niedziela, 20 września 2015

[R] Iksy - Sprzęt

Podczas zlotu Iksów w Poznaniu miałem możliwość przetestowania sprzętu. Do wypożyczenia były zarówno korpusy, jak i obiektywy, co ciekawiło mnie o tyle, że dostępnych było kilka sztuk portretowej "dziewięćdziesiątki", którą chciałem obejrzeć i sprawdzić w praktyce. Tym razem - inaczej niż na wcześniejszych warsztatach Fuji - nie miałem żadnej pokusy, aby wypożyczać korpus. Mój X-T10 wystarcza mi w zupełności.

90mm

Warsztaty modowe były bardzo dobrą okazją do przetestowania, na ile "dziewięćdziesiątka" sprawdza się lepiej nie tylko od XF56/1.2, ale też od Nikkora 85/1.8D, którego podpinam od czasu do czasu. Obiektyw jest przede wszystkim duży i zaczyna się nieco kłócić z wczesną ideą "iksów", które miały być aparatami małymi i lekkimi, dającymi mimo to świetny obrazek. XF90/2 na pewno mały i lekki nie jest, za to trudno coś innego mu zarzucić.

Wniosek mam taki, że to naprawdę świetne szkiełko. Solidne, ale szybkie (jak na możliwości X-T10) i bardzo ostre. Efekty można obejrzeć we wpisie dotyczącym warsztatów modowych, poniżej pokażę tylko różnicę przy w pełni otwartej przysłonie w porównaniu do Nikkora 85/1.8D:

Na pierwszy rzut oka widoczna jest pewna "miękkość" szkła Nikona i troszkę mniejszy kontrast. Co do XF90/2, to bardzo podoba mi się rozmycie tła, które w charakterze jest mocno podobne do tego z XF56/1.2. Brak mu "nerwowości" Heliosa 58/2, jest dużo spokojniejsze. Oczywiście, czasem lepsze jest jedno, czasem drugie, szkła Fuji stawiają jednak na bardziej wygładzone bokeh.

Obiektyw podłączony do X-T10 ma kąt widzenia odpowiadający obiektywowi 135mm na pełnej klatce, jest już zatem wąsko. Jak dla mnie - ciut za wąsko. Bardziej odpowiada mi kąt widzenia XF56/1.2 (ekwiwalent 85mm na pełnej klatce), jednak gdy ma się możliwość "odejścia", z "dziewięćdziesiątką" pracuje się bardzo przyjemnie. Naprawdę udany obiektyw.

Inne obiektywy

Z innych szkieł podłączałem XF60/2.4, będący w systemie Fuji jedynym szkłem makro oraz (na krótko) XF16/1.4 - ten ostatni to już (jak dla mnie i warsztatowe okoliczności) zbyt szeroko. Miałem chrapkę na pstrykanie XF50-140/2.8, ale była tylko jedna sztuka, ciągle przez kogoś wypożyczona (pozdrowienia dla Kuby!) Ogólnie chyba wszedłem w fazę portretową i ani uniwersalne szkła (jak XF16-55/2.8), ani szerokie kąty mnie nie pociągały.

Test X-T10

Wspomniałem we wstępie, że mój X-T10 mi w zupełności wystarcza, co nie oznacza, że nie widzę jego ograniczeń. Rok temu narzekałem, że sprzęt Fuji nie bardzo nadaje się do fotografowania sportu i niestety, w tym roku nadal podtrzymuję tę tezę. Tak, zarówno X-T1, jak i X-T10 mają już o niebo lepszy autofocus niż np. X-100 czy X-E1, ale do NAPRAWDĘ dynamicznych scen jest on za wolny.

Fuji nakręciło filmik promujący X-T10, w którym pokazywano działanie trybu continous pożenionego z systemem Wide Tracking i rzeczywiście wyglądało to świetnie. Postanowiłem zatem wypróbować ten system na zawodach kolarskich, gdzie szybko okazało się, że to zbyt szybki sport jak na możliwości Fuji. Nie dość, że aparat nie potrafił poprawnie śledzić nadjeżdżających zawodników (to najtrudniejszy test, sprawiający kłopot nawet lustrzankom), to nawet gdy mu się to udawało, wyzwolenie migawki trwało na tyle długo, że zamiast na pierwszym zawodniku z jadącej trójki, ostrość lądowała na trzecim.

Ostatecznie darowałem sobie Wide Tracking i jak rok temu, ustawiłem ostrzenie ręczne + eksperymentalny dobór chwili wciśnięcia spustu (opóźnienie jest na tyle spore, że nie gwarantuje zrobienia zdjęcia w wybranym ułamku sekundy). Uparłem się na fotografowanie w RAWach, więc i seria nie rozwiązywała do końca moich problemów, bo aparat na dłuższą chwilę się "zapychał" (zgrywał zdjęcia z pamięci na kartę).

Zawiodły też akumulatory, z których energia uciekała jak z woda z dziurawego kubka. Zwłaszcza na warsztatach modowych i podczas fotografowania zawodów, gdy robiłem naprawdę dużo zdjęć i często włączałem podgląd, bardzo szybko następowało rozładowanie. Najgorsze jest to, że trzeba bardzo kontrolować stan baterii, bo czerwona ikonka sygnalizująca rozładowanie pojawia się nagle i oznacza, że nie zrobimy już ani jednego ujęcia. Było to frustrujące szczególnie na zawodach, bo modelka może chwilę zaczekać - pędzący rowerzyści raczej nie zawrócą i nie powtórzą przejazdu...

Cóż zatem?

Żeby nie było pesymistycznie - od strony sprzętowej przedsięwzięcie oceniam jako udane. Z XF90/2 pracowało się bardzo przyjemnie, a mając już większe doświadczenie w pracy z "iksami", na zawodach też sobie jakoś poradziłem (przede wszystkim szybciej zrezygnowałem z prób ujarzmienia autofocusa). Firma Fujifilm dołożyła starań, by można było zapoznać się z jej ofertą i choć kilku modeli mogłoby być więcej (XF16-55/2.8, XF50-140/2.8), to należy docenić samą możliwość przetestowania sprzętu bez płacenia za wypożyczenie.

Brak komentarzy: