wtorek, 11 grudnia 2012

[S] Biel i czerń

Zima zaatakowała w tym roku wcześnie i podstępnie. Wszędzie biało, a z nieba ciągle się sypią zimne płatki. Dzisiaj powrót z pracy trwał ponad półtorej godziny. Czy można lubić tę porę roku?

Okazuje się, że można. Jako pracownik nie cierpię jej, jako fotograf - zawsze potrafi wyciągnąć mnie z ciepłego mieszkania na długi spacer. Tak było i w miniony weekend, kiedy to udało mi się nawet dwa razy wyrwać na zimową przechadzkę. Z pierwszej, nocnej, niewiele ciekawych zdjęć przyniosłem - poniżej jedno ujęcie:

Droga prowadzi do dworca PKP i jest chyba najbardziej fotogeniczną uliczką w Starych Oborzyskach. Latarnie ukryte wśród drzew są malownicze, ale dają nieprzyjemne, różnokolorowe światło (tutaj zdjęcie jest monochromatyczne - w rzeczywistości dalsza latarnia dawała dużo bardziej żółtozielony zafarb, niż latarnia bliższa, stąd konwersja). Na samym dworcu nie było tym razem nic ciekawego...

Nazajutrz udało się odbyć drugą przechadzkę, mimo zmęczenia i dziewięciostopniowego mrozu. Pierwotnie zabrałem ze sobą tylko szkło makro z nadzieją zrobienia ciekawych ujęć z bliska (igły szronu, zamrożone listka itp.), ale okazało się, że bardziej interesująco wyglądały krajobrazy, dlatego zrobiłem drugą rundę z szerszym szkłem:

Strasznie lubię chodzić w taką pogodę na spacery. Jest chłodno, owszem, ale jednocześnie pusto i melancholijnie. Zima usypia brzęczące owady, przepędza ptaki bliżej osiedli ludzkich, a drzewom każe stać w milczeniu nago na mrozie. Idąc wśród tego bezgłośnego, zamarłego świata, czasem chce się zawrócić do przytulnego domu, ale warto wytrwać. W sobotę dodatkowo mgła dawała momentami efekt zagubienia się w pustej przestrzeni:

Pamiętam, że kiedy zaczynałem dopiero się uczyć fotografii w 2009 roku, zimą zawsze wybierałem się na długie spacery, nawet gdy temperatura spadała do -20oC. W sumie to dlatego kupiłem dodatkowy akumulator, bo ten w aparacie strasznie szybko się wyczerpywał na zimnie. Wydaje się, że to było zaledwie wczoraj, a jednak dzisiaj pola, po których wędrowałem, zdążyły się zamienić w osiedla, a grupę krzaków zamieszkiwaną gromadnie przez kosy, wycięto pod osiedlową drogę... W Starych Oborzyskach jednak nadal można cieszyć oczy aleją akacjową, prowadzącą do Słonina:

Dłonie grabieją, nos i policzki szczypią, ale wiem, że na pewno jeszcze na taką wyprawę nie raz wyruszę. Może nie zrobię zdjęć na miarę Ansela Adamsa, ale co pomaszeruję wśród ośnieżonych pól, to moje. Kto wie, jak długo jeszcze te pola i wijące się wśród nich dróżki wytrzymają...

4 komentarze:

  1. Twój wpis brzmi jak jakaś zła wróżba... Domy rosną, ale miejmy nadzieję, że nie wszędzie je postawią :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm, faktycznie jest nieco złowróżbny ;) Ale co mam powiedzieć, kiedy zabudowano mi pola, ścięto pewne samotne drzewo, a pod oknem wybudowano "Biedronkę"?...

    OdpowiedzUsuń
  3. W takiej sytuacji trzeba zdaje się powiedzieć "Jakie to szczęście, że Biedronka jest TAK BLISKO!". UPRASZA SIĘ O WIĘCEJ ZDJĘĆ PIĘKNEJ ZIMY!

    OdpowiedzUsuń
  4. :) Kiedy zima akurat postanowiła się na chwilę ulotnić, zsyłając jako zastępstwo deszcz i wiatr... ale dopadniemy ją jeszcze, oj, dopadniemy :)

    OdpowiedzUsuń