Posty

Wyświetlam posty z etykietą dzieci

[O] Zbigniew Żakiewicz - Opowieści z Bajkolandii

Obraz
Dzisiaj opowiem Wam o książce, którą ogromnie lubiłem w dzieciństwie, a która obecnie bardzo podoba się Perełce. Są to tytułowe "Opowieści z Bajkolandii" Zbigniewa Żakiewicza, wydanie z 1984 roku z ilustracjami Jadwigi Okrassy (co nie jest bez znaczenia, bo wiem szata graficzna jest dość specyficzna). Rzecz dzisiaj jest do dostania wyłącznie z drugiej ręki, nie znalazłem bowiem żadnych śladów ewentualnych wznowień, co - znając treść - jakoś mnie nie dziwi. Bo musicie wiedzieć, że to nie są takie sobie zwykłe opowiastki o śmiesznych stworkach, w sam raz dla dzieci. Niektóre z nich są zabawne same z siebie, np. o jamniku Jeremiaszu, inne są zaskakująco refleksyjne ("Cygańskie srebro"), inne - radośnie abstrakcyjne ("Pan Tip Top"). Opowieść o Niczyporku, który jest wyśmiewany przez inne dzieci, kontrastuje z moralizatorską bajką o łakomym Utopcu. Nie jest to seria spójnych historii na jeden temat, raczej niczym niepowiązane opowiastki w różnych klimatac...

[R] Ojeja! albo o dziewczynce, która nie znała własnego imienia

Obraz
Taki właśnie osobliwy tytuł miała sztuka, na którą wybraliśmy się z Perełką w niedzielne popołudnie. Perełka była już wcześniej na tym przedstawieniu, ale z Mamą i wówczas recenzje były entuzjastyczne. Otwarte pozostało pytanie, czy "Ojeja!" spodoba się też Tacie? Spektakl miał miejsce we wrocławskim "Teatrze lalek", gdzie bywamy od czasu do czasu (od razu przyznam się, że ja rzadziej). Chyba do tej pory nie zdarzyło się, by któreś przedstawienie zawiodło, za to parę było zwyczajnie rewelacyjnych. Osobiście "Ojeję!" sklasyfikowałbym bliżej tych drugich. Fotografia: Natalia Kabanow, źródło: Teatr lalek Fabuła wydaje się względnie prosta - oto córka, tytułowa Ojeja, chcąc ratować swojego tatę, uczonego, Wysiła Paradygmata (naprawdę tak się nazywa), postanawia udać się do dalekiej stolicy, by u mędrca Medyka Wszemistrza szukać ratunku. Tylko on bowiem ma na tyle rozległą wiedzę, by "naprawić" dziewczynkę, która nie lubi szkoły i - jak sa...

W obronie starych baśni

Obraz
Dzisiejszy świat coraz bardziej popada w paranoję poprawności i strachu przed zwykłym powiedzeniem "nie" (bo zawsze ktoś się "poczuje obrażony"). Dotyka to też - zdawałoby się - niedotykalną przestrzeń baśni i bajek dla dzieci. Zauważyłem to już parę lat temu, gdy chcieliśmy z Żoną zakupić parę tego typu książek dla Perełki. Okazywało się, że wszelkie wydania "bajek Ezopa", "baśni braci Grimm" czy "klasycznych baśni dla dzieci" zawierały nie oryginalne opracowania po polsku, ale ordynarne tłumaczenia prostackich wersji z krajów (sądząc po autorach) anglosaskich. Bajki Ezopa są w nich trywialne, a morał wyjaśniony "kawa na ławę", żeby przypadkiem nikt go nie pominął. Czerwony Kapturek nie niesie już Babci wina, nie ma też scen pożerania czy rozpruwania brzucha Wilkowi. Przyrodnie siostry Kopciuszka nie obcinają sobie kawałka pięty albo dużego palca, chcąc za wszelką cenę poślubić księcia. I tak dalej, i tak dalej. Pomijam w ...

[S] Prawie jak wiosna

Obraz
Niby początek lutego, a niedzielne południe było bardziej podobne do ostatnich dni marca. Słońce świeciło, było ciepło (i w zimowych ubraniach - za ciepło), nic zatem dziwnego, że na spacer wyległy tłumy okolicznych mieszkańców, okupując jedyną (!) w okolicy ścieżkę wśród zieleni (powiedzmy). Rodziny z dziećmi, dzieci luzem, właściciele psów i ich podopieczni, biegacze - tłum po prostu. Od paru tygodni chciałem wypróbować nowo odkryty tryb autofocusa w moim aparacie (śledzenie 3D) w połączeniu z "długą lufą" i polowaniem na zimowe ptactwo (gawrony, sikorki, wróble, sroki). Ptaki, spłoszone jednak dużym ruchem, nie bardzo chciały pozować, za to udało mi się uwiecznić pewnego psiaka. Psina pojawiła się przy ścieżce już jakiś czas temu, na ogół leży w tym samym miejscu. Wydaje się, że piesek się zgubił i czeka na właściciela, dlatego jeśli ktoś rozpoznaje tego psa, zna jego właścicieli, niech da im znać, że piesek na nich czeka! Miejsce, gdzie można pieska spotkać, to fragmen...