[S] Konin - w poszukiwaniu...
W poprzednim wpisie zdradziłem sposób, w jaki znalazłem się w Koninie. A skoro się znalazłem i to czas jakiś przed przybyciem dalszego transportu, grzechem byłoby nie zwiedzić okolic dworca PKP z aparatem w garści. Do eksploracji zachęcała dodatkowa potrzeba - zapomniałem zabrać stroju do spania, więc musiałem "coś" kupić. Aby zdążyć, żwawo ruszyłem Alejami 1-go Maja w stronę Kauflandu. Na zbiegu z ulicą Kleczewską okazało się, że miasto boryka się akurat z jakąś większą awarią prądu (później w Kauflandzie się to potwierdziło - większość sklepów była pogrążona w ciemnościach, a zakupy zapisywano w zeszycikach). Jak tylko niezbędny zakup został poczyniony, skupiłem się wyłącznie na łażeniu i robieniu zdjęć. W Koninie, przynajmniej tej części, byłem pieszo pierwszy raz w życiu, więc kompletnie nie znałem terenu. Obszedłem (jak się później okazało) całkiem spory kawałek - Kleczewską dotarłem do osiedla Kosmonautów, potem do Bydgoskiej, znów na Aleje 1-go Maja, Górniczą i Kolej...