piątek, 14 sierpnia 2015

[S] Perseidy - podejście udane

Tak narzekałem na pogodę, która pokrzyżowała mi plany sfotografowania Perseid, że aż mi potem było głupio, gdy stałem obok jeziora, a nade mną jaśniało Mleczną Drogą bezchmurne i bezksiężycowe niebo. Wprawdzie najwięcej Perseid było widać wczoraj, ale odczekawszy swoje nareszcie je zobaczyłem - pierwszy raz w życiu.

I powiem Wam, dobrze zrobiłem, że przeczytałem kilka poradników o sposobie fotografowania tego zjawiska. Bo wyobrażałem je sobie ciut, ciut inaczej - w moje wizji było widać kilka meteorów na raz, jak dostojnie mkną po nieboskłonie, dając się nie tylko zobaczyć, ale i przygotować aparat do zdjęcia. Oczywiście figa z makiem. Może wczoraj dało się kilka za jednym zamachem zobaczyć, ale za to pojedynczy przelot nie trwa tyle, ile mi się zdawało. To po prostu - ciach! Mniej niż sekunda i "spadającej gwiazdy" już nie ma.

Jak zatem robić zdjęcia temu fenomenowi? Ano podobnie, jak robi się zdjęcia błyskawicom. Czyli bierzemy szerokokątny obiektyw i ustawiamy długi czas otwarcia migawki (dla 16-18mm będzie to około pół minuty). Jest jednak pewna różnica - o ile błyskawice wymagały maksymalnego obniżenia ISO i przymknięcia przysłony (żeby nie prześwietlić kadru), tutaj przysłonę otwieramy całkiem i do tego podnosimy ISO (w moim przypadku było to ok. 1000-1600). Po co? Żeby zarejestrować więcej gwiazd i jaśniejszą smugę Perseidy.

Moje zdjęcia nie powalają, ale jak na pierwszy raz, jestem zadowolony. Szkoda, że akurat gdy zwiększyła się częstotliwość pojawiania meteorów, zerwał się tak mocny wiatr, że zaczął strącać gałęzie z drzew, zmuszając mnie do odwrotu (może to zabawnie brzmi, ale kiedy kilkanaście metrów od Was spada wielki konar, żarty się kończą). Zapraszam zatem do obejrzenia kilku kadrów - te początkowe to po prostu zdjęcia nocne, dopiero na kilku ostatnich widać bohaterki wieczoru:

Przysłona: f/2,8, Czas: 30 sec, Ogniskowa: 16,0 mm, ISO: 1000

Przysłona: f/2,8, Czas: 30 sec, Ogniskowa: 16,0 mm, ISO: 1000

Przysłona: f/2,8, Czas: 30 sec, Ogniskowa: 16,0 mm, ISO: 1000

Przysłona: f/2,8, Czas: 20 sec, Ogniskowa: 16,0 mm, ISO: 1600

Przysłona: f/2, Czas: 30 sec, Ogniskowa: 18,0 mm, ISO: 1000

Przysłona: f/2, Czas: 30 sec, Ogniskowa: 18,0 mm, ISO: 1250

Przysłona: f/2, Czas: 30 sec, Ogniskowa: 18,0 mm, ISO: 1250

Zaniepokojonych tym, że z jednej strony piszę o pojedynczych Perseidach, a potem publikuję zdjęcia, gdzie jest ich nawet cztery w jednym kadrze uspokajam: tak, to połączenie kilku zdjęć w jedno.

3 komentarze:

Grażyna pisze...

Jest taki kamień, który nazywa się noc Kairu... Zdjęcia gwiazd mają w sobie coś magicznego.

Ladaco pisze...

:D jest też "piasek pustyni", tylko bym musiał kolor zmienić na pomarańczowo-brązowy ;) Samo patrzenie w gwiazdy (przy nowiu, gdy Drogę Mleczną widać gołym okiem) jest magiczne... :)

AnikaIC pisze...

Kilkanaście lat temu miałam okazję obserwować deszcz Perseid nad jeziorem w Powidzu. W ogóle niebo jest tam niesamowite. Widać nawet Drogę Mleczną, a tego wieczoru w ciągu minuty spadało kilka-kilkanaście meteorów. Pyszne było to widowisko.
Doceniam wysiłek i fajne zdjęcia. Ja nawet nie próbowałabym łapać Perseid żyjąc chwilą :-)