Nie udał się majowy długi weekend, oj, nie udał. Zamiast pięknej pogody i mnóstwa spacerów, były poranne przymrozki, deszcz i duży wiatr, skutecznie zniechęcające do ruszania się z domu. Dopiero dzisiaj, w niedzielę, jakby na pocieszenie, trafił się ładny poranek. Oczywiście, skorzystaliśmy z tego razem z Krzyśkiem i ruszyliśmy na fotograficzne łowy do Poznania. Początkowo plan obejmował "industrialne" klimaty jakiejś budowy, bo wiadomo - dźwigi, żurawie, spychacze, pnące się w górę ściany są bardzo wdzięcznymi tematami. Ostatecznie jednak zagłębiliśmy się w równie ciekawe podwórka śródmiejskich kamienic. Jako bonus - coś mniej architektonicznego, czyli fragment przyrody miejskiej: