Posty

Wyświetlam posty z etykietą służba zdrowia

Kalasanty

Kalasanty wstał tego dnia wcześnie. Przeczucie podpowiadało mu, że lepiej zjawić się w szpitalu za szybko niż za późno. Słusznie podpowiadało. Zaczęło się w zasadzie od razu, już po siódmej. Po wjechaniu na szóste piętro od pani w sekretariacie Kalasanty dowiedział się, że przecież musi mieć ze sobą pismo wypisane w izbie przyjęć, a nie tak sobie przyjeżdżać bez niczego (poza bagażem). Gdzie jest izba przyjęć? Na parterze. Po zjechaniu windą (dzięki Bogu!) Kalasanty dowiedział się kolejnej rzeczy - że (by otrzymać upragniony druk) musi przedstawić skierowanie do szpitala. A skierowanie zabrał przecież jego lekarz, który uzgadniał jego (Kalasantego) przyjęcie na oddział... Kolejna wizyta na szóstym piętrze (torba zaczynała się robić ciężka) i pani w sekretariacie zaczęła patrzeć na Kalasantego z odrazą. Na jaką izbę przyjęć on poszedł? Przecież chodziło o izbę przyjęć planowych! Jak to, pani nie mówiła? Mówiła! A jeśli nawet nie, to się rozumie samo przez się, prawda? Izba przyjęć pl...

[C] Ladaco - Lekarz

Obraz

Ostro

Obraz
Czyli ostra angina od poniedziałku do piątku, z antybiotykiem w tle. Nic przyjemnego i nikomu nie życzę. A przede wszystkim nie życzę spotkania z trybami służby zdrowia. Można się np. dowiedzieć, że człowiek wyrejestrował się z przychodni, do której chodzi od kilku lat ("Na pewno zapomniał pan, że się pan zapisał gdzie indziej" - jak, u licha, można zapomnieć wypełnienia dwóch stron absurdalnej deklaracji?) Potem już tylko zostawienie prawie 100zł w aptece i można chorować... Dobrze przynajmniej, że w przychodni tłoku nie było (może wszyscy już się wyrejestrowali?)