Posty

Wyświetlam posty z etykietą błonia

[S] Rogalin miesiąc później

Obraz
Jako że PRAWDZIWA wiosna wróciła, grzechem byłoby z tego nie skorzystać i nie wybrać się na jakiś plener - stąd propozycja Krzyśka została przyjęta i po ponad miesiącu wróciłem na rogalińskie łęgi, by ponownie spróbować swych sił. Korzyścią warsztatów było poznanie miejsca, gdzie dębów stoi "jak mrówków", czego nie omieszkałem Krzyśkowi pokazać - bo on, jak i ja, znał do tej pory tylko tę mniej obfitą w dęby część błoni. Poranek okazał się dość chłodny, więc nic dziwnego, że w Rogalinie zastaliśmy mgłę. Dużo mgły. Mnóstwo. I ciągle jej przybywało (przynajmniej miałem takie wrażenie). Obeszliśmy całkiem spory obszar, podczas którego kilka razy prawie zgubiłem Krzyśka, co i rusz fotografującego nowe okazy wynurzające się z białego oparu. Słońce zobaczyliśmy dość późno, prawie pół godziny po wschodzie. Mimo że doszliśmy aż do dębu przypominającego orła, czas naglił i duży fragment pozostawiliśmy na "następny raz". Największym zaskoczeniem były prawdziwe tłumy fotogr...

[S] Od mostu do mostu

Obraz
Wybór miejsca na dzisiejszą poranną wyprawę został dokonany szybko i bez zbędnych dywagacji tuż po zajęciu miejsca w aucie. Dwadzieścia minut później przechadzaliśmy się już z Krzyśkiem, uzbrojeni w statywy, po ul. Serafitek w Poznaniu. Próbne podejście do Dworca Rataje ujawnił, że po pierwsze, Dworzec jest mało fotogeniczny i słabo pobudza wyobraźnię, a po drugie wschody są już naprawdę późno, bo wokół kręciło się sporo ludzi. Zawróciliśmy zatem w stronę mostu Królowej Jadwigi. Pierwsze "strzały" zrobiliśmy jeszcze z samego mostu, jednak z uwagi na konieczność stosowania długich czasów (było względnie ciemno) i duże drgania podłoża przenieśliśmy się na błonia. Ciekawych tematów dostarczyły przęsła oraz prężący się niedaleko most św. Rocha. Na kilka dosłownie minut pojawiła się nad Wartą obiecująca mgiełka, ale nie zdążyliśmy zrobić żadnych interesujących fotografii (przynajmniej ja nie zdążyłem). Słońce już wychyliło się znad domków na osiedlu Serafitek, gdy przeszliśmy...