mogłem po prostu włączyć odtwarzanie i już. I jako całą recenzję mógłbym zamieścić jedno słowo: warto.

Nie będę krył, że Vangelis to jeden z moich ulubionych kompozytorów i cenię go bardziej niż np. Jarre'a czy Oldfielda. I trzeba też jasno powiedzieć, że Vangelis jakimś cudem unika "wpadek", jakie przytrafiają się Francuzowi i Brytyjczykowi - albumów wtórnych, nudnych czy wybitnie komercyjnych (w negatywnym tego słowa sensie). Być może jest przez to mniej popularny i praktycznie poza klasycznymi "Rydwanami ognia" nieobecny w mediach, ale to mi akurat w ogóle nie przeszkadza.

I tak sobie słucham, i słucham, jak Grek gra na fortepianie (taki charakter mają zamieszczone na albumie utwory). Większość to rzeczy premierowe, ale jest kilka perełek w nowym wykonaniu, np. "To the Unknown Man" czy moje ukochane "La petite fille de la mer" oraz "Conquest of Paradise". 17 pięknych melodii, które naprawdę relaksują. Nowe kompozycje nie wbijają się może w pamięć, ale "Nocturnal Promenade" czy "Through the Night Mist" na pewno należy uznać za udane.

Cóż więcej pisać - jestem ogromnie zadowolony, że dowiedziałem się o tej płycie. Vangelis nie zawodzi i dobrze jest czasem posłuchać jego kompozycji w wykonaniu mniej orkiestrowym, za to intymniejszym i delikatnym. Moim zdaniem to bardzo dobre wydawnictwo i gorąco zachęcam do posłuchania.

poniedziałek, 4 lutego 2019

[O] Flash i Supergirl

Z braku laku zapoznałem się ostatnio z dwoma serialami, bazującymi na komiksach wydawnictwa DC: "Flashem" i "Supergirl". Chciałem sprawdzić, jak mają się one do seriali Marvelowych, czyli "Luke'a Cage'a", "Iron Fista", "Daredevila" i reszty. No i się dowiedziałem - szczegóły niżej i z góry przepraszam za możliwe spoilery.

Zastrzegam też od razu, że fanem komiksów DC nie jestem, nie czytam ich i nie zbieram, całą wiedzę czerpiąc wyłącznie z kina. Stąd - być może - dość sceptyczne podejście, ale z drugiej strony, tak samo nie czytam komiksów Marvela, a seriale oparte na komiksach tego właśnie wydawnictwa bardziej mi przypasowały...

Miłe złego początki

Oba seriale są bardzo do siebie podobne, jeśli chodzi o podejście i podobnie, jak u Marvela, występują tu odcinki czy całe wątki, które przeplatają jeden serial z drugim (oczywiście, trzeba tu mieć w pamięci, że dochodzi do tego uniwersum także "Arrow" czy "DC's Legends of Tomorrow").

W obu serialach zaczyna się dobrze - widać dużo optymizmu i naiwności, ale w porządku, mnie to akurat pasowało. Zarówno Barry Allen, jak i Kara Danvers są sympatyczni, ładni i budzą pozytywne emocje, zaś rozwiązywane przez nich problemy są może i infantylne, ale pasują do charakteru fabuły.

Dobra passa trwa zarówno we "Flashu", jak i w "Supergirl" jakieś półtora sezonu - no dobrze, może dwa sezony. A potem...

Ostry zjazd

Mam dziwne wrażenie, że w obu przypadkach zapału i pomysłów starczyło właśnie na dwa sezony. Potem zaczęło się rozpaczliwe szukanie sposobu, czym zapełnić kolejne odcinki.

"Flash" zaczął się potykać o własne nogi pod koniec drugiego sezonu - ciągłe podróże w czasie, zmiany charakterów postaci, wciskanie na siłę związku Barry'ego z Iris... Zoom był już nieco męczący, ale dopiero Savitar z sezonu trzeciego przeciągnął strunę...

Z "Supergirl" jest gorzej, bo obejrzałem nie tylko kiepski trzeci sezon, ale także ponad połowę czwartego. Pomijam już wpadki tłumaczy, którzy nie mogli się zdecydować, czy tłumaczyć nazwy głównych przeciwników, czy zostawić oryginalne. Ale FABUŁA!... Sezon trzeci to walka z super-potężnymi world killers, powrót Mon-Ela i... odnalezienie ocalałych Kryptonian, dryfujących na małej planecie (planetoidzie?) Jednak to sezon czwarty przebija wszystko inne: fabułę osnuto tutaj na prześladowaniach Obcych, więc przez wszystkie odcinki mamy wzniosłe mowy o tym, jak to wszyscy są równi, a Ameryka kocha swoje przybrane dzieci...

Tak ogólnie

Można się zastanawiać, po co oglądałem aż tyle, skoro wszystko zmierzało do nieubłaganie słabego finału? W obu przypadkach było podobnie: polubiłem głównych bohaterów. I oglądałem dla nich - licząc, że jednak stanie się cud i oba seriale wyjdą w końcu na prostą. Niestety. O ile "Flash" jeszcze jako tako się wybronił (powiedzmy), to "Supergirl" kompletnie pogrążyła się czwartym sezonem. Tym samym odeszła mnie całkiem ochota na obejrzenie serialu, do którego się to wszystko zaczęło, czyli "Arrow".

Podsumowując, nie zachęcam nikogo do oglądania. Można rzucić okiem na odcinki pilotażowe - i tyle. Chyba, że bardzo, ale to bardzo się nudzicie i macie słabość do postaci w trykotach.

niedziela, 3 lutego 2019

Nocą też jest fajnie

Pogoda wprawdzie nie sprzyja ostatnio, ale zawsze można poczekać na noc i próbować coś "ustrzelić" po zmroku. Na przykład po raz "enty" - Łysego: