Posty

Wyświetlam posty z etykietą rejestracja

Gdyby głupota miała skrzydła...

Dobra, ja wiem, że nie jestem najbystrzejszy, ale to, co zmalowałem ostatnio, naprawdę woła o pomstę do nieba. Opowiem Wam, bo czuję potrzebę przyznania się - może to sprawi, że w przyszłości będę bardziej uważny. Otóż zdarzyło się w niedzielę, że dziewczyny postanowiły pojechać na basen. Ja za basenami nie przepadam, więc od razu wpadła mi do głowy myśl, że nagram jakiegoś audiobooka , już z gatunku tych "porządnych". Wybór padł na "Historię sznura pereł" Makuszyńskiego, którą nagrywałem dwa lata temu, czyli na początku mojej przygody z rejestrowaniem głosu. Byłoby miło w drugą rocznicę opublikować ulepszoną wersję, na miarę obecnych możliwości. Kiedy zostałem w domu sam, szybko przygotowałem studio, zamontowałem WA-87 (żadnych szumów - rejestrowanie Tascamam DR-100 , szumiący komputer wyłączony!), przyniosłem sobie kubeczek i butelkę wody, zamknąłem i zaszczelniłem okno, żeby maksymalnie ograniczyć hałasy i siadłem przy książce. Trzy razy sprawdziłem poziom s...

Droga do nagrań lektorskich

W sumie niedługo miną dwa lata, odkąd postanowiłem zająć się nagraniami lektorskimi, z ukierunkowaniem głównie na audiobooki . Obecnie doszedłem już do tego etapu, że w zasadzie bardziej ograniczam się sam, niż robią to warunki zewnętrzne. Przyznam jednak, że droga była długa i wyboista - może jej podsumowanie nasunie komuś refleksję albo zwyczajnie wybije z głowy pomysły, które mnie zapędzały w kozi róg... Wydawało mi się... Do nagrywania pierwszych audiobooków przystępowałem przekonany, że w zasadzie niczego mi nie brakuje. Na biurku pysznił się Focusrite Clarett , na statywie czaił z kolei MXL770 , więc cóż mogłoby pójść nie tak? Przygotowałem jedno z opowiadań Edgara Allana Poe, "Serce oskarżycielem", i nagrałem je . Nie byłem zadowolony z jakości technicznej, bo raz, że zarejestrowałem szumy z niedomkniętego okna (nie przyszło mi wtedy do głowy, by je zamknąć!), to nagrałem też szum komputera. Nagranie jest zatem nieco zepsute odszumianiem, ale bardziej przeszkadz...

[R] W urzędzie

Obraz
Tak to już w życiu bywa, że trzeba czasem odwiedzić instytucję państwową, zwaną urzędem. I mnie to dotknęło przy okazji rejestracji samochodu. Poczytałem najpierw, co jest potrzebne, co wypełnić i na jakie koszty się nastawić (bo, panie, bez kosztów choćby na znaczek skarbowy to się NA PEWNO nie obędzie). Pogadałem ze znajomymi, którzy byli już tam kiedyś wcześniej i w zasadzie uznałem się za przygotowanego. Błąd. Wiadomo. Całość procedury, przez którą przeszedłem, można wpisać w sinusoidę, na zmianę miłych i niemiłych, rozczarowań. Najpierw ucieszyłem się, że są dokumenty PDF na stronie urzędu - ale okazało się, że nie ma egzemplarza dla współwłaścicieli (albo nie potrafiłem znaleźć). Super sprawa, że istnieje system elektronicznej rezerwacji terminów - ale w praktyce można zarezerwować termin tak za dwa tygodnie, a w praktyce okazało się, że wynika to z braku odwoływania rezerwacji. System numerkowy jest fajny - ale liczba numerków jest dla danego dnia ograniczona i szybko się k...