Posty

Wyświetlam posty z etykietą domek

Wiklinowa kulka dla myszek

Obraz
To nie ja wykonałem tytułową kulkę, a Żona, na warsztatach "z wikliny" - ale myślę, że wyszło bardzo fajnie i sądząc po reakcjach myszek - im też się takie dziwne lokum podoba. Oczywiście, że zaraz wszystko poprzegryzają, ale do tego czasu nieco się rozerwą. Zwłaszcza że dostały jeszcze wiklinową drabinkę! Przysłona : f/3,2, Czas : 1/400 sec, Ogniskowa : 105,0 mm Przysłona : f/8, Czas : 1/320 sec, Ogniskowa : 105,0 mm Przysłona : f/8, Czas : 1/320 sec, Ogniskowa : 105,0 mm Przysłona : f/8, Czas : 1/320 sec, Ogniskowa : 105,0 mm Przysłona : f/8, Czas : 1/320 sec, Ogniskowa : 105,0 mm Przysłona : f/8, Czas : 1/320 sec, Ogniskowa : 105,0 mm

[W] Karmnik

Obraz
Połowa sierpnia - po chłodnych porankach czuć powoli nadchodzącą jesień (tu mój przekorny duch woła: "Bez przesady!") Pojawił się dość nagle pomysł na karmnik dla ptaków (pewnie Kapitan Jacek Wróbel maczał w tym swoje skrzydła). I to tak nagle, że w pewnej chwili znalazłem się po prostu w garażu z Perełką jako asystentką i zadaniem wykonania rzeczonego przedmiotu. Bez planu. No, cóż było robić - budulec na karmnik leżał w garażu od wiosny, kiedy to rozmontowałem mini paletę, na której dotarł do nas bujany fotel tarasowy. Pomierzyłem, przyciąłem, oszlifowałem i zaczęliśmy z Perełką składać to "cudo". Rzecz jasna, nie wszystko wyszło tak, jak bym to sobie wymarzył, ale jest. Rzecz jasna, szybko pojawił się problem, gdzie zamocować jadłodajnię dla ptaków. Na płocie? Na paliku, jak domek dla owadów ? Koniec końców, tymczasowo (czyli na zawsze) karmnik wylądował na olszy. I dobrze. Próbna porcja pszenicy jeszcze żadnego opierzonego hultaja nie skusiła, ale pocz...

Nocleg

Obraz
Ha, mam już za sobą dwa noclegi w nowym miejscu - na razie "nieoficjalne", bo jeszcze nie było przeprowadzki, ale jednak. Można już zatem wysnuć pewne nieśmiałe wnioski. Przede wszystkim jest cicho. W porównaniu do obecnego mieszkania w blokowisku - porażająco cicho. Nikt nie włącza głośnej muzyki, nikt nie krzyczy, nikt nie rusza z piskiem opon. Wprawdzie gdzieś tam w tle szumi nieco DK98, ale umówmy się - nie jest to hałas choćby porównywalny do tego, co wyprawia się na (było nie było) ślepej Tęczowej. Widok na domek (kwiecień) Po drugie, jeśli się chce, jest także ciemno - wystarczy opuścić rolety zewnętrzne. I to jest tak ciemno, że kompletnie nic nie widać - nawet po dłuższym czasie przyzwyczajania wzroku nie widać praktycznie nic, chyba że wliczymy słabą poświatę od różnych diodek (np. ładowania telefonu). Jest też - w pewnym sensie - trudniej. Gdyby zachciało się w nocy pić, to trzeba ganiać po schodach do kuchni - w egipskich ciemnościach jest to spore wyzwanie...