Posty

Wyświetlam posty z etykietą sarna

Niespodzianka na S-5

Od prawie dwóch tygodni jestem "uziemiony", a wszystko z powodu nieprzyjemnej niespodzianki na drodze ekspresowej S-5. Na 131 kilometrze w kierunku Poznania prosto pod samochód wyskoczyła sarna, a właściwie młody koziołek. Efekt: rozbite auto i dogorywające zwierzę, szczęściem jechałem ok. 80km/h i nikomu w aucie nic się nie stało. Na pytanie, jak mogło dojść do tego, że na drodze ekspresowej pojawiło się dzikie zwierzę, nikt nie potrafił mi odpowiedzieć. Policja stwierdziła, że to zdarzenie losowe, pan z GDDKiA - że on tego nie rozumie. Pomijam korowody z PZU i odszkodowaniem, bo jak zwykle największy ubezpieczyciel "stanął na wysokości zadania" i do dzisiaj nie mam wyznaczonej wartości szkody i wysokości odszkodowania (że nie wspomnę, ile się nadzwoniłem na infolinię, bo do mojego "opiekuna" PZU troskliwie nie podało bezpośrednich namiarów...) Z tej całej przygody płynie jedna nauka: nawet na "ekspresówce" nie można być niczego pewnym. No...

Z archiwum K - "Sylwetka o poranku"

Obraz
Dzisiaj chciałbym powrócić do zdjęcia, które zrobiłem podczas pierwszej fotowyprawy do pobliskiego Uzarzewa. Wybraliśmy się tam z Krzyśkiem, znęceni opinią kolegi Bartka o malowniczości okolicy. Wczesnym rankiem zapakowaliśmy się do samochodu i po niespełna kwadransie byliśmy na miejscu. Samochód zaparkowaliśmy przy kościółku św. Michała Archanioła i dźwignąwszy fotograty poszliśmy polną drogą w stronę jeziorka (stawu?) Warunki były nieco trudne, ponieważ po wcześniejszych deszczach ziemia była rozmiękła, a trawy i krzaczki - mokre. Pierwsze rozczarowanie, z jakim się spotkaliśmy wynikało z warunków geograficznych - jeziorko było wprawdzie sympatyczne, jednak do zdjęć o wschodzie słońca nadaje się raczej średnio. Wszystko przez to, że od wschodniej strony jest otoczone nie dość, że laskiem, to jeszcze laskiem rosnącym na małym wzgórzu. Nici zatem z ciepłego, niskiego światła - aż przez godzinę po wschodzie jeziorko tonie w cieniu... Nic to jednak, jesteśmy z Krzyśkiem uparci, więc ru...