Posty

Wyświetlam posty z etykietą podanie

W obronie starych baśni

Obraz
Dzisiejszy świat coraz bardziej popada w paranoję poprawności i strachu przed zwykłym powiedzeniem "nie" (bo zawsze ktoś się "poczuje obrażony"). Dotyka to też - zdawałoby się - niedotykalną przestrzeń baśni i bajek dla dzieci. Zauważyłem to już parę lat temu, gdy chcieliśmy z Żoną zakupić parę tego typu książek dla Perełki. Okazywało się, że wszelkie wydania "bajek Ezopa", "baśni braci Grimm" czy "klasycznych baśni dla dzieci" zawierały nie oryginalne opracowania po polsku, ale ordynarne tłumaczenia prostackich wersji z krajów (sądząc po autorach) anglosaskich. Bajki Ezopa są w nich trywialne, a morał wyjaśniony "kawa na ławę", żeby przypadkiem nikt go nie pominął. Czerwony Kapturek nie niesie już Babci wina, nie ma też scen pożerania czy rozpruwania brzucha Wilkowi. Przyrodnie siostry Kopciuszka nie obcinają sobie kawałka pięty albo dużego palca, chcąc za wszelką cenę poślubić księcia. I tak dalej, i tak dalej. Pomijam w ...