Posty

Wyświetlam posty z etykietą firma

Røde trochę zawodzi

Obraz
Dzisiaj będzie trochę sprzętowo, hermetycznie i narzekalsko, ale taki mam aktualnie nastrój, więc cóż poradzić. Od pół roku używam RødeCastera Pro i chociaż początkowo uległem ogólnej fascynacji tym urządzeniem i wierze w dbałość firmy o jego rozwój, to obecnie nie jestem już tak optymistycznie nastawiony... Od samego początku miałem problem z podpięciem urządzenia do komputera z pośrednictwem sterownika ASIO, wymaganego np. przez Studio One czy Cubase'a . Røde dostarcza wyłącznie sterownik w wersji beta , który obecnie najzwyczajniej w świecie nie działa - sprawdzałem na dwóch różnych komputerach. To martwiło mnie początkowo mniej, bo akurat nie planowałem wielościeżkowego zapisu do komputera, ograniczając się do rejestracji na karcie SD, ale... No właśnie. W lipcu moja wiara w solidność RødeCastera zachwiała się i to mocno. RødeCaster kilkukrotnie po prostu przerwał nagrywanie w trakcie, informując o tym fakcie wyłącznie cichym komunikatem na ekranie. Efekt? Stracone...

[O] John Grisham - Firma

Obraz
To był test. Bo wiecie, że ostatnio przechodziłem "fazę na Grishama" - jednak żadna z nowych książek tak do końca nie pasowała mi do wspomnień, które miałem po lekturze dawno temu "Ławy przysięgłych" czy "Raportu Pelikana". Składałem to na karb słabej pamięci i nostalgii - postanowiłem zatem przeczytać jeszcze raz jedną z najlepszych chyba książek amerykańskiego pisarza. Miało mi to dać odpowiedź na pytanie, czy to współczesne książki są gorsze, czy po prostu kiedyś inaczej odbierałem twórczość Grishama? Dwa razy do tej samej rzeki?... Pamiętam, że pierwszy raz czytałem "Firmę" w postaci ładnego papierowego wydania, ze Świata Książki bodajże. Tym razem posłużyłem się wydaniem elektronicznym na Kindle'u - po tamtą książkę musiałbym jechać 150 kilometrów. Ktoś może mi zarzucić, że trzeba było czytać dokładnie to samo wydanie, żeby test był miarodajny - nie do końca się zgodzę. Może i pokusiłbym się o wyszukanie precyzyjniejszych danyc...

Fanboj Fuji

Obraz
Fanboj lub z angielska fanboy to osoba fanatycznie wręcz oddana jakiejś idei, produktowi, postaci; widzi tylko zalety, żadnych wad, nie trafiają do niej racjonalne argumenty. Wszyscy mający odmienny punkt widzenia są wrogami, których trzeba przynajmniej ośmieszać. Taką definicję można pokrótce spreparować i z tego punktu widzenia zdecydowanie odpieram zarzuty, że jestem fanbojem firmy Fuji .

Losowy numer

Obraz
Dzisiaj nieco nietypowo. W ciągu ostatniego roku zaczął mnie irytować pewien proceder, uprawiany przez firmy sprzedające garnki, pościele i inne tego typu produkty "pierwszej potrzeby". Zaczyna się od tego, że otrzymuję telefon z nieznanego numeru (ale rzadko zastrzeżonego). Po odebraniu dowiaduję się, jakim to jestem szczęściarzem, bo akurat trafiła mi się świetna okazja zakupu bezkonkurencyjnego produktu lub udziału w bezprecedensowym pokazie kulinarnym. Na pytanie, skąd miła pani lub pan mają mój prywatny numer telefonu, słyszę przygotowaną odpowiedź: numer wylosował komputer. Dlaczego komputer? Wybieg z komputerem jest bardzo wygodny, ponieważ jakby z definicji wyklucza, że firma posiada jakiekolwiek dane na nasz temat (kupione lub wykradzione), podlegające GIODO (Głównemu Inspektorowi Ochrony Danych Osobowych). Gdyby tak nie było, moglibyśmy zażyczyć sobie zaprzestania korzystania z tych danych i usunięcia ich z bazy nękającej nas firmy. Skoro jednak numer jest losowa...

Coś się kończy, coś się zaczyna

Obraz
Nie będzie dzisiaj o prozie Andrzeja Sapkowskiego, ale o zmianach, które zachodzą nieustannie, także w moim życiu. Razem z końcem czerwca zmieniam pracę i tym wpisem chciałbym zachować w pamięci choćby fragmentatyczny zapis miejsca, w którym spędziłem służbowo ostatnich kilka lat. Poniżej - na przykład - schody, które wielokrotnie przemierzyłem z góry na dół i z powrotem: Sekretariat i główne wejście - ciekawe, czy jeszcze kiedyś je odwiedzę? Tak zaś wyglądał pokój, w którym przychodziły mi do głowy poważne i mniej poważne pomysły, wcielane (lub nie) później w życie: Najciekawsze zdjęcia powstały jednak w kuchni - pomieszczenia będącego świadkiem wielu arcyciekawych rozmów śniadaniowych, które zmierzały niezawodnie do jedynych słusznych konkluzji, których ze względów obyczajowych nie będę przytaczał: A oto dwa wierne czajniki, dostarczające cennej gorącej wody do zalewania herbaty, kawy i chińskich zupek (z Radomia): I niemniej zasłużony dystrybutor wod...