[S] Nie ma takiego miasta jak Londyn
Kontynuując cytat z Barei: "Jest Lądek, Lądek-Zdrój". I o ten ostatni tutaj chodzi. Pierwszy tydzień listopada wypadł nam właśnie w Lądku-Zdroju na - powiedzmy - wczasach. Wybór terminu nie należał do nas - po prostu akurat zamknięto przedszkole i trzeba było zapewnić rozrywkę latorośli. Dlaczego by zatem nie skoczyć w góry? W Lądku-Zdroju byłem (i chyba wszyscy byliśmy) pierwszy raz. To malutkie miasteczko, które w zasadzie poza uzdrowiskami nie ma nic do zaoferowania. Ale to "nic" to... góry wokół. Zdobyliśmy Trojaka, zdobyliśmy Dzielec, zdobyliśmy też Karpień - górki w sam raz na nasze obecne możliwości (no i listopadową aurę). Wypady parogodzinne, ale po siedzeniu w mieście - całkiem poważne (mój telefon pokazał, że podczas najdłuższej wyprawy na Karpień przeszedłem ponad 22 tysiące kroków). Pogoda była - zwłaszcza jak na listopad - rewelacyjna. Wprawdzie temperatura nie przekroczyła 12 o C, ale za to przez dwa dni praktycznie cały czas świeciło słońce, wydob...