Mrówki, mróweczki
Zachęcony przez żonę, sięgnąłem po "Imperium mrówek" Bernarda Werbera. To pierwsza część "mrówczej trylogii" tego autora i chociaż jeszcze jej nie przeczytałem do końca, to już mogę polecić wszystkim wielbicielom poznawania sekretów przyrody. Dawno nie czytałem tak wciągającej książki - i to o czym? O mrówkach? A czy wiedzieliście, że mrówki pochodzą od os? Nie? No to marsz do czytania! Ale ja nie o samej książce dzisiaj chciałem. Bo warto przyjrzeć się jeszcze pewnemu filmowi, zrealizowanemu przez BBC "Imperium mrówek" z prowadzącym Davidem Attenborough: Nie dość, że wszystko ciekawie opowiedziane (chociaż po angielsku), to jeszcze na końcu filmu autorzy zdradzili, jak się tego typu filmy kręci! A mnie to strasznie zaciekawiło, bo pamiętam, że zrobienie fajnego zdjęcia mrówce (i to mrówce nie tylko żywej, ale bardzo aktywnej) jest niezmiernie trudne. Oczywiście mam tu na myśli zdjęcie z cieszącym oko powiększeniem, a nie mały piksel na korze drzewa...