wtorek, 18 grudnia 2018

Krzyżacy

Byłem ostatnio u Rodziców i w ramach odświeżania lektur przeczytałem sobie na nowo "Krzyżaków". Tak, tych sienkiewiczowskich. Większość się może skrzywi, inni podniosą brwi zdziwieni, ale ja i tak bardzo lubię prozę pana Henryka i do jego książek, zwłaszcza "Potopu", wracam regularnie. Następne będzie w kolejności chyba "W pustyni i w puszczy", ale dzisiaj chciałem trochę o czymś innym.

Bo ja nie o książce

No właśnie, tak naprawdę chciałem tu wspomnieć nie o samej książce, a o adaptacji filmowej. Znamy wszyscy produkcję Aleksandra Forda sprzed (uwaga!) ponad półwiecza. Na tamte czasy była wizualnie wyśmienita, choć dzisiaj już stroje i dekoracje mocno rażą teatralnością. Podejrzewam, że współczesny młody widz ucieknie sprzed ekranu po góra dziesięciu minutach.

Zmierzając do sedna - podczas lektury zaczęły mi się nasuwać przed oczy gotowe kadry przygód Zbyszka i Maćka z Bogdańca. Kadry "zarażone" współczesnymi produkcjami w rodzaju - oczywiście - "Gry o tron" czy "Władcy pierścieni". I wiecie co? Mam dziwne wrażenie graniczące z pewnością, że gdyby za "Krzyżaków" wziął się ktoś kompetentny i mający spory budżet, to spokojnie dałoby się zrobić z tego nie tylko świetny film, ale też wyśmienity serial!

Bo to, co ważne, czyli fabuła - już jest. Trzeba by "tylko" pokazać średniowieczną Polskę, jeszcze ciut dzielnicową, jej ówczesną potęgę (bo tak, byliśmy wtedy silnym państwem, z którym się liczono), a na tym tle sprytnych, przebiegłych i bezwzględnych Krzyżaków. Rozległe puszcze, bogate miasta, małe wsie; polowania na zwierzynę, pojedynki, nocowania w karczmach; obyczaje, uprzedzenia, waśnie; w końcu potyczki (jakże barwna postać Juranda!) i wielką bitwę pod Grunwaldem. Przecież to samograj!

Jak dla mnie, jedynym zastrzeżeniem jest uniknięcie wprowadzania do tej opowieści elementów nadprzyrodzonych (np. magii czy smoków) i... "poprawnych politycznie" (np. kobiety-rycerze). Inne aspekty zgodności historycznej są już chyba mniej istotne, w końcu i sam Sienkiewicz troszkę "sterował" faktami, aby sprzedać swoją tezę i "podnieść rodaków na duchu".

Tylko szkoda

Przyprawieni dobrym aktorstwem i świetnymi efektami specjalnymi, nie byliby "Krzyżacy" tylko serialem dla Polaków - jestem pewien, że w całej Europie, a pewnie i w Stanach Zjednoczonych ludzie oglądaliby taki serial. Nawet bez tej naszej "podbudowy patriotycznej", której tworzeniu lektura Sienkiewicza miała służyć. Bo to jest po prostu fajna historia.

Szkoda tylko, że - niestety - nie ma nawet co marzyć o takiej filmowej adaptacji. Ktoś musiałby wyłożyć zbyt wiele pieniędzy, a ryzyko porażki (spowodowanej np. niedobrze dobraną obsadą czy złym scenariuszem) jest zbyt duże.

No, ale przyznajcie - fajnie by było, nie?

2 komentarze:

  1. Tja... Może i tak, bo rzecz zacna. Ale jakoś obsady nie widzę. Co prawda współcześni aktorzy są mi zupełnie obcy.:))) I co? Jako Jagienka Anna L.? Bo znajdziesz wysportowaną dziewoję, ale hożą? Danusię już łatwiej znaleźć, bo wiotkich na pęczki. Zbyszko? Maćko? Jurand? Jagiełło? Wielki Mistrz? Oj ciężko. Ostatecznie można jeszcze się rekonstruktorami podeprzeć. Byle "Korona..." z tego nie wyszła.:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Akurat o aktorów bym się nie martwił tak bardzo - jeśli jest dobry reżyser i świetny scenariusz, to i aktorzy dadzą radę. Niekoniecznie przecież muszą to być jakieś znane twarze (np. Pazura na Jagiełłę? Nieeee!), a młodzi i głodni kariery aktorzy się trafiają - nie mam tu na myśli pseudoaktorów czy wręcz amatorów serialowych.

    OdpowiedzUsuń