sobota, 15 października 2016

Coś chodzi po głowie

Wiecie, jak to jest, kiedy dopada Was jakaś melodia, natrętnie brzęcząc przez cały dzień? Irytujące, ale w moim przypadku objaw daje się zwalczyć, jeśli posłucham oryginału. Gorzej, jeśli posłuchać się go nie da.

W piątek dopadła mnie. Melodia, którą pamiętam z dzieciństwa. Kiedyś, gdy jeszcze telewizja publiczna miała rzeczywiście jakąś "misję", gdy produkowała całkiem niegłupie programy dla dzieci i dorosłych (tak, "Tik-tak", "5-10-15", "Sonda", o was mówię), powstawały króciutkie ni to teledyski, ni kreskówki. Ciężko to nazwać - chodzi mi o wykonywane różnymi technikami animacje, w których podkładem muzycznym były różne "poważne" kompozycje. Na przykład "Jezioro łabędzie" Czajkowskiego lub "Prząśniczka" Moniuszki. Jako dziecko niespecjalnie za nimi przepadałem wprawdzie, ale w natłoku obu dostępnych wówczas programów telewizyjnych, jakoś się to przeczekiwało. A obraz i muzyka zapadały w pamięć (muzyka bardziej).

No i w rzeczony piątek dopadło mnie. Utwór na flet, którego ani kompozytora, ani tym bardziej tytułu nie znałem. Utwór piękny, charakterystyczny, BARDZO umiejętnie błąkający się po głowie. Żadnego bardzo znanego kompozytora - nie Mozart, nie Vivaldi, nie Beethoven. Haendel, Haydn, Brahms czy Chopin także nie. Verdi, Puccini, Strauss czy Bach (żaden ze Straussów i Bachów) - na pewno nie.

Co w takich razach trzeba zrobić? Wykorzystać to, co się wie. A co wiedziałem? Że motyw przewodni gra flet poprzeczny i że sam utwór (mimo mniej znanego kompozytora) musi być jakąś klasyczną perełką. Wskoczyłem zatem na YouTube'a i zacząłem szukać. Wiecie, ile jest fajnych kompozycji na flet? Bo ja nie wiedziałem. Że aż tyle rodzajów fletów istnieje, też nie wiedziałem. Ale szybko nadrobiłem zaległości, tyle że nic z tego nie wynikało w kontekście szukanego utworu.

Koniec końców doszedłem do wniosku, że skoro utwór musi być znany, to na pewno jest grany przez znanych flecistów. Zacząłem zatem szukać najlepszych flecistów i słuchać granych przez nich standardów. No i nareszcie!

Rondo russo z koncertu fletowego e-moll Saveria Mercadantego.

Brak komentarzy: