Byłem na warsztatach podkastowych
Uczyć się trzeba, a jeśli zdarza się okazja uczyć od zawodowców, to tym lepiej. Tak sobie pomyślałem, zgłaszając się parę tygodni temu na warsztaty podkastowe, które miał poprowadzić dziennikarz radiowy i podkaster w jednej osobie. W dobie pandemii nie było do końca wiadomo, czy spotkanie dojdzie do skutku, ale wypadki ostatnich kilkunastu dni sprawiły, że pandemia chyba odeszła w niepamięć... Ale do rzeczy. W dwóch e-mailach, otrzymanych w ostatnich dniach przed spotkaniem, organizatorzy zaznaczyli, żeby zabrać ze sobą smartfon z funkcją dyktafonu oraz słuchawki z mikrofonem, co miało być przydatne w części warsztatowej. Zabrałem dodatkowo wiernego Tascama DR-100 , żeby w razie czego móc zarejestrować dźwięk z nieco lepszą jakością. Spotkanie miało miejsce w dużej sali (kinowej? teatralnej?) - w każdym razie akustyka była tam całkiem w porządku, więc nie trzeba było domyślać się, co mówi pan dziennikarz. Zresztą, miał on całkiem donośny (i "radiowy") głos, więc z tym prz...