[R] Wiosna po swarzędzku
W styczniu zamieściłem wpis pokazujący nieco mniej wesołą stronę świętowania nadejścia nowego roku. Okazuje się, że także nadejście wiosny powoduje podobne objawy. O ile jednak poprzednio oznaki "radości" znikły po kilku dniach pracy służb sprzątających, o tyle obecnie nie jest już tak różowo. Rzecz zasadniczo tyczy się ścieżki rekreacyjnej wzdłuż ul. Kochanowskiego, ale chyba każdy w Swarzędzu (a pewnie i nie tylko tu) zaobserwował podobne widoczki. Smuci naturalnie fakt, że jest spora rzesza ludzi, którym butelki i inne śmieci nie przeszkadzają, lecz bardziej smuci obserwacja pracy ekipy sprzątającej, która wprawdzie zbierze kilka butelek i puszek z pobliża ścieżki, ale te leżące dalej na trawie zostawia samym sobie, że nie wspomnę o kilogramach tkwiących w pobliskim rowie. Panowie sprzątający mają daleko posuniętą krótkowzroczność i do rowu nie zaglądają - może nawet nie wiedzą, że on tam jest?... Leżące kineskopy pominę milczeniem, bo nie wiem, co za półgłówek może wpaść...