Posty

Wyświetlam posty z etykietą góry

[S] Ferie w górach

Obraz
Ostatnich 6 dni spędziliśmy z Rodziną w Karpaczu - wyjazd niby na narty, niby na pochodzenie po górach, niby na odpoczynek w spa... Wszystkiego było mniej niż chcieliśmy początkowo, a w przedostatnim dniu musieliśmy ganiać w piżamach o piątej rano do innego hotelu, bo w naszym wybuch pożar, więc atrakcji i tak się trochę przydarzyło. Tymczasem jednak zapraszam na kilka pocztówek z Karpacza: Przysłona : f/1,4, Czas : 1/1250 sec, Ogniskowa : 35,0 mm Przysłona : f/5,6, Czas : 1/500 sec, Ogniskowa : 35,0 mm Przysłona : f/2,8, Czas : 1/250 sec, Ogniskowa : 35,0 mm Przysłona : f/1,4, Czas : 1/850 sec, Ogniskowa : 35,0 mm Przysłona : f/4, Czas : 1/200 sec, Ogniskowa : 35,0 mm Przysłona : f/4, Czas : 1/280 sec, Ogniskowa : 35,0 mm Przysłona : f/4, Czas : 1/500 sec, Ogniskowa : 35,0 mm Przysłona : f/3...

[S] Urlop w Górach Sowich

Obraz
W te wakacje na parę dni wyskoczyliśmy w Góry Sowie. Bazą była Głuszyca Górna, skąd w miarę prosto można było się dostać w każde interesujące miejsce okolicy. Niestety, pogoda dopisała nieco kiepsko, dopiero przedostatniego dnia wyszło słońce. Nie ma jednak co narzekać, bo padało głównie po południu czy w nocy, więc deszcz nie spędzał nas ze szlaku (chociaż momentami leśne trakty były nieco bagniste). Zaliczona została Góra Źródlana, Czarnoch, kamieniołom melafirów, Wielka i Mała Sowa oraz (prawie) Zamek Grodno. Prawie, bo już wyszliśmy z samochodu, ale się rozpadało - a że byliśmy już w drodze powrotnej, to machnęliśmy ręką. Przysłona : f/6,3, Czas : 1/640 sec, Ogniskowa : 70,0 mm Przysłona : f/6,3, Czas : 1/500 sec, Ogniskowa : 70,0 mm Przysłona : f/6,3, Czas : 1/800 sec, Ogniskowa : 24,0 mm Przysłona : f/2,8, Czas : 1/640 sec, Ogniskowa : 70,0 mm Przysłona : ...

[S] Nie ma takiego miasta jak Londyn

Obraz
Kontynuując cytat z Barei: "Jest Lądek, Lądek-Zdrój". I o ten ostatni tutaj chodzi. Pierwszy tydzień listopada wypadł nam właśnie w Lądku-Zdroju na - powiedzmy - wczasach. Wybór terminu nie należał do nas - po prostu akurat zamknięto przedszkole i trzeba było zapewnić rozrywkę latorośli. Dlaczego by zatem nie skoczyć w góry? W Lądku-Zdroju byłem (i chyba wszyscy byliśmy) pierwszy raz. To malutkie miasteczko, które w zasadzie poza uzdrowiskami nie ma nic do zaoferowania. Ale to "nic" to... góry wokół. Zdobyliśmy Trojaka, zdobyliśmy Dzielec, zdobyliśmy też Karpień - górki w sam raz na nasze obecne możliwości (no i listopadową aurę). Wypady parogodzinne, ale po siedzeniu w mieście - całkiem poważne (mój telefon pokazał, że podczas najdłuższej wyprawy na Karpień przeszedłem ponad 22 tysiące kroków). Pogoda była - zwłaszcza jak na listopad - rewelacyjna. Wprawdzie temperatura nie przekroczyła 12 o C, ale za to przez dwa dni praktycznie cały czas świeciło słońce, wydob...