środa, 6 lutego 2019

[K] Do znudzenia - przeglądarki

Co jakiś czas robię sobie przegląd rynku przeglądarek. Po co? W sumie moja praca bazuje w dużej mierze na testowaniu oprogramowania działającego właśnie w przeglądarkach, więc siłą rzeczy używam kilku z nich równolegle, aby sprawdzać działanie aplikacji. Poza tym lubię od czasu do czasu potestować sobie, co też ludzie ciekawego wymyślili.

Ranking popularności

Według danych ze strony https://www.w3schools.com/browsers/, obecnie bezwzględną dominację zapewniła sobie przeglądarka Chrome, której używa ponad 80% użytkowników - wcześniej taka sytuacja miała miejsce w połowie 2004 roku, kiedy ponad 80% popularności miał... Internet Explorer.

Drugie miejsce w rankingu zajmuje Firefox, który ma nadzieję po gruntownej przebudowie na wzrost - ale póki co, z miesiąca na miesiąc traci popularność i być może w chwili obecnej spadł już poniżej 10%.

O drugie i trzecie miejsce walczą zgodnie Edge/IE oraz Safari, tradycyjnie w niespełna dwuprocentowym ogonie ciągnie się Opera. Reszta przeglądarkowego tłumu nie załapała się do rankingu.

Rzecz jasna, wyniki popularności zależą też od tego, jaki serwis i w jaki sposób gromadzi dane o przeglądarkach użytkowników - na Wikipedii można porównać dane z końcówki ubiegłego roku dla kilku najpopularniejszych pomiarów. Generalnie jednak Chrome wszędzie wygrywa, różnice występują w środku stawki(raz wyżej jest Safari, raz Edge, a raz Firefox).

Silniki trzy

Obecnie dominującym silnikiem renderującym w przeglądarkach jest Blink (ponad 40% rynku), który niedawno został nawet wrzucony do Edge'a, zastępując w nim autorski silnik Microsoftu. Alternatywami są WebKit (m. in. Safari) oraz Gecko (Firefox i pochodne). W statystykach widnieją wprawdzie jeszcze stare silniki Trident (Internet Explorer) oraz Presto (stara Opera), ale od lat nie są już one rozwijane i prawdopodobnie ich udział w rynku będzie dążył do zera.

Co komu potrzebne

Zasadniczo dostrzegam dużą unifikację przeglądarek - zdecydowana większość bazuje na projekcie Chromium, z którego wywodzą się m. in. Chrome, Vivaldi, Comodo Dragon, Slimjet czy Opera i Edge. Ma to swoje oczywiste zalety - spójny sposób wyświetlania stron WWW, wspólne narzędzia (np. devkit dla programistów) czy - chyba najważniejsze - wspólna baza rozszerzeń.

Właściwie doszliśmy obecnie do sytuacji, gdy o przewadze danej przeglądarki nad innymi decydują na dobrą sprawę tylko osobiste preferencje użytkownika. Oczywiście, są jeszcze różnice w wydajności, zwłaszcza jeśli chodzi o interpretację JavaScript. Przeprowadziłem kilka samodzielnych testów w serwisie JetStream) i otrzymałem następujące wyniki:

  • (Blink) Brave 0.55.22 - 96.8
  • (Gecko) Firefox 65.0 - 81.9
  • (Blink) Opera 57.0.3098.116 - 72.7
  • (Trident) Internet Explorer 11.0.9600.19236 - 56.2
  • (Blink) Vivaldi 2.2.1388.37 - 58.3

Wnioski zostawię Wam - według serwisu, im wyższa ocena, tym lepiej.

Niemniej mało kto przed wyborem przeglądarki przeprowadza pomiary - raczej szukamy w niej jakiejś unikalnej, pożądanej przez nas funkcji (np. fajną rzeczą w Operze jest tryb "turbo" lub wbudowany bloker reklam - mimo że bez problemu można dodać rozszerzenie do usuwania reklam). Czasem rolę grają przyzwyczajenia albo... uprzedzenia - np. niektórzy ludzie unikają popularnego Chrome'a, bo zniechęca ich duże zapotrzebowanie tej przeglądarki na zasoby komputera (pamięć!) lub boją się o poufność swoich danych - krąży przecież plotka, że Google wyciąga za pomocą Chrome'a mnóstwo danych o użytkownikach.

Ale co wybrać?

Dla osób, które nie potrzebują przeglądarki "zawodowo", w zasadzie jest wszystko jedno, na co się zdecydują. Można użyć szybkiego Firefoksa, można popularnego (ale zasobożernego) Chrome'a. Jeśli ktoś ma Windows 10, może pozostać przy wbudowanym weń Edge'u.

Bardziej zaawansowani użytkownicy powinni wziąć pod uwagę szybkość pracy i oferowane specjalne funkcje - na przykład synchronizację konta przeglądarki (pomaga synchronizować dane między przeglądarkami zainstalowanymi np. na komputerze stacjonarnym, laptopie i w smartfonie), blokowanie reklam, narzędzia deweloperskie czy specjalne panele lub tryby przeglądania stron.

Słowo na koniec

I w sumie z tych wszystkich statystyk i pomiarów wynika tylko tyle, że warto poszukać przeglądarki zwyczajnie wygodnej. A tego już tak łatwo zmierzyć się nie da - dla jednego wygodne są przyciski z prawej, dla drugiego z lewej, ten wybierze takie kolory, tamten - inne. Ktoś woli gesty, inny - skróty klawiaturowe.

Ja tymczasem pozostaję przy Vivaldim, mimo że wydajnościowo nie jest obecnie zbyt rewelacyjny (że tak to eufemistycznie określę). Przyzwyczaiłem się do niego, mam te swoje panele po lewej stronie, polubiłem kolorowanie zakładek w zależności od odwiedzanej strony oraz tryb czytania. No i ten czarny interfejs użytkownika...

0 komentarze:

Prześlij komentarz