Powrót do pracy
Urlop minął i wróciłem do pracy. I to dosłownie, bo zamiast pracować zdalnie, jak do tej pory, wróciłem do biura. Nie jest nas tu dużo, bo parę osób zaledwie na wielkim open space , ale dzięki temu pracuje się przyjemnie. Klimatyzowane wnętrze, duże monitory (koniecznie muszę kiedyś wymienić te domowe!), a przede wszystkim cisza i spokój. Nie słychać budowy za oknem, sąsiada ścinającego kosiarką trawę czy drugiego sąsiada, budującego drewniany domek dla dzieci i tnącego piłą tarczową drewno na podwórku. Nie słychać cofających ciężarówek i ujadania zostawionego w ogródku psa. Czy coś się tu zmieniło przez tych parę miesięcy? Tak, wejście na teren firmy trwa dłużej, bo trzeba odczekać w kolejce, dać sobie zmierzyć temperaturę, zdezynfekować dłonie i mieć założoną maseczkę (na szczęście tej ostatniej nie trzeba mieć już, siedząc przy biurku). Ale poza tym i brakiem ludzi wszystko wydaje się być po staremu. A nie, jest jedna rzecz, której nie ma: kawy z mlekiem. Automaty wydają tylko...