niedziela, 13 września 2015

[R] Iksy w Poznaniu

Zgodnie z zapowiedzią, w dniach 12-13 września na poznańskiej Malcie spotkali się użytkownicy aparatów Fuji X na pierwszym w Europie oficjalnym zlocie. Dzisiaj zamieszczam tylko krótkie podsumowanie tego, czego doświadczyłem, na zdjęcia trzeba jednak poczekać, bo po prostu nie miałem jeszcze czasu ich porządnie przejrzeć, że o wyborze i obróbce nie wspomnę.

Dzień pierwszy

Na sobotę organizator (czyli firma Fujifilm) przygotowała dwie główne atrakcje: warsztaty modowe oraz spacer z Malty na Stary Rynek (czyli - nazwijmy to - street). Nastawiałem się zwłaszcza na to pierwsze licząc, że firma wreszcie pokaże jakieś ciekawe rozwiązania w kwestii oświetlenia (lampy, sterowanie bezprzewodowe, plany na przyszłość). Szybko okazało się jednak, że po ciekawej prezentacji Wojtka Wojtczaka, prowadzącego warsztaty, udaliśmy się po prostu w teren, uzbrojeni w dyfuzory i blendy. O samych warsztatach będę pisał osobno, więc słów kilka jeszcze o wieczornym streecie. Po osiemnastej "przejął" nas Paweł Kosicki i po zrobieniu sobie pamiątkowego zdjęcia grupowego na schodach hotelu HP Park, ruszyliśmy brzegiem Jeziora Maltańskiego w stronę Śródki. Droga wiodła dalej przez Most Jordana na Ostrów Tumski, aż do Starego Rynku z półgodzinnym przystankiem w Kontenerach. Na Starym Rynku czekała już na nas kolacja, więc zamiast biegać samopas z aparatem, można było po prostu pogadać i poznać ludzi, przybyłych na zlot. Kolacja lekko się przeciągnęła, a że musiałem odebrać samochód z parkingu przed 22:00, ostro wyciągałem nogi, by dotrzeć w 25 minut z Rynku na ulicę Baraniaka.

Dzień drugi

O ile pierwszego dnia pośpiech był wskazany podczas powrotu, drugiego musiałem się spieszyć rano - ze względu na Poznań Bike Challenge (który notabene był później częścią naszych fotograficznych wyzwań) utrudniony był dojazd w okolice Malty i samochód zostawiłem dość daleko. Ledwo, ledwo zdążyłem na początek zajęć z technologii instant.

Na drugi dzień organizatorzy przygotowali bowiem również dwie atrakcje - pierwszą były warsztaty z fotografii natychmiastowej (tak, tak, chodzi o "polaroidy"), a drugą - fotografowanie rowerzystów podczas trwających równolegle zawodów. Warsztaty prowadził Filip Ćwik, którego znam z kilku poprzednich spotkań organizowanych przez Fujifilm. Po teoretyczno-prezentacyjnym wstępie każdy uczestnik zlotu dostał do ręki aparat instax oraz kasetkę z dziesięcioma wkładami, więc można było przekonać się, na czym to wszystko polega.

Przed południem zakończyła się część warsztatowa i aż do 16:00 dostaliśmy "wolną rękę" na zrobienie paru zdjęć rowerzystom, śmigającym po okolicy. Przyznam jednak, że o ile w zeszłym roku chciało mi się fotografować zawody, to w tym - jakoś nie bardzo. Może winne było zmęczenie, może szybkie niepowodzenia przy testowaniu nowego trybu śledzenia autofocusa w X-T10, a może to, że tym razem Fujifilm nie miało namiotu w strefie startu i mety, co rok temu bardzo pomagało fotografować. A może winne było poczucie chaosu i braku informacji, bo przyznam bez bicia, że nie przestudiowałem wcześniej harmonogramu imprezy i mapek poszczególnych wyścigów (po cichutku licząc na te rzeczy w agendzie zlotu). To się zemściło brakiem pomysłów i bezsensownym snuciem się to tu, to tam.

Końcówka

Do 15:30 drugiego dnia trzeba było pojawić się na miejscu zlotu i oddać pożyczony sprzęt (jeśli ktoś coś wypożyczał), a na zamknięcie zlotu organizator przygotował wykład z prawa autorskiego w ujęciu "dla fotografów". I choć - wstyd się przyznać - oczy się już powoli kleiły po przejściu tylu kilometrów, to wykład był ciekawy i parę rzeczy niby znanych z forów internetowych "wyprostował". Po osiemnastej Pani Joanna Czechowska oficjalnie zamknęła zlot i rozeszliśmy/rozjechaliśmy się do domów.

Podobało się?

Tak. Mnie się podobało. Nie oznacza to, że nie dałoby się czegoś ulepszyć. Na przykład wspomniana agenda zlotu mogłaby zawierać program zawodów sportowych czy mapkę (ja jako miejscowy się orientowałem, ale część uczestników przyjechała z daleka i mieli kłopot, żeby lokalizować pewne miejsca). Warsztaty modowe mogłyby zawierać też część studyjną, a przede wszystkim mogłoby być więcej modelek, bo ponad dwudziestu fotografów przypadających na jedną to ciut za dużo. W ogóle myślę, że firma mogłaby przemyśleć zrobienie "kącika sprzętowego" - na zlocie była na przykład akcja serwisowa (każdy mógł oddać aparat czy obiektyw do czyszczenia lub aktualizacji wewnętrznego oprogramowania). Fajne było jednak troszkę coś innego - z rozmów "kuluarowych" wyszło szybko na jaw, że przydałby się wykład czy warsztat z samej obsługi aparatów Fuji. Firma bowiem musi być świadoma, w jaki segment rynku celuje, a tutaj mamy do czynienia z chęcią "przejęcia" części dotychczasowych użytkowników lustrzanek. Dlaczego zatem nie powiedzieć: "Hej, mamy fajne aparaty, popatrzcie. Tym i tym się różnią od lustrzanek, tu są lepsze (przykłady), tu się pewne rzeczy robi inaczej (przykłady). Tak można polepszyć ich pracę, a w ten i ten sposób ułatwić sobie życie". Na razie dominuje niestety podejście "korporacyjne", czyli pokazywanie, jaki to sprzęt Fuji jest świetny. No i jest, tylko są obszary niedomagające (lampy, autofocus) i warto chyba byłoby pokazać użytkownikom, jak sobie z nimi radzić.

Ale miało być o tym, że się podobało. Bo podobało się - ludzie sympatyczni, tak samo prowadzący warsztaty, organizatorzy, modelki. Mnie się w ogóle podoba podejście firmy, która stara się coś robić, utrzymywać kontakt z użytkownikami. O ile np. Canon też organizuje podobne imprezy, to już Nikon ma swoich użytkowników... no... nie przejmuje się nimi przesadnie.

Bądźmy zatem dobrej myśli, że za rok uda się ponownie zorganizować zlot o formule jeszcze ciekawszej niż tegoroczna, na jeszcze wyższym poziomie. A poniżej kilka kadrów, które wybrałem "na szybko" jako ogólną ilustrację zlotu:

Nasze piękne modelki, Agnieszka i Justyna oraz Wojtek Wojtczak, prowadzący warsztaty modowe
Przysłona: f/2, Czas: 1/2500 sec, Ogniskowa: 90,0 mm

Paweł Kosicki i Joanna Czechowska tuż przed zrobieniem zdjęcia grupowego
Przysłona: f/2, Czas: 1/480 sec, Ogniskowa: 35,0 mm

Joanna Czechowska, zadumana na wystawie w Kontenerach
Przysłona: f/1,4, Czas: 0.01 sec, Ogniskowa: 23,0 mm

Aparaty Instax do fotografii natychmiastowej
Przysłona: f/2, Czas: 1/45 sec, Ogniskowa: 90,0 mm

Moje próby wykorzystania Instaksów - szału nie ma
Przysłona: f/2,4, Czas: 1/80 sec, Ogniskowa: 60,0 mm

Filip Ćwik, oglądający nasze dokonania w poszukiwaniu najlepszego zdjęcia
Przysłona: f/1,2, Czas: 1/90 sec, Ogniskowa: 56,0 mm

Malta, Malta...
Przysłona: f/1,2, Czas: 1/4700 sec, Ogniskowa: 56,0 mm

Brak komentarzy: