piątek, 26 maja 2017

[M] Instrumenty

Trochę zacząłem ostatnio znów dłubać w FL Studio z myślą o nowym albumie (pod roboczą nazwą "Runaway"). Jakichś spektakularnych efektów na razie brak, ale przynajmniej oswajam się z oprogramowaniem. Przez te prawie pół roku, jaki minął od wydania albumu "Via" troszkę rozbudowałem bazę instrumentów, głównie korzystając z wszelkich wyprzedaży i promocji (zwłaszcza na AudioDeluxe). Wprawdzie nadmiar potrafi być szkodliwy, ale powolutku poznaję wszystkie mocne i słabe strony poszczególnych instrumentów i już wiem, kiedy z jakiego skorzystać - a tu już lepiej mieć wybór. Dzisiaj zatem kilka słów o nowościach względem poprzedniego podobnego wpisu.

Spectrasonics Omnisphere 2

W zasadzie wymienienie tego programu już na samym początku zamyka niemal sprawę doboru brzmień. To chyba najlepszy z dostępnych (w ludzkiej cenie) instrumentów, jeśli chodzi o jakość i różnorodność brzmień. I nie jest to tylko sampler, który odtwarza wyłącznie barwy zaprogramowane przez twórców - to naprawdę świetny syntezator. Tak świetny i rozbudowany, że na razie nie mam śmiałości wyjść poza stosowanie gotowców - których, notabene, nawet nie byłem do tej pory w stanie wszystkich przesłuchać. Producent chwali się, że Omnisphere zawiera ponad 12 tysięcy brzmień!

Korzystam z niego dość często, bo łatwo znaleźć przyjemne, pasujące do pomysłu brzmienie (pomaga bardzo fajnie zrobiona wyszukiwarka i możliwość oznaczenia ulubionych brzmień, nieźle działa także wyszukiwanie brzmień "podobnych" do wybranego).

U-he Diva

Syntezator, którego głównym celem jest "produkcja" analogowych brzmień. I udaje się to bardzo dobrze - do tego stopnia, że gdy tylko usłyszałem przykładowe presety i przetestowałem demo, miałem gotowe szkice dwóch utworów. Bardzo inspirujący instrument.

Pewną wadą Divy jest mocne obciążanie procesora (jak w przypadku Serum - dokładne, wysokiej jakości brzmienia "zjadają" moc obliczeniową), przez co trudno jest na moim i5 zrobić gęstą aranżację, korzystając tylko z tego jednego instrumentu. Na szczęście autorzy zdawali sobie sprawę z tego faktu i wyposażyli Divę w możliwość wykorzystania wielu wątków procesora, a także w regulację "jakości" (czego czasem brakuje w Serum).

Arturia Analog Lab 2

Instrument z jednej strony mocno ograniczony, ale też fantastycznie brzmiący. Ograniczony, bo jest to tania "próbka" konkretnych symulacji analogowych syntezatorów, które ma w ofercie firma Arturia. Czyli mogę zobaczyć, jak fajnie wyszła im symulacja klasycznego Mooga czy Soliny, po czym - żeby w pełni wykorzystać potencjał - musiałbym kupić konkretny program. Nie powiem, podoba mi się pomysł, bo choć nie zamierzam "się pakować" (na razie) w żaden konkretny syntezator, to dzięki Analog Lab mam do dyspozycji naprawdę spory pakiet świetnych brzmień. Program ma swoje bolączki (np. dziwne skalowanie interfejsu, niektóre próbki są "nieskończone"), ale nie ma co kręcić nosem.

iZotope Iris 2

To zdecydowanie najsłabszy (w mojej ocenie) instrument z całej powyższej czwórki. A zapowiadał się znakomicie - gdy znalazłem go w bardzo korzystnej promocji, obejrzałem stosowne filmiki na YouTube i stwierdziłem, że świetnie nadaje się do tworzenia "dziwnych" brzmień, które chciałbym wykorzystywać w mojej muzyce. Już po zakupie okazało się jednak, że firmowo dołączone brzmienia są takie sobie, a ja nie znajduję żadnych inspiracji, by zrobić w nim coś twórczego. Wszelkie próby prowadziły do powstawania nieprzyjemnych, "chropowatych" brzmień. Niemniej - jak widać na filmiku - program ma potencjał, jednak nie wiem, czy kiedykolwiek będę miał czas porządnie się go nauczyć, skoro na odkrycie czeka Omnisphere, dając lepsze możliwości...

AIR Riser

Na koniec instrument "specjalny" - służy on do tworzenia charakterystycznych opadających lub narastających dźwięków, które tonują lub wzmacniają napięcie. Zdecydowałem się na niego, bo bardzo fajnie się sprawdza przy wyszukiwaniu konkretnego efektu - dużo prościej się robi to w nim, niż usiłując "wykręcić" podobny efekt za pomocą jednego z syntezatorów. Taka mała rzecz, a cieszy.

Podsumowanie

I to tyle z nowości - w obecnej chwili raczej nie widzę już powodów do szukania nowych instrumentów (mam tak od chwili zapoznania się z Omnisphere), chyba że byłyby to jakieś fajne bębny (tak, Heavyocity Damage, o Tobie myślę!). Czas najwyższy zabrać się za tworzenie nowego materiału, bo czego, jak czego, ale budulca na pewno nie brakuje.

2 komentarze:

Grażyna pisze...

Do maczka i ślimaczka (jakoś to do siebie pasuje:)):
nie wiem, czy można nazwać to perfekcyjną poezją? Dla mnie genialne!

Kokosz pisze...

:D Bo ślimaczki zawsze są świetne! :D