poniedziałek, 19 października 2015

Tablet na gładko

Jak niektórym wiadomo (albo i nie), od roku dość regularnie posługuję się tabletem graficznym Wacom Intuos 5. Przetrwał on tym samym próbę czasu i nie trafił (jak jego poprzednik) do szuflady.

W porównaniu do Intuosa 3 nowy model ma jedną cechę, która początkowo mi nie przeszkadzała, jednak z biegiem czasu zaczęła irytować coraz bardziej - to rodzaj powierzchni, po której się rysuje. Stary model ma powierzchnię gładką, po której rysik piórka się niemal ślizga. W nowym powierzchnia jest matowa i przypomina kartkę papieru. I chociaż początkowo mi się to podobało, to jednak czas pokazał, że nie potrafię się do takiego rysowania przekonać. Po prostu wolę, kiedy piórko się ślizga niż skrobie... Nie od rzeczy jest też wspomnieć o tym, że na nowej powierzchni rysiki ścierają się, jakby były z gumy, więc wkrótce czeka mnie zakup nowego kompletu (mimo że w gruncie rzeczy nie korzystam z tabletu AŻ TAK często).

Oczywiście, poniewczasie okazało się, że akurat do mojego modelu (z wbudowaną funkcją touch) nie ma wymiennych folii i jestem skazany na tę jedną jedyną, która jest zamocowana fabrycznie. Tyle teoria, bo znalazłem na różnych forach i blogach garść informacji, które pozwoliły mieć nadzieję na poprawę komfortu pracy.

Dzisiaj chciałbym przedstawić pierwsze podejście, czyli naklejenie na powierzchnię roboczą tabletu folii Oracal 641, używanej w branży reklamowej. Rolka o szerokości 50cm kosztowała mnie 5zł + koszt przesyłki. Dodatkowo za parę złotych można zakupić filcową raklę (prosty przyrząd pomocny przy naklejaniu). Gdy paczka przyszła, przystąpiłem do działania, a pierwszym było dokładne umycie tabletu, aby pozbyć się ewentualnych tłustych plam.

Następnie wymierzyłem powierzchnię 278x190mm i wyciąłem ją z rolki skalpelem:

Pozostała najżmudniejsza część operacji, czyli przyklejanie. Najważniejsze, by zrobić to równo i nie pozostawić pęcherzy powietrza. W uzyskaniu tego drugiego pomaga właśnie rakla, którą przyciska się i przesuwa, aby równomiernie naklejać folię. Z braku wprawy musiałem kilka razy odklejać folię i przyklejać na nowo.

Ostatecznie tablet prezentuje się bardziej błyszcząco.

Krótki test wykazał, że mimo naklejenia folii wszystko działa jak powinno (poza dotykiem, ale z niego zrezygnowałem mniej więcej po miesiącu, więc żalu nie mam). Zobaczymy, jak będzie po dłuższej pracy, o czym niechybnie doniosę na łamach bloga.

1 komentarz:

Grażyna pisze...

Czyli tablet po liftingu. :)