Krzyżacy
Byłem ostatnio u Rodziców i w ramach odświeżania lektur przeczytałem sobie na nowo "Krzyżaków". Tak, tych sienkiewiczowskich. Większość się może skrzywi, inni podniosą brwi zdziwieni, ale ja i tak bardzo lubię prozę pana Henryka i do jego książek, zwłaszcza "Potopu", wracam regularnie. Następne będzie w kolejności chyba "W pustyni i w puszczy", ale dzisiaj chciałem trochę o czymś innym. Bo ja nie o książce No właśnie, tak naprawdę chciałem tu wspomnieć nie o samej książce, a o adaptacji filmowej. Znamy wszyscy produkcję Aleksandra Forda sprzed (uwaga!) ponad półwiecza. Na tamte czasy była wizualnie wyśmienita, choć dzisiaj już stroje i dekoracje mocno rażą teatralnością. Podejrzewam, że współczesny młody widz ucieknie sprzed ekranu po góra dziesięciu minutach. Zmierzając do sedna - podczas lektury zaczęły mi się nasuwać przed oczy gotowe kadry przygód Zbyszka i Maćka z Bogdańca. Kadry "zarażone" współczesnymi produkcjami w rodzaju - oczywi...