niedziela, 1 listopada 2015

Duży nos do Fuji

Dzisiaj chciałbym napisać kilka słów na temat obiektywu XF-90, czyli klasycznej portretówki dla systemu Fuji X. Będę się posiłkował w zasadzie tylko własnymi obserwacjami, pomijając pomiary czy recenzje, których można znaleźć w sieci całe mrowie.

Duży

Ten obiektyw, podobnie jak wcześniejszy XF-23/1.4 czy nowy XF-50-140/2.8 to zasadniczo zaprzeczenie głównego hasła reklamowego firmy Fujifilm. Przypomnijmy pokazywany na każdych niemal warsztatach rysuneczek:

Wspomniane szkła oraz opisywane XF-90/2 to naprawdę duże "kawałki sprzętu". Duże i ciężkie. Do tego stopnia, że w mojej torbie foto często gości malutki XF-27/2.8, a BARDZO rzadko XF-23. XF-90 to jednak trochę inna para kaloszy. To nie ma być szkło reporterskie, tylko portretowe. A tu już rozmiar tak bardzo nie przeszkadza (chociaż przyznam, że lustrzankowy Nikkor 85/1.8D nawet z założoną osłoną przeciwsłoneczną jest bardziej kompaktowy). Bardziej przeszkadza duża masa, bo szkło waży ponad pół kilograma.

Producent zachwala wewnętrzne ogniskowanie i uszczelnienia, ale w sumie jedynym uzasadnieniem może być jakość obrazu, bo wspomniany Nikkor też ma ogniskowanie wewnętrzne, a jest dwa razy mniejszy i prawie dwa razy lżejszy (przy lepszym świetle!). Fuji z niewiadomych względów poszło tu pod prąd wyznawanej przez siebie zasadzie dostarczania fotografom małego, wygodnego sprzętu.

Do rzeczy

Dobra, ponarzekałem, ale narzekania swoją drogą, a fotografowanie swoją. Krótki opis zawarłem już w relacji ze Zlotu Iksów, dziś jednak mogę napisać ciut więcej. Podtrzymuję tezę, że szkło jest bardzo dobre i to we wszystkich aspektach (pomijając rozmiar i masę). Naprawdę ostre, kontrastowe, bez aberracji i zniekształceń. Od strony obrazka nie ma na co narzekać. Poniżej zamieszczam zdjęcie monety, najpierw pełny kadr, żeby mieć pojęcie skali, a potem wycinek w skali 1:1. Zdjęcie zostało zrobione z minimalną odległością ostrzenia na w pełni otwartej przysłonie, z wykorzystaniem elektronicznej migawki i wężyka, aby zminimalizować drgania:

Przysłona: f/2, Czas: 1/18 sec, Ogniskowa: 90,0 mm

Przysłona: f/2, Czas: 1/18 sec, Ogniskowa: 90,0 mm

Bardzo przyjemnie działają pierścień przysłony oraz ręcznego ostrzenia. Wprawdzie w tym drugim przypadku wolę pierścień mechaniczny, a nie sterowanie silnikiem, ale trudno. Fuji tylko raz przeprowadziło eksperyment z takim pierścieniem (w XF-23/1.4) i chyba nie wypadł on zbyt dobrze, a szkoda.

Bardzo podoba mi się praca autofocusa w tym obiektywie - chyba nie ma szybszego szkła w ofercie Fuji, przynajmniej takie odnoszę wrażenie. XF-56/1.2 pracuje wolniej i chyba mniej dokładnie (jednak na jego usprawiedliwienie należy przytoczyć sporą jasność). Do fotografowania dzieci w ruchu bym go nie polecał może, chociaż... Jeszcze może uda mi się to przetestować.

Przyjemnie rozczarowała mnie minimalna odległość ostrzenia, wynosząca tutaj ok. 60cm. Wprawdzie nie jest to obiektyw makro, ale osobiście lubię fotografować np. kwiaty czy różne małe elementy i ten obiektyw mi tego nie uniemożliwia. Poniżej zamieszczam dwa obrazy, pierwszy z opisywanego obiektywu, a drugi z XF-56/1.2, zrobione z minimalnej odległości i na pełnej przysłonie. Widać, że skala odwzorowania jest zupełnie inna:

Przysłona: f/2, Czas: 1/280 sec, Ogniskowa: 90,0 mm

Przysłona: f/1,2, Czas: 1/750 sec, Ogniskowa: 56,0 mm

Całkiem nieźle obiektyw sprawuje się przy pracy pod światło, w czym pomaga dołączona do niego osłona przeciwsłoneczna (pomocna, gdy źródło światła znajduje się przy krawędzi kadru, choć ja - jak widać - wolę mieć po prostu słońce jako element wiodący na zdjęciu).

Przysłona: f/2, Czas: 1/20000 sec, Ogniskowa: 90,0 mm

Bokeh

Naturalnie, bokeh jest jedną z rzeczy bardziej istotnych w jasnych obiektywach. XF-90/2 daje - według mnie - spokojne, miłe w odbiorze rozmycia. Ze względu na stosunkowo długą ogniskową (w przeliczeniu na "pełną klatkę" daje kąt widzenia obiektywu 135mm), bardzo sprawnie można wyizolować główny temat z tła. Poniżej zamieszczam podobne kadry, pierwszy z pary zrobiony jest obiektywem Fuji, drugi zaś - Heliosem 58/2. W drugim przypadku ogniskowa jest krótsza, ale chodzi o ocenę charakteru rozmycia.

Przysłona: f/2, Czas: 1/950 sec, Ogniskowa: 90,0 mm

Przysłona: f/2, Czas: 1/900 sec, Ogniskowa: 58,0 mm

Przysłona: f/2, Czas: 1/125 sec, Ogniskowa: 90,0 mm

Przysłona: f/2, Czas: 1/125 sec, Ogniskowa: 58,0 mm

Nie byłbym sobą, gdyby mnie te porównania nie wciągnęły, więc poniżej zestawienie trzech podobnych kadrów, zrobionych kolejno: XF-90/2, XF-56/1.2 i Heliosem 58/2, wszystkie na w pełni otwartych przysłonach:

Przysłona: f/2, Czas: 1/400 sec, Ogniskowa: 90,0 mm

Przysłona: f/2,2, Czas: 1/300 sec, Ogniskowa: 56,0 mm

Przysłona: f/2, Czas: 1/420 sec, Ogniskowa: 58,0 mm

Uwagi końcowe

Z rzeczy mniej przyjemnych, jedna nie daje mi spokoju - jest to praca obiektywu... w czasie bezczynności. Brzmi to dziwnie, ale obiektyw coś tam ustawia sobie w momencie, gdy nie tylko nie fotografujemy, ale nawet nie korzystamy z aparatu (w sensie: mamy włączony, ale tylko trzymamy go w ręce). Początkowo myślałem, że mam włączony ciągły autofocus, ale nie - tradycyjnie miałem aktywne ostrzenie ręczne. Co więc robi obiektyw, który np. po zasłonięciu kadru ręką coś tam sobie w środku przestawia? Nie ma stabilizacji, więc to nie ona. Inne szkła, które podpinałem do mojego X-T10, nie prezentują podobnego efektu.

Poza tym i może ceną, obiektyw jest świetnym narzędziem. Polecam choćby wypróbowanie go i jeśli ktoś lub dłuższe ogniskowe, to z pewnością polubi ten solidny kawał metalu, tworzywa i szkła.

Brak komentarzy: