365 - Zakończenie
I stało się - dzisiaj po raz trzysta sześćdziesiąty piąty wkleiłem zdjęcie na stronę " projektu 365 ". Koniec. Jutro nie muszę robić kolejnego zdjęcia. Mogę. To główna różnica. Jak napisałem na stronie "projektu", jest to pewien sukces - każdy, kto próbował robić co dzień choćby jedno zdjęcie (lub cokolwiek) wie, że czasem nie jest łatwo. Czasem bardzo się nie chce. Czasem się zapomina (!). Czasem dopada zwątpienie, czy w ogóle warto? Gdy dzisiaj patrzę na stronę zbiorczą , na 73 rzędy miniatur, to jednak czuję satysfakcję. Pewnie, większość zdjęć to nic nadzwyczajnego. Dużo tu banalnych zdjęć nieba czy kwiatków. Ale jest też sporo portretów, a zwłaszcza jestem dumny z sierpniowego "tygodnia głów". Było też parę wyzwań, których wcześniej robiłem mało: zdjęcia nad morzem, autoportrety, zabawy z czasem naświetlania czy obróbką. I chociaż nie czuję, żeby ten "projekt" zrobił ze mnie lepszego fotografa i żebym się jakoś rozwinął, to nie uważam, że...